Autor: John Darnielle
Wydawnictwo: ArtRage
Rozpoczynając lekturę „Wilka w białej furgonetce” zostajemy wrzuceni w sam środek pierwszoosobowej, nieuporządkowanej i achronologicznej narracji. Musi minąć trochę czasu, byśmy mniej więcej zaczęli się orientować, o co tu właściwie chodzi i w jakiej sytuacji znajduje się bohater. Natomiast na rozwiązanie zagadki trzeba będzie poczekać do końca. Co więcej, nawet wówczas będzie to tylko rozwiązanie połowiczne. Owszem, dowiemy się, co tak naprawdę zaszło, ale nie poznamy motywacji, które za tym stały – tutaj powściągliwy w dokładnym oświetlaniu mroków ludzkiej psychiki autor pozostawia miejsce na domysły. Tym autorem jest John Darnielle, lider znanego w pewnych kręgach zespołu rockowego The Mountain Goats, a także pisarz, którego książki do tej pory nie były przekładane na język polski.
Sytuacja nakreślona w „Wilku w białej furgonetce” jest, delikatnie mówiąc, niecodzienna i przez to ciekawa. Głównemu bohaterowi powieści, Seanowi Phillipsowi, kiedy był nastolatkiem przydarzyło się coś, z czego konsekwencjami musi zmagać się do końca życia. Kiedy go poznajemy, jest już mężczyzną w średnim wieku, który ze względu na stan zdrowia i oszpecenie, niemal nie wychodzi ze swojego mieszkania. Na życie zarabia jako twórca korespondencyjnych gier fabularnych, w które grają ludzie z całych Stanów Zjednoczonych, czyli, krótko mówiąc, wymyślaniem wyobrażonych, niebezpiecznych światów, po których później oprowadza żądnych podobnych przygód graczy. Fabuła jego najpopularniejszej gry, „Trace Italian”, jest osadzona w postapokaliptycznej Ameryce przyszłości, a zadaniem gracza jest po pierwsze przetrwanie, w po drugie – dotarcie do tytułowego hotelu. Niestety pewnego razu dwójka nastoletnich graczy, Lance i Carrie, w nie do końca wyjaśnionych okolicznościach myli świat gry z prawdziwą rzeczywistością i wydarza się tragedia. Co więcej, rodzice Carrie próbują obciążyć odpowiedzialnością za to co się stało właśnie Seana. To z kolei sprawia, że Sean po raz pierwszy w życiu próbuje przyjrzeć się bliżej własnej tragicznej przeszłości – grę „Trace Italian” wymyślił on w stanie pół-halucynacji, kiedy leżał w szpitalu po wydarzeniach, które naznaczyły go na resztę życia.
W powieści Johna Danielle’a nie ma miejsca na łatwe odpowiedzi, a w pewnej mierze na odpowiedzi w ogóle. Jest za to mnóstwo dobrze postawionych pytań. A także bardzo przekonujący portret człowieka znajdującego się w nadzwyczajnej sytuacji i jeszcze bardziej przekonujący portret nastolatka, w którego duszy buzuje jakaś mroczna siła, która nie wiadomo w zasadzie skąd się wzięła. W obu przypadkach chodzi o głównego bohatera, ale na różnych etapach życia.
Dziś, jakieś trzy miesiące od polskiej premiery „Wilka w białej furgonetce”, można już niestety stwierdzić, że powieść Darnielle’a nie odniosła na naszym rynku wydawniczego sukcesu. Szkoda, bo w pełni na to zasługuje. Ci czytelnicy, którzy nie boją się lekturowych wyzwań, a przy okazji cenią sobie gry fabularne – powinni być wręcz zachwyceni. Serdecznie polecam tę powieść jako zakup biblioteczny. Oprawa miękka, klejona, ze skrzydełkami.