Autor: Anthony Hopkins Wydawnictwo Marginesy
Co tu dużo mówić. Tę książkę czyta się jednym tchem. Autor opisuje swoje życie od lat dziecięcych do stycznia 2025 roku, kiedy w wielkim pożarze Kalifornii spłonął jego dom znajdujący się w okolicach Los Angeles. Ale Hopkins nie prowadzi wątków w sposób chronologiczny, raczej tematyczny. Będąc synem skromnego piekarza, mógł dążyć do celu jakim było zostanie aktorem dzięki uzyskanemu stypendium. Z nizin społecznych dostał się na sam szczyt światowego kina. Przełomem w jego karierze stał się rok 1991, kiedy objął rolę demonicznego psychiatry, psychopatycznego zabójcy Hannibala Lectera. Wcześniej był już wprawdzie znanym aktorem brytyjskim, a co za tym idzie i międzynarodowym, ale daleka była jeszcze droga do największej sławy.
O tym przełomowym okresie sporo dowiadujemy się z książki. Skończył niedawno zdjęcia do swojego pierwszego amerykańskiego filmu, który nie odniósł sukcesu. Był nim dramat sensacyjny z Mickeyem Rourke „Godziny rozpaczy”. Hopkins źle wspominał ten obraz także za sprawą konfliktu z Rourkem, z którym omal się nie pobił. Mickey bowiem w jednej ze scen chwycił go za gardło na tyle mocno, a Anthony odepchnął go i ostrzegł, że jeśli zrobi to ponownie to on, Hopkins, wbije mu twarz w sam środek głowy. Propozycje zagrania Hannibala Lectera otrzymał telefonicznie w teatrze na West Endzie, gdzie występował w kiepskiej sztuce „M.Butterfly”. Dzwonił jego londyński agent przekazując propozycję Jonathana Demme`a, aby zagrał w „Milczeniu owiec”. Początkowo aktor myślał, że jest to film dla dzieci.
Zgodził się przeczytać scenariusz, kiedy dowiedział się, że w głównej roli kobiecej wystąpi ceniona przez niego Jodie Foster. Całego scenariusza jednak nie przeczytał, bo zgodził się jak tylko doszedł do postaci Lectera. Wiedział, że to jest „to”. Od razu poczuł, że ma wiele wspólnego z tym złowrogim bohaterem, ale postanowił zagrać go nie jako potwora, lecz w sposób stonowany. I znakomicie mu się to udało. Za swoją kreację otrzymał Oscara. Kolejna statuetka przypadła mu w roku 2021 za dramat psychologiczny „Ojciec”. Hopkins to nie tylko aktor, ale i producent oraz kompozytor. No i pisarz. Niniejszą książkę napisał stylem żywym, pełnym dialogów i zwrotów wydarzeń. Niewątpliwie, jak wszystkie wspomnienia, ma ona charakter autokreacyjny. Jest w tym snobizm i pewna poza. Bohater przedstawia się w niej jako człowiek o wielkiej wrażliwości, czemu służy częste zamieszczanie cytatów z klasyki literatury angielskiej i nie tylko.
Na końcu książki znajduje się dodatek zawierający wybór ulubionych wierszy Hopkinsa. Są wśród nich utwory Wystana H. Audena, Konstandinosa Kawafisa, Johna Masefielda, Henry W. Longfellowa, Williama Butlera Yeatsa, Thomasa Stearnsa Eliota i oczywiście Szekspira. Jest fragment z Seneki, a także z Księgi Koheleta. Jest również Horacy oraz wiersz niejakiego Gerarda Manleya Hopkinsa, którego Anthony – a raczej sir Anthony, bo za zasługi dla kultury angielska monarchini mianowała go rycerzem – nazywa skromnie swoim dalekim krewnym. Ale nic to, jak już napisałem, książkę czyta się znakomicie. Jest ona także źródłem wiedzy o Hopkinsie jako aktorze oraz o brytyjskim i amerykańskim życiu teatralnym i filmowym, w tym o hollywoodzkim show biznesie. Polecam. Oprawa miękka, klejona. Piotr Kitrasiewicz