Mertens Joris, „Pralnia”

Pralnia

Mertens Joris, „Pralnia”Autor: Jois Mertens
Wydawnictwo: Egmont Polska

François, główny bohater komiksu „Pralnia”, jest do bólu zwyczajnym facetem. Pracuje jako kierowca w pralni rozwożącej klientom uprane rzeczy, po pracy chętnie raczy się piwem w pobliskim barze i prawdopodobnie na co dzień czuje się samotny. Namiętnie gra w lotto i marzy, że jego szara egzystencja odmieni się pewnego dnia, kiedy wreszcie uda mu się wygrać (obstawia zawsze te same liczby). Jak obiecuje, kiedy tak się stanie, kupi kioskarce Maryvonne i jej córce Romy piękny dom nad morzem. W ogóle gołym okiem widać, że François darzy je ogromną sympatią. W komiksie wprawdzie taka aluzja nie pada, ale trudno nie wpaść na ten pomysł samodzielnie – być może jeśli by wygrał, odważyłby się zaproponować Maryvonne wspólną przyszłość, nawet pomimo różnicy wieku, która ich dzieli? Tak czy inaczej pewnego dnia, bohaterowi komiksu, temu zupełnie zwyczajnemu mężczyźnie, przydarza się coś bardzo, bardzo niezwyczajnego, co sprawia, że jego życie błyskawicznie przyspiesza (a razem z nim akcja komiksu).

Fabuła komiksu Joisa Mertensa jest prosta, ale bardzo zgrabna, opowiedziana tak, że z jednej strony trzyma w napięciu, a z drugiej pozwala na chwilę utożsamić się z bohaterami. Główną zaletą albumu zdecydowanie jest jednak strona wizualna. „Pralnia” jest kapitalnie narysowana, po brzegi wypełniają je pełne detali i zarazem ekspresyjne malarskie kadry. Mertens jest mistrzem w pokazywaniu miasta (akcja dzieje się prawdopodobnie w Brukseli w latach siedemdziesiątych) – widok dziesiątków narysowanych samochodów przetaczających się w deszczu po brukowanych ulicach ma szanse zostać z czytelnikiem na długo. Podobnie z widokiem wiecznie zmokłego bohatera z zaczeską na łysinie, który notorycznie zapomina wziąć ze sobą parasola. Pod względem estetycznym – piękna rzecz. Pod względem fabularnym – udana. W konsekwencji „Pralnię” spokojnie można polecać fanom porządnej komiksowej rozrywki. Oprawa twarda, szyta. Duży format.