Historia komunizmu na świecie. Próba dochodzenia historycznego. Współsprawcy: prawda gorsza niż kłamstwo

Autor: Thierry Wolton                                            Wydawnictwo Literackie

Trzecia część trylogii francuskiego naukowca o dziejach komunizmu światowego dotyczy – po „Katach” i „Ofiarach” – „Współsprawców”. Tak jak w poprzednich niezwykle obszernych tomach, tak i w tym Wolton posługuje się kluczem dochodzenia historycznego czyli naukowego śledztwa detektywistycznego przynoszącego bardzo bogaty plon, w postaci nieznanych dotąd faktów, rzetelnych interpretacji, analiz oraz wniosków. Swoją opowieść, rozpoczynającą się w czasach przedrewolucyjnych, kiedy późniejsi kaci byli jeszcze ofiarami systemu carskiego, ubarwia anegdotami oraz błyskotliwymi spostrzeżeniami o charakterze psychologicznym, doprowadzając narrację do czasów współczesnych. Wymienieni w podtytule „Współsprawcy” nie są bynajmniej jednostkami, pomagającymi tyranom w dokonywaniu przez nich zbrodni, tak jak Beria pomagał Stalinowi, a wcześniej Dzierżyński Leninowi. O nich była szczegółowa i pełna detali mowa w pierwszym tomie. Tym razem chodzi głównie o świat zewnętrzny, istniejący poza granicami ZSRR. Niewątpliwie najbliższymi wspólnikami były partie komunistyczne, powstające niczym grzyby po deszczu na całym globie, po objęciu władzy w Rosji przez bolszewików.

Rozsiewały złowrogą ideologię na swoich terenach – np. w Japonii, Meksyku, Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Bułgarii, Hiszpanii, Chinach – i podlegały w teorii Kominternowi, a w praktyce bezpośrednio Kremlowi. Głównym mechanizmem oddziaływania na masy w obcych krajach była oczywiście propaganda, organizowana w sposób niezwykle przebiegły. Na przykład, Moskwa finansowała gazety partyjne w Niemczech od początku lat dwudziestych. Zasięg ich był jednak ograniczony, a podtytuły typu „proletariusze wszystkich krajów łączcie się” zdradzały, iż jest to judzenie czerwonych. Dlatego zgodnie z instrukcjami z Kraju Rad, niemieccy komuniści, pozostając w tym przypadku w cieniu, założyli za sowieckie pieniądze na pozór neutralną agencję prasową wysyłającą depesze o rozmaitych wydarzeniach do szerokiego kręgu gazet.

Te ostatnie, czyli tak zwana prasa burżuazyjna, drukowały je, nie przywiązując większej wagi do tego, że co jakiś czas powtarzały się publikacje sławiące takich czy innych przywódców bolszewickich czy dokonujący się w Związku Sowieckim rzekomy progres gospodarczy, edukacyjny czy kulturalny. Zwykły, szary czytelnik biorąc do ręki np. „Frankfurter Allegemeine Zeitung” i czytając na jego łamach pochwałę nowej Rosji tracił krytycyzm i myślał sobie cos w rodzaju: widocznie nie wszystko jest tam takie złe. A może to rzekome zło to po prostu propaganda? Innymi współsprawcami okazywali się zachodni intelektualiści, wychowankowie elitarnych szkół, witający komunizm niczym ożywczy wiatr historii i opiewający go w swoich wykładach, artykułach i książkach.

Autor pisze również o innego rodzaju współsprawcach, a mianowicie zwykłych bandytach, pomagających bolszewikom w czasach carskich w napadach na banki i konwoje z pieniędzmi. Dzielono się potem łupami, część dla wspólników, część do partyjnej kasy. Nie wiemy tylko dokładnie kto brał więcej. Kiedy Dzierżyński zainstalował się w Piotrogrodzie, a następnie w Moskwie ze swoją CzeKą werbował do niej bandytów, którzy stawali się funkcjonariuszami bezpieki, tak zwanymi „worami w zakonie” (dosłownie: bandziorami na prawie). Ale to był dopiero początek, bo Wolton opisuje dokładnie i obszernie współpracę komunistów z organizacjami mafijnymi na całym świecie.

Sięga również do przykładu Polski, gdzie pojęcie to dotyczy postkomunistów po roku 1989. Polityka „grubej kreski” premiera Tadeusza Mazowieckiego oraz zaakceptowanie jej przez prezydenta Lecha Wałęsę, spowodowała rodzaj polskiej „schizofrenii” politycznej, w której z jednej strony istniało niby wolne i niepodległe państwo, a z drugiej kluczowe stanowiska zapełniali byli esbecy i pracownicy dawnego wywiadu wojskowego, nie mówiąc o aparatczykach PZPR, którzy błyskawicznie przefarbowali się na biznesmenów. W tej sytuacji robienie interesów z czysto kryminalnymi mafiami stało na porządku dziennym. Książka pasjonująca, chociaż jej grubość może w pierwszej chwili przerażać. Polecam. Oprawa twarda, szyta. Piotr Kitrasiewicz