Wicha Marcin, „Proste rzeczy”

Proste rzeczy

Wicha Marcin, „Proste rzeczy”Autor: Marcin Wicha
Wydawnictwo: Agora

 

Marcin Wicha był powszechnie cenionym pisarzem i grafikiem, laureatem Nagrody Literackiej Nike za książkę „Rzeczy, których nie wyrzuciłem”. Był, ponieważ zmarł przedwcześnie w styczniu ubiegłego roku. „Proste rzeczy” to prawdopodobnie ostatnia jego książka. Wicha nie pisał jej jednak tuż przed śmiercią, tak jak wydanego w zeszłym roku eseju pt. „Kamionek”. Mamy bowiem do czynienia ze zbiorem felietonów, które były publikowane w „Magazynie Świątecznym”, a więc weekendowym wydaniu „Gazety Wyborczej” w latach 2015-2018.

W światku literackim Wicha zdobył rozgłos, pisząc o dizajnie (patrz książka: „Jak przestałem kochać design” wydana w 2015 roku). Również w felietonach zawartych w „Prostych rzeczach” projektowanie bywa punktem wyjścia do pozornie luźnych, ale zawsze głęboko przemyślanych rozważań Wichy na tematy wszelakie. Jednak nie zawsze tak jest: Wicha na pewno nie ogranicza się do dizajnu. W sumie częściej porusza tematy społeczno-polityczne: snuje rozważania o edukacji, krytykuje konsumpcjonizm, upomina się o prawa mniejszości, pochyla nad rosnącymi podziałami społecznymi, zahacza o kryzys uchodźczy czy czarne protesty, które mają wówczas miejsce. Krótko mówiąc, myśli na piśmie – w sposób odpowiedzialny, niepozbawiony ironii, ale bez drapieżności. Po prostu mając jak najlepsze intencje.

Felietony Wichy są zabawne, ale pisanie na poważnie – problemy, które pisarz porusza, są zazwyczaj ważnymi problemami współczesności. Twórca obiera jednak strategię widzenia ich w indywidualnej skali, nikogo do niczego nie nawołuje. Raczej to i owo zauważa i się nad tym zastanawia. No cóż, mówiąc krótko, są to po prostu dobre felietony. W dodatku w większości poruszające sprawy, które po mniej więcej dekadzie wciąż są aktualne – nawet jeśli nazwisko wspominanej przez Wichę polityczki od tamtego czasu miało prawo wypaść nam z głowy, a serial o którym wspomina zastąpiły inne, nowsze seriale. „Proste rzeczy” to zarówno pożywna, jak i rozrywkowa lektura, a przy tym dzieło pisarza słusznie docenionego. W kategorii „felieton” zasługuje na najwyższe oceny i dlatego polecam ją jako zakup biblioteczny. Oprawa miękka, klejona.