Tajemnica fermy lisów


Autor: Victor Nordahl
Wydawnictwo: Egmont
Poziom: BD II

„Tajemnica fermy lisów” to początek cyklu „Dzikie łapy”, który zebrał liczne pochwały w ojczyźnie norweskiego pisarza i ilustratora. Pomysł na komiks dojrzewał wiele lat, zakiełkował, gdy autor był jeszcze dzieckiem – jak widać – bardzo wrażliwym na los zwierząt. Bohaterami opowieści są lisy żyjące swobodnie w lesie. Pewnego dnia jeden z nich szukając pożywienia, trafia na lisią fermę i zostaje uwięziony w klatce. Trym – bo tak brzmi imię nieszczęśnika, o którym mowa – tęskni za wolnością. Wsparcia udziela mu kolega spod lisiej celi, Lukas, lis hodowlany, którego klatka sąsiaduje z klatką Tryma. Zwierzęta zaprzyjaźniają się i gdy nadarza się okazja, postanawiają wspólnie uciec wgłąb lasu. Zanim jednak opuszczą fermę, muszą przechytrzyć ludzi oraz wiernie służące im psy a także znaleźć w sobie dość odwagi na ryzykowne posunięcie.

Komiks przedstawia poruszającą historię dwóch lisów, które zmagają się z własnymi demonami. Trym to najsłabsze ogniwo sfory, wszyscy go mają za tchórza i nieudacznika, przez co sam myśli o sobie w ten sposób i czuje się gorszy. Z kolei Lukas, choć urodzony w niewoli, od dzieciństwa przeżywa fascynację lasem (ma ku temu nie byle jaki powód, którego teraz nie zdradzę, by zbyt wcześnie nie odkryć dobrej karty). Przekroczenie terenu fermy kusi go, lecz również przeraża, nie wiadomo też czy będzie umiał odnaleźć się poza ludzką „kuratelą”. Autor, budując fabułę komiksu, zręcznie wykorzystuje splot motywów: wolności, przyjaźni i lęku, by opowiedzieć nie tylko o smutnym losie zwierząt hodowlanych, zabijanych dla futra (choć jest to niewątpliwie bardzo ważne przesłanie utworu). W świecie lisich postaci jak w lustrze odbijają się ludzkie problemy, potrzeba zrozumienia oraz akceptacji czy prawo do bycia sobą albo przezwyciężanie własnych ograniczeń i strach przez nieznanym. Publikacja skłania do refleksji o empatii i odpowiedzialności, uwrażliwia na krzywdę, mówi o tęsknocie za wolnością i za tymi, których kochamy. Dobrze, że u Victora Nordahla słowo idealnie koresponduje z obrazem i ilustracje unoszą ładunek emocjonalny opowieści a dynamiczna kreska dotrzymuje tempa akcji, która momentami gwałtownie przyśpiesza. Czekam na kolejną część cyklu, pierwsza urywa się w kluczowym momencie, który chociaż mógłby być finałem, na szczęście staje się nowego początkiem. Bardzo polecam. Oprawa twarda, szyta.