Autorka: Karolina Wójcicka Wydawnictwo Mando
Na książkę składa się zbiór reportaży autorstwa dziennikarki działu zagranicznego „Dziennika Gazety Prawnej”, zajmującej się od lat relacjami pomiędzy Palestyńczykami a Izraelczykami. Reportaże łączy wspólny obraz, a jest nim wojna, nazywana konfliktem, w strefie Gazy rozpoczęta terrorystycznym atakiem Hamasu na izraelskich cywilów. Odwet izraelskiego państwa, jego wojska i służb specjalnych, stał się niewspółmiernie brutalny i okrutny. Autorka opisuje straszliwe skutki wojny, z gruzami domów i dymiącymi ruinami miast. Obserwowała sama i obrazy te zawarła w reportażach, ale główną osią książki są rozmowy z osobami, których oczyma oglądamy zarówno wydarzenia, jak i tło wojny. Bo na to drugie składają się przyczyny mocno osadzone w tradycji żydowskiej, sięgające do zawartych w księgach starotestamentowych przekazów dotyczących obiecanej synom Izraela przez Boga ziemi. Na religijno-historyczne odniesienia powołuje się Chaim Silberstein, żydowski osadnik na zachodnim brzegu Jordanu.
Nie przeszkadza mu, że osiedle na którym mieszka zostało wzniesione z pogwałceniem prawa międzynarodowego. Zgodnie z konwencją genewską z roku 1949 nie wolno wznosić osiedli dla ludności cywilnej na terenach okupowanych, a zachodni brzeg Jordanu zajmuje izraelskie wojsko. Jego zbrojna aneksja również była złamaniem rezolucji ONZ, ale władze Izraela kierują się innego rodzaju mentalnością. Wyraża ją w dużym stopniu sposób rozumowania samego Silbersteina, nacjonalisty, ale i we własnym mniemaniu dobrego człowieka. Chaim nie popiera bowiem przemocy na Palestyńczykach. Nie chce nikogo krzywdzić. Pragnie tylko, aby wynieśli się oni do Jordanii i innych państw arabskich. Ich ojczyzną nie jest bowiem Izrael. Twierdzi, że mają oni aż 22 ojczyzny, podczas gdy Żydzi tylko jedną. Gdyby wzięli to sobie do serca i dobrowolnie emigrowali, nic złego by się nie działo. Ale Palestyńczycy są uparci i nie chcą ustąpić z terenu, na którym żyją od pokoleń. Innym rozmówcą Karoliny Wójcickiej jest Itamar Greenberg, izraelski młodzian demonstrujący przeciwko obowiązkowej służbie wojskowej i publicznie palący karty powołania w centralnych miejscach Tel Avivu.
Takich buntowników jak on nie jest wielu, zaledwie stu, a przynajmniej tylu da się ustalić na podstawie ich aktywności. Biernych i nie rzucających się w oczy jest znacznie więcej. Itamar nie chce strzelać do palestyńskich cywilów, nie chce nikogo zabijać. Jego opór ściągał już na niego represje. Kilkakrotnie przysyłano mu karty powołania, a kiedy nie stawiał się w jednostce stawał przed sądem i lądował w więzieniu. Po kilku miesiącach wracał na wolność i znowu przysyłano mu wezwanie do odbycia służby. Ponownie odmawiał i trafiał za kratki. Ta swoista gra z władzami trwa od kilku lat, Greenberg twierdzi, że wygrał, a druga strona ustąpiła, lecz kto to może wiedzieć na pewno? Innego rodzaju obrazy przynosi rozdział „Małe wojenki”.
Autorka opisuje w nim prześladowania chrześcijan w Izraelu, a szczególnie w Jerozolimie, którą – pomimo statusu miasta trzech religii – chcą zawładnąć wyznawcy ultra ortodoksyjnego judaizmu. Z rozmów z zakonnicami z polskiego klasztoru Elżbietanek wyłania się smutna codzienność sióstr narażonych na prześladowania na tle religijnym. Należą od nich ataki na klasztor dokonywane przez żydowskich chłopców wychowanych w duchu szowinistycznym. Najpoważniejszym było zrzucenie krzyża z dachu budynku, a inne formy nękania to wybijanie szyb, przebijanie opon w autach czy wypisywanie obraźliwych haseł na klasztornym murze. Siostry zgłaszają te incydenty miejscowej policji, ale funkcjonariusze najczęściej rozkładają ręce, chociaż nietrudno jest ustalić sprawców. Siostry nawet zrobiły to na własną rękę filmując napastników. Lecz nawet wówczas trudno było skłonić policję do większej aktywności. Autorka porównuje bierność stróżów prawa z przypadkami antysemickich wystąpień w Polsce. Na przykład, kiedy ktoś wybił szybę w synagodze gdańskiej, natychmiast postawiono na nogi wszelakie służby w naszym kraju, a mass media zajęły się tym tematem jako jednym z najważniejszych. Jednak analogiczne działania przeciwko polskim katolikom w Izraelu nie natrafiają na przeciwdziałanie ze strony oficjalnych czynników.
Dotyczy to zresztą nie tylko Polaków, bo reporterka przytacza przykład niemieckiego księdza, którego grupa młodych Izraelczyków dwukrotnie opluła, wykrzykując przy tym bluźnierstwa pod adresem Jezusa. Kiedyś zaprzyjaźniona z Elżbietankami Żydówka zorganizowała sympozjum na temat sytuacji chrześcijan w Izraelu. Chciała, żeby odbyło się w prestiżowym miejscu jerozolimskiej starówki, jaką jest Muzeum Wieży Dawida, będące symbolem pokojowego współistnienia trzech religii. Jednak władze miasta zagroziły dyrektorowi tej placówki, że zostanie odwołany, jeśli się zgodzi. Odmówił więc. Sympozjum odbyło się, aczkolwiek w innym, mniej prestiżowym miejscu. Zdaniem niektórych rozmówców autorki, rząd Izraela dąży do przekształcenia religijnego wymiaru jerozolimskiego Starego Miasta w wyłącznie judaistyczny.
Inne wyznania, zwłaszcza chrześcijańskie i mahometańskie, zostałyby wówczas zepchnięte na margines. Posępny obraz wynikający z książki dotyczy nie tylko brutalnej wojny i rozlicznych ofiar, ale również narastającego żydowskiego szowinizmu narodowego, którego skutkami są coraz częstsze ataki na mniejszości religijne. Jest to z pewnością rezultat ciągłego stanu wojny, towarzyszącemu dziejom młodego państwa izraelskiego od jego powołania w 1948 roku. Książka warta przeczytania i przemyślenia. Polecam. Oprawa miękka, klejona. Piotr Kitrasiewicz