Autor: Sammy Harkham
Wydawnictwo: Kultura Gniewu
Podobno Sammy’emu Harkhamowi stworzenie komiksu „Krew dziewicy” zajęło czternaście lat. Oczywiście nie samo jego rysowanie, choć także rysunki są tu dobre i precyzyjnie pomyślane. To samo wymyślenie ze szczegółami i opowiedzenie takiej, a nie innej historii musiało być zajęciem długotrwałym – gołym okiem widać, że to jedna z tych opowieści, które musiały się uleżeć. W komiksie Harkhama jest samo życie, mnóstwo świetnych pomysłów scenariuszowych i zero banału.
Głównym bohaterem jest będący przed trzydziestką Seymour, który pracuje w jednym z wielkich studiów filmowych. Głównie jako montażysta, ale w zasadzie jako człowiek od wszystkiego. Dodatkowego smaczku historii przydaje fakt, że chodzi o studio produkujące filmy klasy B – głównie tanie, ale kultowe horrory. Problem Seymoura polega na tym, że ma on wciąż niezaspokojone ambicje artystyczne – napisał już kilka niezrealizowanych scenariuszy, a najbardziej chciałby sam być reżyserem, o czym zresztą szef studia dobrze wie, ale jakoś nie kwapi się, by dać mu taką szansę. Aż w końcu pewnego dnia przypadek decyduje o tym, że Seymour taką szansę dostaje – będzie miał okazję wyreżyserować film według własnego scenariusza, chociaż oczywiście w warunkach bardzo odległych od ideału (jego szefowi zależy raczej na minimalizowaniu kosztów i maksymalizowaniu zysków, nie zaś na sztuce filmowej). Seymour rzuca się w szaleńczy wir pracy nad filmem i jeszcze bardziej niż dotąd zaczyna zaniedbywać swoją rodzinę, na którą składają się żona i mały syn. A przecież wcześniej też bynajmniej nie był ideałem jeśli chodzi o poświęcanie czasu najbliższym – w branży filmowej nie istnieje termin work-life balance i wymaga ona od swoich pracowników bardzo dużego poświęcenia.
Być może brzmi to jak prosta historia, ale zapewniam, że w „Krwi dziewicy” nic nie jest proste. Komiks Harkhama zaludnia mnóstwo żywych drugo- i trzecioplanowych bohaterów, każdy z własnymi ambicjami, motywacjami, przeszłością i przyszłością. Dość powiedzieć, że Seymour pochodzi z Iraku, jego żona jest potomkinią pary ocalałych z Zagłady europejskich Żydów, a całe to biograficzne zaplecze zostało przez autora wprowadzone do historii nie bez przyczyny i w sposób daleki od utartych schematów. Poza tym zarówno szalony, post-hipisowski początek lat siedemdziesiątych, jak i detale pracy na planie filmowym również zostały przez twórcę odmalowane w tak barwny i szczegółowy sposób, że czytelnik tego komiksu ma szansę dowiedzieć się o nich więcej niż z niejednego filmu dokumentalnego. Koniecznie trzeba też wspomnieć, że Harkham w bardzo interesujący sposób komponuje sceny i pisze żywe dialogi, które są przeciwieństwem powieściowej sztampy (chwilami może być aż trudno za nimi nadążyć).
„Krew dziewicy” (nawiasem mówiąc: tytuł komiksu jest jednocześnie tytułem horroru, nad którym pracuje Seymour) to świetna historia i doprawdy znakomity komiks. Już teraz można bezpiecznie założyć, że zapewne jeden z najlepszych, jakie ukażą się w Polsce w 2026 roku. Polecam wszystkim bibliotekom, które są zainteresowane ambitnymi powieściami graficznymi. Oprawa miękka, klejona, ze skrzydełkami.