Autor: Sebastian Smee Wydawnictwo Arkady
Tytuł książki może w pierwszej chwili wzbudzać zaskoczenie i nasunąć myśl, iż jest ona jakimś rodzajem fantastyki, kreślącej apokaliptyczny obraz Paryża w bliższej lub dalszej przyszłości. Stolica Francji kojarzy się bowiem z nienaruszalnością historyczną, z którą obeszły się nawet łaskawie obie wojny światowe, nawet wyjątkowo okrutna i destrukcyjna, jaką była ta druga. Tymczasem w latach 1870-71 Paryż doświadczył dwukrotnego oblężenia i armatniego ostrzeliwania. Pierwsze nastąpiło w roku 1870 podczas wojny francusko-pruskiej, w której Francja doznała potężnej klęski i musiała podpisać upokarzający traktat pokojowy. W dodatku, aby jeszcze bardziej poniżyć przegranych, Bismarck urządził uroczystość z okazji powołania Cesarstwa Niemieckiego czyli I Rzeszy nie w Berlinie, ale w pałacu francuskich królów w Wersalu.
Kiedy Prusacy wreszcie odeszli obalając cesarza Napoleona III Bonapartego i zezwalając na utworzenie demokratycznej republiki, w Paryżu wybuchło powstanie socjalistyczno-anarchistyczne zapoczątkowane przez członków Gwardii Narodowej, którym przestano płacić pensje. Komuna Paryska, bo tak je nazwano, miała daleko idące cele z ustanowieniem autonomii Paryża na czele czyli oderwaniu go od Francji i utworzeniu czegoś w rodzaju państwa w państwie. Niektórzy uważają, iż była to pierwsza rewolucja komunistyczna, tym bardziej, że popierał ją piórem Karol Marks, co jednak nie do końca jest prawdą. W każdym razie komunardzi odizolowali Paryż i bronili go zbrojnie przed wojskami rządowymi, republikańskimi, którzy swoje ofensywy poprzedzali ogniem artyleryjskim. Do poprzednich zniszczeń, dokonanych przez Prusaków, doszły nowe, tym niemniej ich skala nie miała charakteru masowego i dotyczyła głównie rejonów oddalonych od centrum, aczkolwiek uszkodzonych zostało lub spłonęło wiele zabytków, między innymi rezydencje królewskie, ratusz i pałac sprawiedliwości. W ogóle wiek XIX nie był pomyślny dla Francji. Rewolucja lipcowa w 1830 roku, następnie ta z roku 1848, przejęcie władzy przez Napoleona III Bonaparte i ustanowienie przez niego dyktatury, wprowadzały stan niepewności i chaosu.
Tym bardziej, iż obwołał się on cesarzem i prowadził podbój Afryki, co przyniosło Francji korzyści w postaci licznych kolonii. Nie udało mu się natomiast podporządkować sobie Meksyku. Wojska francuskie zajęły wprawdzie stolicę czyli Miasto Meksyk, a Napoleon osadził na meksykańskim tronie swojego francuskiego krewniaka księcia Maksymiliana, ale patrioci meksykańscy, którzy rośli w siłę na oddalonych od stolicy terenach, pod dowództwem Benito Juareza odzyskali miasto i wzięli do niewoli Maksymiliana, którego rozstrzelali. Egzekucja Maksymiliana odbiła się szerokim echem po całym świecie, gdyż postrzegano go jako postać tragiczną, wmanewrowaną w wielką politykę przez cesarza Francji. Oburzenie na Napoleona było tym większe, że odmówił on pomocy Maksymilianowi. Emocje przybierały formę publikacji prasowych, książek oraz dzieł sztuki. „Paryż w ruinie” ukazuje jednak nie same wydarzenia historyczne, ale w powiązaniu z malarstwem, a konkretnie z impresjonizmem.
Nurt ten, budowany od strony techniki artystycznej za pomocą drobnych, stawianych pędzelkami barwnych punkcików – nazwano to puentylizmem – był odbiciem masowej niepewności i nietrwałości społeczno-politycznej, której katastroficznym finałem okazała się wojna z Prusami, kładąca kres francuskiemu cesarstwu, a następnie krwawa wojna bratobójcza. Po zakończeniu wojennej hekatomby impresjonizm rozkwitł i ogarnął całą Europę, co okazało się artystycznym zwycięstwem Francji. Postacią, będącą głównym świadkiem wydarzeń, jest Eduard Manet, twórca jednego z najważniejszych dla impresjonizmu obrazu jakim był „Koncert w ogrodzie Tuileries” z 1862 roku.
Zainspirowany wojną meksykańską poświęcił jej kilka dzieł a najważniejszym był obraz z roku 1867 pt. „Rozstrzelanie cesarza Maksymiliana”, który zamierzał zaprezentować w sfinansowanym przez siebie – aczkolwiek za pieniądze matki – pawilonie na paryskiej Wystawie Światowej. Na prezentację tę nie pozwoliła cesarska cenzura, pomimo protestu jaki wyraził w swoim artykule Emile Zola. Obraz ten zaprezentował Manet w Nowym Jorku i Bostonie. Książka jest fascynującą wędrówką po świecie brutalnej polityki i łagodnej, krzepiącej i ciepłej sztuki impresjonizmu. Oba te światy przenikały się w sposób zaskakujący, przy czym sztuka odnosiła zwycięstwo po katastroficznych doświadczeniach Francuzów, pomagając im stanąć na nogi i odzyskać wiarę w siebie. Oczywiście polecam. Oprawa miękka, klejona. Piotr Kitrasiewicz