Janiszewski Boguś, „Detektyw kaczka i jego paczka. Tajemnica ducha młyna”

Detektyw kaczka i jego paczka. Tajemnica ducha młyna

Janiszewski Boguś, „Detektyw kaczka i jego paczka. Tajemnica ducha młyna”Autor: Boguś Janiszewski
Ilustrator: Artur Nowicki
Wydawnictwo: Papilon
Poziom czytelniczy: BD I/II

Boguś Janiszewski, znany autor książek dla dzieci, który podczas ostatniego przeglądu odwiedził nas osobiście, napisał pierwszy w swojej karierze kryminał skierowany do młodszych czytelników. I prawdopodobnie nie ostatni, bo wszystko wskazuje na to, że „Tajemnica ducha młyna” to zaledwie pierwszy odcinek serii o przygodach kaczego detektywa Bernarda i jego energicznej asystentki, wiewiórki Tosi. W tej skierowanej do dzieci powieści z elementami komiksu nieco cyniczny kaczor stara się rozwiązać zagadkę ducha, który rzekomo nawiedził bydgoskie Młyny. Detektyw twardo stąpa po ziemi, więc od samego początku jest pewien, że tak naprawdę nie ma do czynienia z żadnym duchem, ale z wyjątkowo przebiegłym stworzeniem, które ma swój cel w tym, by mieszkańcy miasta uwierzyli, że Młyny są nawiedzone. Aby dowiedzieć się, cóż to za stworzenie i o co mu właściwie chodzi, Bernard musi zebrać poszlaki, przesłuchać paru potencjalnych podejrzanych i świadków dziwnych wydarzeń, ustalić motyw i oczywiście posłużyć się dedukcją. Czyli zrobić to wszystko, co na ogół robią skuteczni detektywi.

Historia opowiedziana przez Janiszewskiego bez dwóch zdań jest udana. Szczególnie dwie rzeczy wyróżniają ją na plus na tle innych dziecięcych kryminałów. Pierwsza to fakt, że autor naprawdę daje dziecku pomyśleć i prowokuje je do tego, by spróbowało samodzielnie rozwiązać wcale nieoczywistą zagadkę, podsuwając mu tropy – czasem fałszywe, a czasem nie. W konsekwencji książka może rozwijać u małego czytelnika umiejętność logicznego myślenia. Z kolei drugą cechą, która wyróżnia tę książka, jest charakterystyczne, nie do końca grzeczne poczucie humoru. Janiszewski w zabawny sposób czerpie z kryminalnych klisz, tak, by dostosować je do dziecięcego czytelnika. Rządni łatwego zysku gangsterzy tworzą tu czarny rynek handlu kocimiętką i walerianą, jeden z podejrzanych, czyli szczur Don Fuego jest byłym gangsterem, który aktualnie uważa się raczej za biznesmena i stara się działać w białych rękawiczkach, a w ustach zamiast cygara ma marchewkę, zaś policjant, borsuk Mieciu, to, cytując autora, po prostu ciapa i gapa. Bohaterowie niekoniecznie rozmawiają ze sobą grzecznie (choć oczywiście nie przekraczają pewnej granicy), Don Fuego mówi bydgoską gwarą, a sam Bernard stara się poderwać reporterkę lokalnej telewizji. Słowem: jest zabawnie i na pewno nie nudno.

„Tajemnica ducha młyna” to bez wątpienia udana publikacja, która powinna spodobać się młodocianym amatorom zagadek detektywistycznych. Również tym, którzy jeszcze sami nie wiedzą, że mają do nich zamiłowanie. Myślę, że warto mieć ją w bibliotece. Oprawa twarda, szyta.