Autorka: Natasha Lunn Wydawnictwo Zysk i S-ka
Autorka miała raczej negatywne doświadczenia w kwestii relacji partnerskich. Była nawet zdania, iż miłość stała się przyczyną jej życiowych nieszczęść. Na przykład, zakładała, że małżeństwo okaże się końcem czegoś, a nie początkiem. Rzucała pracę, z której nie była zadowolona, ale nie potrafiła zrezygnować z na wskroś toksycznego związku. Przez kilka lat prowadziła w newsletterze cykl zatytułowany „Rozmowy o miłości”. Pytała w nim różne osoby, w tym psychoterapeutów i pisarzy o ich doświadczenia w tym temacie. Wysłuchiwała rożnych historii, w tym bardzo traumatycznych, i sposobów w jaki ich uczestnicy stawiały czoła problemom. Rozmowy te zmieniły jej życie, zrozumiała, że miłości trzeba się nauczyć, tak jak każdej innej umiejętności.
W niniejszej książce, noszącej ten sam tytuł co internetowe rozmowy, Natasha Lunn stara się znaleźć odpowiedzi na pytania podstawowe, takie jak: „jak znaleźć miłość?”, „Co zrobić, by miłość przetrwała?”, „Jak przetrwać utratę miłości?”. A w zakończeniu udziela porady samej sobie: „Co chciałabym, żeby młodsza wersja mnie samej wiedziała o miłości?”. Problemy zawarte w książce są bardzo złożone, tak jak złożony jest sam związek z drugim człowiekiem. Wielu z nas to po prostu egoiści, nie potrafiący iść na kompromis w związku i dostosować się do partnera bądź partnerki. Nie jest tajemnicą, że kiedy mąż czy partner zostawia brudny talerz w zlewie kobieta jest w stanie wybuchnąć złością,wyładowując na nim swoje frustracje, czego nie robi, kiedy talerz po posiłku zostawia na stole koleżanka lub przyjaciel. Podobnie reaguje mężczyzna, kiedy kobieta wydaje za dużo pieniędzy, zwłaszcza na sukienki. Jedną z podstaw udanego związku jest emocjonalny dystans obu stron. Zamiast krzyczeć, można porozmawiać. Zamiast się wściekać, posłużyć się humorem, choćby ciętym. Jednym z mechanizmów nieudanego związku jest brak autorefleksji i zrozumienia siebie.
Łatwo jest oskarżać drugą stronę i mieć do niej nieustanne pretensje, oczekując, że się zmieni i dostosuje do naszych oczekiwań. Za taką postawą stoi nie tylko egocentryzm charakteryzujący człowieka władczego i zaborczego. Stoją za tym również traumatyczne doświadczenia, także te odległe, z dzieciństwa. Bardzo istotny może okazać się wzór związku, jaki dawali na rodzice. Łatwiej jest zbudować po latach dawnemu dziecku udany związek, jeśli jego rodzice żyli zgodnie, a trudniej temu, który wyrósł jako świadek nieustannie kłócącej się pary. Silna, dominująca matka może wykształcić wcórce podobne zachowania w relacji z przyszłym partnerem, od którego będzie oczekiwać uległości. Twardy i przedsiębiorczy ojciec może stać się wzorem postępowania nie tylko dla syn, ale również dla córki, która oczekiwać będzie od swojego faceta analogicznych zachowań jakie występowały u jej ojca.
I odwrotnie – kiedy ojciec był pijakiem, córka może bać się mężczyzn pijących, a kiedy rodziciel zdradzał jej matkę, córka może bać się wstąpić w związek bojąc się że będzie zdradzana.Rzeczy, o których pisze autorka pojawiały się wielokrotnie w rozmaitych poradnikach i podręcznikach typu jak lepiej żyć i budować konstruktywne relacje. Najważniejsza jest wzajemna życzliwość, a żeby ją zbudować, trzeba nauczyć się rozumieć siebie i partnera. Bez tego ani rusz dalej. A kiedy już to nastąpi, kolejnym krokiem jest samoregulacja. Polega ona na tym, że kiedy – przykładowo – stwierdzimy, że ktoś nas denerwuje, trzeba zdać sobie sprawę, że to nie druga osoba tak na mnie wpłynęła, bo to przecież ja, a nie ona, i tylko ja mam zdolność kontrolowania swoich emocji. Czy to jednak wystarczy, aby coś zmienić w swoim życiu? Papier jest cierpliwy. O tym wszystkim wiedzieli już starożytni mędrcy, a we współczesnym świecie jest to, co jest. A czy polecam tę książkę, czy uważam, że szkoda na nią czasu i pieniędzy? Odpowiem następująco: powinna znaleźć się w bibliotekach, bo próbować trzeba i nie wiadomo, czy nie przyda się komuś w trudnej sytuacji. Oprawa twarda, szyta. Piotr Kitrasiewicz