Autorka: Anna Paszkiewicz
Ilustratorka: Kasia Walentynowicz
Wydawnictwo: Widnokrąg
Poziom czytelniczy: BD 0/I
„Koło” to może i ekscentryczna, ale zarazem prosta w swojej wymowie i obdarzona klarownym morałem książka skierowana do dzieci w wieku około 5-8 lat. Ekscentryczna za sprawą wręcz psychodelicznych, świetnych ilustracji Kasi Walentynowicz, i przede wszystkim za sprawą kreacji głównego bohatera. Bohaterem tym jest bowiem Koło – nie człowiek, nie żadne zwierzę, nie fantastyczne stworzenie, ale właśnie żyjące Koło. W dodatku dość nieregularne w swoim kształcie – posiadające wypustki, nibykolce i dziwny otwór pośrodku. Poza tym Koło bywa też przezroczyste. Mówiąc krótko: jest dziwne, zdecydowanie. Koło toczy się po świecie, próbując znaleźć w nim swoje miejsce, ale to trudne zadanie dla takiego outsidera, jak ono. Raz dostaje szansę podmienić jedno z kół w traktorze, ale nie daje sobie rady, bo jest zbyt nieregularne, innym razem chce być kołem ratunkowym, ale niestety ma kolce i nie jest dmuchane. Swojego naturalnego środowiska nie odnajduje nawet u zegarmistrza, pośród kół zębatych. Nic dziwnego, że po długiej wędrówce i poszukiwaniach miejsca, gdzie czułoby się dobrze i mogłoby okazać się przydatne, Koło zaczyna wątpić we własną wartość. Czy już zawsze będzie samotne i nieszczęśliwe? Na szczęście w końcu, po długiej tułaczce, Koło zostaje przygarnięte przed dwoje dzieci. Jako kierownica do zbudowanego przez nie z pustych butelek i kartonów statku kosmicznego Koło sprawdza się wręcz idealnie! Tym samym wreszcie znajduje swoje miejsce, takie, w którym może być sobą i jest za to doceniane.
W ogólnym zarysie książka Anny Paszkiewicz i Kasi Walentynowicz jest zatem prostą i mądrą opowieścią. Udziwnienia pojawiają się niekiedy w detalach: na przykład Koło próbujące swoich sił jako szkło powiększające, przez które twarze żab stają się raz potworne, a raz groteskowo śmieszne, to dość abstrakcyjny pomysł. Według mnie śmiałe zaproszenie dziecięcego czytelnika do krainy wyobraźni to zaleta, ale jednocześnie podejrzewam, że dla niektórych dzieci i ich opiekunów dziwności będzie tu nieco zbyt wiele. Przy czym, warto podkreślić, dziwność ta dobrze koresponduje z tematem opowieści, której bohaterem jest przecież istota uważana przez innych za dziwaka. Na koniec jeszcze chwila o ilustracjach Kasi Walentynowicz: są bardzo dobre, pełne zarówno kunsztu, jak i wyobraźni, sporo w nich nieoczywistych pomysłów, by wspomnieć chociażby o niecodziennej palecie kolorystycznej wraz z kontrastującym, jaskrawym odcieniem pomarańczowego. Wydaje mi się, że wspierający się groteską, fantazyjny styl Kasi Walentynowicz może wręcz zaniepokoić niektóre dzieci, chociaż zapewne inne będą zachwycone. W każdym razie mnie, dorosłemu, zdecydowanie przypada on do gustu. Biorąc pod uwagę całokształt „Koło” to książka godna polecenia, bibliotekom też. Oprawa twarda, szyta.