Autorka: Tove Ditlevsen
Wydawnictwo: Czarne
Tove Ditlevsen to jedna z najważniejszych dwudziestowiecznych duńskich pisarek, dziś zresztą coraz powszechniej uznawana za jedną z najwybitniejszych dwudziestowiecznych autorek bez podziału na narodowości. W Polsce znamy ją od kilku lat, zaczęło się od wydanej u nas w 2021 roku i znakomicie przyjętej „Trylogii kopenhaskiej”, którą polecaliśmy podczas przeglądu nowości wydawniczych nr 2/2022. „Pokój Vilhelma” to ostatnia z napisanych przez Ditlevsen powieści – oryginalnie wydana w latach siedemdziesiątych dwudziestego wieku. Można chyba stwierdzić, że była zarazem formą pożegnania się autorki z życiem – pół roku po jej wydaniu Ditlevsen popełniła samobójstwo.
„Pokój Vilhelma” to w dużym stopniu autobiograficzna powieść o pisarce imieniem Lise, która nie może pozbierać się po utracie męża – mimo że ich związek działał destrukcyjnie na oboje. Po rozstaniu bohaterka trafiła do szpitala psychiatrycznego, rozpoczęły się jej problemy finansowe, nie potrafiła dostatecznie zająć się swoim piętnastoletnim synem. Inna sprawa, że życie Lise także wcześniej nie należało do przykładnych – wywodząca się z klasy pracującej kobieta nigdy nie była stabilna, nie stroniła w życiu od alkoholu czy narkotyków, a jej wiecznemu zagubieniu dorównywał tylko jej ogromny talent.
Tove Ditlevsen napisała swoją ostatnią powieść w sposób wyzywająco nieuporządkowany – do tego stopnia, że choć opowiada ona o jej alter ego, Lise, zdarzają się w niej wtręty pierwszoosobowe. Z drugiej strony stanowi ona wielki popis kunsztu w pisaniu błyskotliwych zdań oraz zdolności do dzielenia się obserwacjami, które wprost przeszywają swoją trafnością. „Pokój Vilhelma” sprawia przy tym wrażenie spisanego i wydrukowanego krzyku – podczas lektury naprawdę zyskuje się pewność, że osoba, która stoi za tymi zdaniami, była głęboko nieszczęśliwa.
Bez wątpienia mamy tu do czynienia z literaturą o wielkim kalibrze i niemałej sile rażenia, nawet jeśli niełatwą – zarówno w sensie emocjonalnym, jak i artystycznym. Co oczywiste, to książka nie dla każdego, ale warto mieć ją w bibliotece. Tym bardziej, że Ditlevsen jest autorką nie tylko bardzo ciekawą, ale także chętnie dziś czytaną przez odbiorców ambitniejszej literatury światowej. Oprawa miękka, klejona, ze skrzydełkami.