Autor: Mauri Kunnas
Wydawnictwo: Książkowe Klimaty
Poziom czytelniczy: BD I/II
„Kalevala” to fiński epos narodowy, na który składa się szereg pieśni ludowych, legend i podań zebranych w dziewiętnastym wieku przez Eliasa Lönnrota, fińskiego poetę, językoznawcę i folklorystę na terenach Finlandii, Estonii i Karelii. To dzieło z jednej strony kluczowe dla całej kultury i narodowości fińskiej, z drugiej zaś takie, które stało się ważne także w innych kontekstach – „Kalevala” była na przykład jedną z najważniejszych inspiracji dla J.R.R. Tolkiena, kiedy tworzył on mitologię Śródziemia.
Fiński autor książek dla dzieci Mauri Kunnas postanowił opowiedzieć historie znane z „Kalevali” dziecięcemu odbiorcy. Aby to zrobić, zamienił bohaterów w psy (a niektórych – w koty). A także skrócił, skondensował oraz przydał oryginałowi luzu i humoru, które z pewnością mogą przyciągnąć uwagę najmłodszych. Warto nadmienić, że z takim zadaniem dobrze poradził sobie nie tylko autor, ale i tłumacz „Psiej Kalevali” na język polski, czyli Sebastian Musielak, który potrafił swobodnie (i atrakcyjnie) połączyć skierowaną do dzieci stylizację na język dawny z kolokwialnymi wyrażeniami typu „no nieźle”, „uszanowanko” czy „spokojna głowa, mateczko”.
Historiom z „Kalevali” opowiedzianym w wersji psiej towarzyszą także nieco szalone, kolorowe, zabawne i przy tym pełne detali ilustracje. Niektóre z nich stanowią zresztą wizualne parafrazy obrazów fińskiego malarza nazwiskiem Akseli Gallen-Kallela, który w końcówce dziewiętnastego wieku stworzył cały cykl dzieł nawiązujących do „Kalevali” (i dziś stanowiących żelazną klasykę fińskiego malarstwa). Dzieci oczywiście tych aluzji nie wychwycą, ale cóż z tego – a nuż książka Kunnasa przypomni im się pewnego razu, kiedy już jako dorośli zainteresują się kulturą fińską albo po prostu odwiedzą Finlandię.
Z racji, że „Kalevala” raczej nigdy nie stanie się w Polsce dziełem powszechnie znanym, również „Psią Kalevalę” trudno mi uznać za lekturę obowiązkową – inaczej byłoby pewnie, gdyby któryś z rodzimych twórców postanowił w równie atrakcyjny sposób przerobić na opowieść o zwierzętach „Pana Tadeusza” czy „Dziady”. Mimo to książkę można polecić – da się ją wszak czytać po prostu jako historię z pogranicza baśni, legendy i mitu. W końcu nie każda czytana przez polskie dzieci legenda musi opowiadać o Królu Popielu czy Smoku Wawelskim, a nie każdy mit o dwunastu pracach Heraklesa. Oprawa twarda, szyta. Duży format.