Hejterka

Autorka: Natasza Socha
Wydawnictwo: Zwierciadło

Najnowsza powieść Nataszy Sochy to zdecydowanie ciężki kaliber. Pisarka przedstawia pełną strachu, cierpienia i bezradności dramatyczną historię, która mogłaby przydarzyć się każdemu, niezależnie od tego, kim jest, gdzie mieszka, ile ma lat i z jakiej pochodzi rodziny. Historia przydarza się książkowej Helenie – wrażliwej i uzdolnionej plastycznie szesnastolatce. Słowo przydarzyć jest tu o tyle wiążące, że wskazuje z jednej strony na przypadkowość wyboru ofiary, brak winy, konkretnej przyczyny, dla której właśnie Hela zostaje obiektem ataków rówieśników. Z drugiej strony owo przydarzanie się współgra z dobitnie ukazanym w utworze ukryciu w cieniu sprawców i rozmyciem odpowiedzialności za wyrządzone zło. Wiele osób przykłada rękę do gnębienia szkolnej koleżanki, choć prowodyrem pozostaje jedna postać – tytułowa hejterka. Anka to szkolna gwiazda, która zmaga się z rozwodem rodziców, brakiem domowego ciepła, deficytem bezpieczeństwa i rodzicielskiej miłości. Wszystko ma Hela i właśnie dlatego Anka postanawia jej to zabrać, łudząc się, że zdoła zagłuszyć własne poczucie krzywdy, wywołując czyjeś cierpienie. Pisarka z wprawą przedstawia skomplikowany mechanizm hejtu, który trudno wychwycić zwłaszcza w początkowej fazie, ale też nie łatwo utrzymać nad nim kontrolę. Fala nienawiści w tym przypadku wzbiera powoli i zatapia nie tylko ofiarę, kat również w niej tonie. Obrona wydaje się niemal niemożliwa a poczucie osamotnienia paraliżujące: „Dorośli nie rozumieli, że hejt to nie tylko słowa. To cała sieć spojrzeń, gestów, półszeptów, które tworzą gryzącą jak dym atmosferę” (s. 184). Helena doświadczając dzień po dniu złośliwości i ostracyzmu klasowego ostatecznie prosi o pomoc bliskich, którzy alarmują szkołę – ta niestety nie zdaje egzaminu. Co innego rodzice, którzy z poruszającą determinacją starają się uratować swoją córkę. Lekiem na zło okazuje się silne zakotwiczenie w rodzinie i pozaszkolnym, przyjaznym otoczeniu, w którym nawet drobne gesty i życzliwe słowa mogą mieć uzdrawiającą moc.

Natasza Socha podejmuje w powieści trudny temat o olbrzymim ładunku emocjonalnym, który pisarce udaje się udźwignąć i przenieść przez całą fabułę aż do ostatniej sceny – najmocniejszej, choć ubranej w najmniejszą liczbę słów. Czytelnik nie ma łatwego zadania w ocenie postępowania bohaterów, bowiem i oni sami, i świat wokół nich nie jest czarno-biały. Siłą utworu są mistrzowsko oddane przeżycia wewnętrzne. Nie sposób też nie zauważyć umiejętnie budowanego od pierwszych zdań tekstu napięcia. „Hejterka” to historia pewnej nienawiści, studium zła, które – parafrazując dobrze znaną wypowiedź – nie spada z nieba a rodzi się powoli, kiełkuje padając na podatny grunt. Nie może być happy endu, ale autorka nie zostawia czytelnika z poczuciem beznadziei i nawet jeżeli dobro tu nie wygrywa to chyba bohaterom udaje się je ocalić. Warto przeczytać „Hejterkę”, choć trudno się z niej otrząsnąć. Szczególnie polecam ją rodzicom, opiekunom i nauczycielom, natomiast młodzież, która sięgnie po książkę, być może wyniesie z niej więcej niż z pogadanek przeprowadzanych na godzinach wychowawczych. Najnowsza powieść Nataszy Sochy zapada w pamięć, zmusza do refleksji i w jakimś stopniu przynosi odpowiedź na fundamentalne pytanie: skąd zło a to rzecz godna uwagi. Oprawa miękka, szyta.