Zabiłaś? Rozmowy z kobietami skazanymi za zabójstwo

Autor: Zbyszek Nowak                                            Wydawnictwo Muza

Autor, dziennikarz i kryminolog, przeprowadził wywiady z ponad dwudziestoma kobietami odsiadującymi wyroki za zabójstwo. A także za usiłowanie zabójstwa, bo ofiary niektórych przeżyły. Jedna ze skazanych, kobieta dwudziestokilkuletnia, pchnęła nożem swojego konkubenta i początkowo wydawało się, że mężczyzna nie żyje. Pogotowie zabrało go jednak do szpitala, gdzie wydawało się z kolei, że rana jest śmiertelna. Ale przeżył. Prokurator dokonał karkołomnego wywodu prawnego, mającego doprowadzić do skazania sprawczyni niemal jak za zabójstwo: na dwadzieścia lat. Ale sąd wymierzył jej karę ośmiu lat pozbawienia wolności. Inna dostała dożywocie, bo zabiła kilka razy. Jeszcze inna znalazła się w więzieniu za zabicie własnego dziecka.

Zresztą nie ona jedna. Wśród rozmówczyń Zbyszka Nowaka dzieciobójczyń jest wiele, podobnie jak zabójczyń swoich konkubentów. Zrobiły to w afekcie, pod wpływem furii lub emocjonalnego wybuchu, często bo były pijane. Lub naćpane. Dla niektórych była to ucieczka przed tyranią mężczyzny. Przed znęcaniem się, biciem, wyzywaniem, upokarzaniem. Jedna ze skazanych twierdzi nawet, że więzienie uratowało jej życie. Zabicie tyrana wydawało się jedynym wyjściem z sytuacji, która wydawała się nie mieć wyjścia. Ale są i morderczynie z prawdziwego zdarzenia. Okrutne, pozbawione serca, mające na sumieniu kilka istnień ludzkich. Albo zamordowanie z zimną krwią własnego dziecka, a potem sfingowanie porwania. I składanie zmyślonych zeznań dotyczących rzekomego kidnapingu. Są takie co płaczą wspominając tamto tragiczne wydarzenie, ale i takie, którym daleko do jakiegokolwiek żalu. Co najwyżej rozpatrują swoje czyny na zasadzie nieudanego interesu.

Przyznają, że można było inaczej, lecz nie w sensie – nie zabijać. Inaczej to znaczy nie dać się złapać. Ukryć ciało, zatrzeć ślady, postarać się o mocne alibi. Rozmowy Nowaka są różnej długości, w zależności od tego, co rozmówczyni miała do powiedzenia i jak bardzo chciała się otworzyć. Jedne mówią dużo, może w potrzebie zagadania problemu albo wewnętrznej potrzeby wyrzucenia z siebie tego co narastało przez lata. Inne są bardziej powściągliwe, mówią krótko, rzeczowo, konkretnie. Nie odbiegają od tematu. Niekiedy taka oschła narracja wydaje się być upiorna, bo daleka od uczuć i jakiejkolwiek wrażliwości. Ale to pozory. Są skazane, którym życie po prostu wyprało emocje i pozbawiło wrażliwości. Są i takie, które nigdy jej nie posiadały. A także inne – wydające się odbijać od dna, budujące na nowo swoje człowieczeństwo, korzystające z resocjalizacyjnych programów zakładu karnego, myślące o przyszłym życiu, o ponownej szansie i wykorzystaniu jej na serio. Jest to jak najbardziej możliwe, wprawdzie historia lubi się powtarzać, ale podobno bomba nie spada ponownie w to samo miejsce. Autor poprzedza każdy rozdział notką o skazanej.

Tylko jedna zgodziła się na podanie swoich danych osobowych. Jest nią szefowa grupy Modliszek z Chrzanowa, wielokrotna zabójczyni, skazana na dożywocie. Urodzona w 1965 roku, absolwentka historii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Inne figurują pod imieniem i pierwszą literą nazwiska lub pod samym imieniem. Niektórych reporter oznakował pojedynczą litera, jak J., D. lub R. Niektóre są ofiarami tragicznych okoliczności z którymi nie poradziły sobie w sposób zgodny z prawem. Inne są bestiami, na przykład Anna C., której opieka socjalna przydzieliła jako matce zastępczej pięcioro biednych, poszkodowanych życiowo dzieci. Dwoje z nich zamordowała: trzyletniego chłopczyka i pięcioletnią dziewczynkę. Jej sprawa była jedną z najgłośniejszych spraw karnych w Polsce w ostatnich latach. Książka jest dla osób o mocnych nerwach i dużej odporności. Bowiem dołuje, przytłacza, a nawet przeraża. Przecież to nie są Baby Jagi z baśni, ani wampirzyce z horrorów. To wszystko rozgrywa się wokół nas, może nawet wśród sąsiadów z bloku, osiedla lub bliźniaka z naprzeciwka. Tylko dla zainteresowanych tematyką. Oprawa miękka, klejona. Piotr Kitrasiewicz