Autor: Marek Szymaniak Wydawnictwo Czarne
Książka jest zbiorem reportaży, które można nazwać futurologicznymi. Zaglądają bowiem za kulisy technologicznej przyszłości w kontekście pracy, tej wykonywanej obecnie przez człowieka. W niektórych stolicach, jak Tokio czy Kopenhaga kolejki metra jeżdżą bez motorniczych. Są metropolie – na przykład San Francisco – gdzie kursują samochody bez kierowców. Ot, takie taksówki bez człowieka za kierownicą. Wsiadasz i mówisz dokąd chcesz pojechać, a automat wysłuchuje cię i zabiera w drogę. Zna trasę, zatrzymuje się na czerwonych światłach, uważa na innych użytkowników ruchu, także na pieszych. Mistrzowski pan szofer, niewidzialny i milczący.
Pierwszy rozdział „Młócki” nosi tytuł „Niewidzialni”. Ale nie chodzi w nim o zautomatyzowanych kierowców aut czy pociągów. Bohaterką jest Marta, którą autor nazywa „nawozem historii”, bo niektórzy tak właśnie mówią. Zaraz jednak dodaje, że o nawozie nikt już nie pamięta, kiedy pojawiają się kiełki. Martę poznajemy kiedy w mroźny poranek wraca z nocnej pracy w magazynie w jednej z podwarszawskich miejscowości. Bolą ją ramiona i plecy, stopy i dłonie. Bolą od noszenia ciężkich rzeczy, od chodzenia. Bo Marta ciężko pracuje, nie dojada i nie wysypia się. Codzienna niepewność przytłacza ją, bo nie jest pewna co będzie robić nazajutrz. Młoda kobieta nie ma bowiem stałej pracy, co nie jest niczym zaskakującym w naszej gospodarczej rzeczywistości. Zaskakujące jest, iż Marta jest „niewidzialna”.
Posługuje się bowiem aplikacją Tikrow, reklamującą się sloganem o treści: „Każdego dnia możesz być kimś innym”, ale dla bohaterki reportażu oznacza on, że każdego dnia jest ona tym samym. Czyli nikim. Owszem, praca za każdym razem jest inna. Marta raz jest magazynierką w sklepie z karmą dla zwierząt, innym razem kasjerką. Są dni że nakłada lody w cukierni, wykłada towar w perfumerii lub sortuje zamówienia diety pudełkowej. Albo pakuje sprzęt RTV. Płacą marnie, w systemie dniówkowym, a w dodatku nie jest pewna czy nazajutrz załapie się na jakąś robotę. Bywa, że przez kilka dni klika w aplikację i okazuje się, że ktoś ją wyprzedził. Zgarnął sprzed nosa lepiej płatne zajęcie. Ale kobieta i tak cieszy się, że płacą szybko i przelew bez opóźnień trafia na jej konto. Idzie wtedy na zakupy i czuje się pewniej. Szkoda tylko, że tak krótko. Opisana aplikacja jest tylko jedną z zapowiedzi pracy przyszłości, w dodatku dzisiaj już nawet nieco archaiczną, w przeciwieństwie do pojazdów bez osób kierujących, które wydają być zapowiedzią zmian na skalę globalną.
Na podstawie rozmów z przedstawicielami określonych zawodów autor zagłębia się w zarządzanie algorytmiczne, w sztuczną inteligencję, w światy wirtualne. Także w to, co kryje się pod pojęciem „robota”. Bo robot, niegdyś bohater niezliczonych utworów literackich i filmów science-fiction, nabiera coraz większego znaczenia. Pojęciem tym posłużył się pisarz czeski Karel Čapek w sztuce „R.U.R”., wydanej po raz pierwszy w 1920 roku, a sam termin wymyślił jego brat, Josef, malarz i autor książek dla dzieci. Roboty jako postaci fabularne zrobiły karierę światową i w zależności od utworu miały charakter pozytywny, o ile pomagały człowiekowi, lub negatywny, kiedy występowały przeciwko niemu. Obecne humanoidy już wiele potrafią, na przykład chodzić po rusztowaniach, a nawet skakać i wykonywać fikołki, ale jak dotąd nie potrafią istnieć samodzielnie i człowiek musi nimi sterować oraz obsługiwać technologicznie. Są raczej nieporadne, a potrafią też zagrażać. Jednak autor nie wyklucza, że z każdym rokiem będą coraz bliższe swoim literackim i filmowym wyobrażeniom.
Technologiczne urządzenia przyszłości, opisywane przez Szymaniaka z pewną obawą, ale i nadzieją, a nawet fascynacją, na pewno będą rozwijać się z biegiem lat i być może osiągać rozmiary monstrualne. Czy będą pomagać człowiekowi? A może zredukują jego udział w produkcji i usługach do niezbędnego minimum? Tak było przecież przed wiekami, kiedy wynaleziono maszynę parową, bywało, że robotnicy niszczyli te owoce postępu technicznego, bo pozbawiały ich pracy. Niektórzy z bohaterów książki Marka Szymaniaka podzielili się z nim refleksjami, iż mają wrażenie, że pracując nad rozwojem technologicznym sami przecinają gałąź na której siedzą. Ale na obecną chwilę wszelkie nowości technologiczne, imponują, głównie dlatego, że służą człowiekowi i jego pracy. I lepiej, żeby tak zostało. Polecam. Oprawa twarda, szyta. Piotr Kitrasiewicz