
Autor: Philip Gourevitch
Wydawnictwo: Filia
Książka amerykańskiego dziennikarza i reportera, laureata licznych nagród literackich, to wstrząsająca opowieść o jednym z najtragiczniejszych wydarzeń końca XX wieku – ludobójstwie dokonanym w 1994 roku w Rwandzie.
Większość etniczna związana z plemieniem Hutu w ciągu trzech miesięcy dokonała ludobójstwa na sąsiadach z ludu Tutsi, mordując ponad 800 tysięcy współobywateli. Gourevitch, korzystając z licznych rozmów z ocalałymi, świadkami i uczestnikami wydarzeń, rekonstruuje nie tylko przebieg masakr, ale także ich polityczne i społeczne tło.
Dziennikarz ukazuje mechanizm nakręcania się spirali nienawiści, w której zwykli ludzie od lat wspólnie żyjący, nagle stają się oprawcami. Napędzana propagandą i politycznymi manipulacjami fala mordów przetoczyła się przez cały kraj, nie oszczędzając nawet osób szukających schronienia w kościołach.
Tytuł książki został zaczerpnięty z listu, który siedmiu pastorów Tutsi napisało do swojego przełożonego Hutu i niestety to były słowa prorocze, bo następnego dnia wszyscy oni zostali zabici. Przerażeniem napawa również fakt, że kaznodzieje różnych wyznań brali udział w morderstwach, zapominając o wszystkim, co głosili swoim wiernym.
Reportaż nie kończy się jednak na opisie samego ludobójstwa, ale przedstawia także jego konsekwencje: przepełnione więzienia, obozy uchodźców, próby wymierzenia sprawiedliwości oraz trudne pytania o możliwość pojednania w kraju, w którym ofiary i sprawcy muszą żyć obok siebie. Gourevitch uderza również w społeczność międzynarodową, która nie zareagowała na czas, mimo że sygnały ostrzegawcze były wyraźne.
Poruszająca, momentami wręcz wstrząsająca książka, która pozwala zrozumieć nie tylko to, co zdarzyło się w Rwandzie, lecz także mechanizmy przemocy obecne w każdym społeczeństwie. Okładka miękka, klejona. Polecam.