Salia i Zmrok

Autor: Marcin Mortka
Ilustracje: Agnieszka Filipowska
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Poziom: BD I/II

Pierwsza część „Bandy do zadań specjalnych”. Autor lubi snuć wielotomowe opowieści – najnowsza z nich tytułem i treścią nawiązuje do poprzedniego cyklu Marcina Mortki („Drużyna do zadań specjalnych”), skierowanego raczej do dorosłych czytelników. Zabieg ciekawy, bo mało tego, że pozostajemy w przyjemnym klimacie fantasy to akcja utworu toczy się w dobrze znanej fanom pisarza Dolinie. Tytułowa bohaterka, Salia jest córką Edmunda Kociołka, znanego ze wspomnianej wyżej „Drużyny”. Dziewczynka razem z braćmi: Edvinem i Nuutem oraz psem Paprochem pomaga rodzicom w karczmie a przy okazji niesamowicie psoci. Rodzeństwo nieustannie kłóci się ze sobą, lecz gdy pewnego dnia najmłodszy z nich zaczyna się bać, cała trójka plus pies staje do walki z tajemniczym wrogiem. I nie są nim ani koboldy ani wróżki ni skrzaty czy inne fantastyczne postacie, należące do Leśnego Ludku i co jakiś czas zakradające się do domu Salii. Strachu dzieciakom napędzi Zmrok, który wygląda przerażająco, nie wiadomo, czego chce i jak go pokonać. Mali bohaterowie oczywiście postanawiają zmierzyć się z nim sami, choć o pomoc mogliby poprosić każdego członka nieustraszonej drużyny taty łącznie z nim samym. Robi się naprawdę niebezpiecznie, gdy akcja nagle przyśpiesza i nawet Salia, która planuje w przyszłości ratować świat, nie wie, co robić, gdy Zmrok stoi u bram.

Marcin Mortka tworzy porządną książkę przygodową dla małego czytelnika. Pisarz lubi fantasy, dobrze odnajduje się w tej odmianie gatunkowej powieści i to nie tylko jak się okazuje w wersji dla dorosłych. „Salia i Zmrok” to pełna zwariowanych zdarzeń, wciągająca historia z ważnym i łatwym do odczytania morałem. Przesłanie utworu nie dotyczy wielkich, bohaterskich czynów, lecz codziennych małych gestów, które czynią świat lepszym. Idea bezinteresownej pomocy, echo ekologii i nauka empatii to najważniejsze wartości, promowane przez autora. Publikacja jest kolorowa i ładnie wydana przez Wydawnictwo Sine Qua Non. Bardzo przypadły mi do gustu utrzymane w ciepłej kolorystyce ilustracje Agnieszki Filipowskiej. Dobra literatura, która trochę bawi a trochę straszy – czego chcieć więcej. Bardzo polecam. Oprawa twarda, szyta.