Szlachetne naczynie

Autorka: Małgorzata Bargielska                            Wydawnictwo Cyranka

Z nareszcie ciekawej notki biograficznej dowiadujemy się, że Małgorzata Bargielska to z wykształcenia kulturoznawczyni, z wyboru psia behawiorystka. Strażniczka pomidorów i cukinii w swoim rozpadającym się siedlisku na Warmii. Publikowała w „Piśmie” i magazynie „Zakład”. Mieszka w Warszawie z mężem, synem i czterema psami. Prezentowana pozycja stanowi jej debiut. „Szlachetne naczynie” jest powieścią dopracowaną, wielowarstwową, intensywną i gęstą. Główna bohaterka (nastoletnia Mira) trafia na oddział zamknięty w szpitalu psychiatrycznym. Element odsłonięcia tego, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami jest w tekście obecny i bardzo sugestywny. Ale to absolutnie nie koniec i absolutnie nie wszystko. Nie mamy w końcu do czynienia z reportażem. Jeśli już miałbym rzucić coś dla porównania, może byłby to „Szpital przemienienia” Stanisława Lema, znakomicie zekranizowany przez Edwarda Żebrowskiego.

Tak więc szpital służy nie tylko jako miejsce akcji mimo szczegółowej rekonstrukcji jego funkcjonowania. Staje się miejscem indywidualnego eksperymentu niejako dla samej Miry. Może dopiero w tych jakże specyficznych warunkach nie tylko ona zrozumie, ale też jej najbliższa rodzina pojmie skalę wcześniejszych zaniedbań, lekceważonych a permanentnych kryzysów. Bohaterka jest świetnie pomyślana i napisana. Bargielska potraktowała Mirę uczciwie, kreśli portret nastolatki wiarygodnie bez skrętu w stronę eksponowania buntu (który zazwyczaj przemija) czy totalnego zagubienia i depresji.

Mira stoi raczej w centrum autentycznych problemów tego wieku z walką o akceptację na czele. Świat wygląda tak, że coraz częściej słyszymy o trudnej młodzieży, występują zachowania i zjawiska patologiczne, nałogi i zaburzenia psychofizyczne. W oczywisty sposób na co dzień stają się one najczęściej przedmiotem publicystyki. Bargielska wznosi temat na wyższe piętro formy. Raz, że Mira jest pełnowymiarową postacią. Dwa, rozedrgany stan dziewczyny został odnotowany również na poziomie języka, który sam w sobie opowiada o kryzysie, reprezentuje jego wewnętrzną strukturę, przy czym autorka nie traci kontaktu z czytelnikiem, a to już wielka sztuka. Problem zdrowia psychicznego młodzieży został w „Szlachetnym naczyniu” potraktowany z należytą powagą i wykorzystaniem potencjału fikcji literackiej, która – jeśli dobrze użyta, a tak właśnie jest w tym przypadku – przekracza standardowe możliwości literatury pięknej. „Szlachetne naczynie” dociera bliżej sedna, drąży w zakamarkach na pomoc bezradnym rodzinom i bezdusznym regulaminom instytucji. Oprawa miękka, klejona.