Autor: Hisham Matar Wydawnictwo Czarne
Chalid jest Libańczykiem mieszkającym w Londynie. W jego kraju zostali rodzice i siostra. On uciekł przed reżimem pułkownika Muammara Kadafiego i przeżywa długie lata na angielskiej ziemi czekając na rewolucję w Libii. Ma dwóch przyjaciół, rodaków, Mustafę i Hosama. Mustafa, który mieszka w Londynie z rodziną, troszczy się o najbliższych i unika zaangażowania politycznego. Co innego Hosam, aktywnie działający w środowisku miejscowych Libijczyków. Chalid, który jest pisarzem, kibicuje libańskiemu ruchowi wolnościowemu, ale zachowuje dystans. Z perspektywy Londynu wszystko jednak wygląda inaczej, stal się on nawet stolicą emigrujących z krajów arabskich ludzi pióra.
Chalid czeka na rewolucję, niekiedy towarzyszy Hosamowi w jego demonstracjach. Ramy fabuły spinają dwa wydarzenia polityczne. Pierwsze rozgrywa się w kwietniu 1984 roku w Londynie przed ambasadą libańską w Londynie. Manifestację Libijczyków ostrzelano z karabinu maszynowego z okna placówki. 11 osób zostało rannych, a jednak zginęła. Śmiertelną ofiarą okazała się brytyjska policjantka, co mocno wzburzyło opinię publiczną i pociągnęło za sobą konsekwencje dyplomatyczne. Drugim wydarzeniem stała się rewolucja w Libii w lutym 2011 jako element przetaczających się przez kraje arabskie ruchów społecznych nazwanych Arabską Wiosną. Powstało państwo demokratyczne, lecz zupełnie do demokracji nie dojrzałe. Objawem tej niedojrzałości stały się silne wewnętrzne konflikty polityczne, które w kilka lat później przyniosły gorzki owoc w postaci kolejnej wojny domowej.
Narracja książki nie jest płynna, akcja nie toczy się w porządku chronologicznym. Na wydarzenia polityczne patrzymy oczami głównego bohatera, narratora, tak samo zresztą jak na współczesny Londyn. A szczególnie na funkcjonujące w nim środowiska uchodźców, zwłaszcza pisarzy, którzy chcąc nie chcąc zostają wciągnięci przez dysydenckich rodaków do świata polityki. Narrator kontestuje swój los oraz losy innych członków swojej etnicznej społeczności. Teraźniejszość, przeszłość i przyszłość mieszają się i przenikają, tworząc swoisty mikroświat stający się źródłem refleksji o współczesnym świecie oraz obrazem emigrantów na angielskiej ziemi, a przede wszystkim opowieścią o przyjaźni – jej sile, wzajemnym wspomaganiu oraz podtrzymywaniu na duchu. Pełen autentyzmu styl autora pozwala na zrozumienie bohaterów, a nawet na utożsamianie się z nimi.
Dzięki wrażliwemu pióru Hisham Matar potrafi sprawić, że codzienność libijskich emigrantów wzbudza w czytelniku empatię i chęć dopomożenia ich losowi. Skąpane w aurze zwykłej ludzkiej mądrości dzieje trzech przyjaciół eksponują podstawowe wartości humanistyczne, z nadzieją i odwagą na czele, co sprawia, że pomimo całej swojej egzotycznej odmienności i północnoafrykańskiego rodowodu, Chalid, Hosam i Mustafa są zwykłymi ludźmi, tyle że o innym kolorze skóry i własnych sprawach, przy czym te ostatnie wcale tak bardzo nie różniły się od naszych środowisk emigracyjnych w czasach PRL-u. Autorowi udało się realistyczne odtworzenie specyficznego rozbicia mentalnego emigrantów, ich duchowego dualizmu, swoistego rozdarcia między dwoma światami.
W Anglii czują się bezpiecznie, ale tamten, pozostawiony w Afryce świat nie daje o sobie zapomnieć, bo istnieje nie tylko we wspomnieniach sprzed lat, ale również w listach, rozmowach telefonicznych i połączeniach internetowych, chociaż te ostatnie okazują się trudne do zrealizowania, bo Kadafi kazał zablokować łącza online. Hisham Matar buduje swoją opowieść za pomocą kunsztownych, rozbudowanych zdań, których przerywnikami stają się zdania krótsze, łączące na zasadzie spójników leksykalną wytworność autorskiej narracji. „Moi przyjaciele” to literatura na najwyższym poziomie, w której o polityce jako takiej mówi się wbrew pozorom niewiele. Obcujemy natomiast z jej skutkami w ludziach: wygnanych, zagubionych, tęskniących, poszukujących. Polecam. Oprawa miękka, klejona. Piotr Kitrasiewicz