Autor: Ulf Nilsson Ilustracje: Lisen Adbage Wydawnictwo Zakamarki
Poziom: BD O/I
Książka idealnie pasująca do akcji #TataTeżCzyta. Nieżyjący już Ulf Nilsson (pamiętamy może świetną publikację „Kret sam na scenie”, P. 11/2014) w prezentowanej pozycji zamieścił kilka krótkich opowiadań z udziałem czteroletniej Mai i jej taty. Historyjki są zwyczajne, wzięte wprost z życia, odzwierciedlają codzienne sytuacje (jak wizyta w bibliotece), co nie oznacza, że „Tata i ja” to utwór z banalną treścią. Misja Nilssona polega właśnie na tym, aby zwyczajność uwznioślić, nadać wspólnym prozaicznym chwilom ojca z córką właściwego wymiaru, który wywiera wpływ na czytelników (widzianych absolutnie w modelu familijnym jako najsłuszniejszym). Teksty nie są jednak zupełnie wolne od ryzyka. Jest ono obecne śladowo, ale obecne. W ciemnej, w wyniku awarii oświetlenia, piwnicy ojciec stanowi ogromne wsparcie w odczuciu dziecka. Wszelkie inne dziecięce niepokoje, jakie pojawiają się w dziele, takoż poskramia postać taty. Co byłoby bez niego? Opowiadanie o wrażliwości, punkcie widzenia dziecka w sposób zwięzły i zwarty treściowo jest cechą mistrzów słowa pisanego. Książki takie jak „Tata i ja” mają w sobie coś kojącego. Oprócz wartości literackiej i dosłownej sprawiają, że czytelnicy dorośli mogą złapać oddech, posiedzieć z dzieckiem/dziećmi, poczytać im na głos, zrozumieć (jeśli występują na tym polu problemy) ich specyficzne doświadczanie rzeczywistości. Dzieci powinny natomiast nawiązać identyfikującą więź z lustrzaną bohaterką. Ilustracje Lisen Adbåge trochę deformacyjne, ale wyraziste i ekspresyjne, wydają się bliskie dziecięcej wyobraźni. Oprawa twarda, szyta.