Autorka: Barbara Gawryluk
Ilustratorka: Joanna Kłos
Wydawnictwo: Literatura
Poziom czytelniczy: BD II
Kontynuacja skierowanej do dzieci powieści „Moje Bullebryn” Barbary Gawryluk, znanej pisarki, dziennikarki i tłumaczki z języka szwedzkiego. Pierwsza część do nas nie trafiła, a szkoda, bo chociaż „Do widzenia, Bullerbyn!” da się czytać bez znajomości wcześniejszych perypetii głównej bohaterki Natalii, to z pewnością lektura chronologiczna byłaby w tym wypadku lepsza.
W poprzedniej części Natalia zostaje przez rodziców postawiona właściwie przed faktem dokonanym – wraz z rodziną musi przeprowadzić się do Szwecji, i to przynajmniej na dwa lata. Dziewczynka przyjmuje to źle, bardzo tęskni za rodzinnym Krakowem, a aklimatyzacja w nowym środowisku nie idzie jej najlepiej, w końcu jednak się udaje. Akcja „Do widzenia, Bullerbyn!” rozpoczyna się tuż przed wakacjami, czyli w momencie, kiedy Natalia dawno zdążyła poczuć się w Szwecji dobrze, zyskała oddane koleżanki, a nawet bardzo polubiła pewnego chłopca, Matsa (w dodatku z wzajemnością). Mimo to dziewczyna cieszy się na wakacje – wreszcie będzie mogła odwiedzić dziadków, zobaczyć swoje polskie przyjaciółki, spędzić czas w ukochanym Krakowie, pochodzić po Tatrach, a w dodatku pokazać Polskę jednej ze swoich nowych przyjaciółek. Mało tego, podczas letnich miesięcy wydarzy się także coś ekscytującego. Natalia wraz z rodziną uda się bowiem do Lwowa, by szukać tam śladów niedawno zmarłej staruszki Selmy, z którą dziewczynka zaprzyjaźniła się w Szwecji, przez większość czasu nie mając pojęcia, że w młodości była ona światowej sławy artystką baletową.
Większość powieści opowiada właśnie o pełnych wrażeń wakacjach Natalii, jednak pod koniec bohaterkę czeka jeszcze jeden niespodziewany zwrot akcji. Choć rodzice byli pewni, że zostaną w Szwecji jeszcze co najmniej przez rok, okazuje się, że muszą wracać do Krakowa. Niestety dla Natalii nie jest to najlepszy moment na powrót. Dziewczynka będzie musiała opuścić miejsce, w którym zdążyła poczuć się dobrze, rozstać z nowymi koleżankami i – co ważne – z Matsem, który stał się dla niej kimś ważnym. Czy w ogóle uda jej się jeszcze kiedykolwiek z nim spotkać?
Powieść Barbary Gawryluk to obyczajowa historia dla młodszych czytelników, a w szczególności czytelniczek, która może pomagać im w oswojeniu się z własnymi trudnymi doświadczeniami – przeprowadzkami, a także śmiercią i chorobami bliskich. Jednocześnie autorka wyraźnie kładzie nacisk na to, by pamiętać o tym wszystkim, co w życiu dobre i ciekawe – wszak problemy są po to, by sobie z nimi radzić. Myślę, że lektura może spodobać się docelowym odbiorcom. Oprawa twarda, szyta.