Autorka: Helena Piecuch
Wydawnictwo: Czarne
Intrygujący debiut powieściowy krakowskiej pisarki. Helena Piecuch opisuje powstanie i rozpad rodziny Leyków. Wioletta – niespełniona artystka i Jerz – naukowiec, herpetolog pewnego dnia sprowadzają się do zagórzańskiej wsi z dużego miasta. Oboje nie są i nigdy nie będą tutejsi, choć początkowo wydaje się, że mężczyźnie dość łatwo przychodzi asymilacja. Jerz bada życie płazów, więc jego obecność na łąkach i podleśnych bezdrożach jest uzasadniona i usprawiedliwiona. Natomiast Wioletta, przyjeżdżając tutaj, zrywa wszelkie kontakty z dotychczasowym życiem – wybiera samotność, której nie rozprasza nawet obecność kochającego męża oraz dzieci. Kobieta rodzi kolejno trzy córki, ale za każdym razem nie znajduje spełnienia w macierzyństwie. Najstarszą Izę traktuje z chłodem, średnią Agatę całkowicie odtrąca a najmłodszą Rutę kocha, lecz z czasem wydaje się nią coraz bardziej rozczarowana. W końcu Wioletta zamyka się w świecie własnych myśli, nie dopuszcza do nich nikogo z domowników, uczy się zielarstwa i przejmuje lokalne wierzenia w mamuny, bogincorze oraz strzygi. Stare zabobony i mity stopniowo pochłaniają postać bohaterki a różnica między tym, co rzeczywiste i fantastyczne powoli się zaciera.
Powieść zdecydowanie ciąży w kierunku realizmu magicznego, wzmacnianego przez budujące niezwykły nastrój opisy dźwięków, kolorów czy aromatów. Detal to silna strona prozy Heleny Piecuch, podobnie jak umiejętne łączenie kłócących się ze sobą pierwiastków. Książka, której akcja toczy się głównie latem – sielankowym i wiejskim – ma w gruncie rzeczy bardzo mroczny klimat i generuje silne napięcie, nie mijające aż do ostatniego zdania. Smutna historia Leyków zostaje opowiedziana przez każdego członka rodziny, dzięki czemu czytelnik otrzymuje pełny obraz zdarzeń i samodzielnie może ocenić zarówno bohaterów, jak i otoczenie, w którym żyją. Ciekawe, że ich relacje prawie wcale się nie uzupełniają, nie chcą tworzyć harmonijnej całości i naświetlają kulminacyjny punkt fabularny z różnych pozycji. Pierwszym etapem rozpadu jest narastający brak porozumienia pomiędzy Wiolettą i Jerzem, którzy stają się całkowicie niezdolni do poprowadzenia ze sobą rozmowy. Wątek fatyczny powieści obejmuje zresztą nie tylko relacje między małżeństwem, dotyczy również kontaktów z sąsiadami. Język, którym posługują się tutejsi mieszkańcy nie gwarantuje naszym bohaterom pełnej komunikacji, Leykowie nie do końca go rozumieją, zgadują jego znaczenie i nie potrafią sami go użyć, co tylko pogłębia ich wyobcowanie ze społeczności. Najboleśniej odczuwają to dzieci. Książka ukazuje trzy różne warianty dorastania w domu, w którym brakuje bliskości, panoszy się stres i uwiera poczucie bycia zdanym wyłącznie na siebie. Powieść na długo pozostaje w pamięci, porusza problem trudnego macierzyństwa (ale też trudnego dzieciństwa), niedostatku miłości oraz stosunków międzyludzkich ograniczanych przez rozmaite psychiczne blokady. Wszystko tu jest dokładnie przemyślane, napisane pięknie i nastrojowo – szczególnie polecam. Oprawa twarda, szyta.
