Autor: Paweł Beręsewicz
Ilustratorka: Magdalena Kozieł-Nowak
Wydawnictwo: Literatura
Poziom: BD I
Szczypawki to nazwa grupy w przedszkolu Radosny Robaczek, w którym właśnie rozpoczyna się kolejny rok przygód. Główna bohaterka, Marta, przechodzi z Pchełek do starszaków i choć czuje z tego powodu niewielki smutek, cieszy się na nowe, bardziej ekscytujące doświadczenia. Pierwsze z nich rozpoczyna się tuż po przywitaniu i trochę zabawnej autoprezentacji (dzieci jeszcze się nie znają, nie każdy zna też panią Ulę). Wystarczy chwila nieuwagi, gdy przedszkolanka wygląda na korytarz, żeby sprawdzić czy pani Irenka już wiezie na wózku śniadanie i rozpoczyna się akcja. Początkowo przeczuwa coś jedynie Marta, potem kolejne przedszkolaki zauważają, że dywan porusza się, trąca i lekko podskakuje, by wreszcie unieść siedzące na nim dzieci w powietrze. Niektórym udaje się zeskoczyć, jednak Marta i sześcioro pozostałych Szczypawek zostają na dywanie, który porywa ich w nieznanym kierunku. Dywan leci nad przedszkolnym ogrodem, nad miastem i dalej nad okolicznymi polami i lasami. Trzeźwo myślące maluchy próbują przewidzieć, co teraz się z nimi stanie i okazują się wielkimi pesymistami a w ich przeczuciach dominują wizje iście katastroficzne. „Spadniemy”, „rozbijemy się”, „zderzymy z samolotem”, „zjedzą nas wilki” – to tylko niektóre z możliwych zakończeń opowieści, lecz los ma dla małych bohaterów zdecydowanie inne plany. Pokrzyżować je wszystkie spróbuje tata Marty, pani Ula również nie pozostanie bezczynna. Oczywiście Szczypawki nie będą czekać bezradnie na ratunek, podejmą konkretne kroki w celu wyjścia z tarapatów. Ryzykowna przygoda uświadomi wszystkim, że im większy robaczek, tym większe wyzwania a czytelnik nieźle się ubawi, śledząc niecodzienną przygodę Marty, jej kolegów i koleżanek.
Ważną funkcję rozśmieszającą pełnią w książce zabawne ilustracje, zwłaszcza te niewielkie, na których widnieją rozmaite owady z uśmiechniętymi bądź zaskoczonymi minkami. Paweł Beręsewicz wymyśla absurdalnie fantastyczną i wciągającą historię a robi to tak, że chce się całkowicie w ową historię uwierzyć. O finalnym sukcesie publikacji może zadecydować sposób, w jaki autor buduje napięcie, stosując narratorskie wstawki w kulminacyjnych punktach fabuły (tu zdradzam, że jest ich dużo więcej niż jeden). Książka doskonale sprawdzi się podczas głośnego czytania najmłodszym miłośnikom literatury a wspomniane wstawki powinny wywołać w nich spontaniczne reakcje od lęku po śmiech oraz nadzieję, budzącą się po każdym kolejnym fiasku. Dobra, zabawna, zgrabnie napisana propozycja dla małego odbiorcy może nawet pomóc w rozładowaniu stresu związanego ze zmianą przedszkola bądź dołączeniem do nowej grupy – bardzo polecam. Oprawa twarda, szyta.
