Kundel

Autor: Krzysztof Papiernik                                      Wydawnictwo Muza

Fabułę swojej debiutanckiej powieści osadził Krzysztof Papiernik w roku 1942 w okupowanej przez hitlerowców Łodzi. Narratorem jest Albert Danner, niemiecki mieszkaniec miasta, który przed wojną służył w polskiej policji jako niższy rangą funkcjonariusz śledczy. Kiedy rozpoczyna się akcja poznajemy go jako policjanta Kripo czyli niemieckiej policji kryminalnej. Naziści zaproponowali mu tę pracę, ponieważ brakowało im fachowców, w dodatku mówiących biegle po polsku, do prowadzenia dochodzeń w sprawach niepolitycznych.

To właśnie on jest tytułowym „Kundlem”, bo przełożeni traktują go jako Niemca niepełnowartościowego, skażonego pracą dla państwa polskiego. Okazuje się, że przed wojną, kiedy odbywał kursy policyjne w jednostce na Kresach, także uważano go za „kundla”, bo jeden z instruktorów pogardliwie wyrażał się o jego niemieckiej narodowości. Teraz Albert zostaje oddany pod komendę Gestapo, aby wziąć udział w śledztwie w sprawie makabrycznego zabójstwa niemieckiego właściciela zakładu krawieckiego.

Danner, znajdujący się w stanie głębokiej depresji, funkcjonujący jedynie na silnych lekach psychotropowych oraz neuroleptykach, usiłuje prowadzić dochodzenie zachowując maksymalny obiektywizm. W jakimś stopniu czuje się bowiem Polakiem, a za hitlerowcami nie przepada. Gestapo chce jednak wykazać, że sprawcą zbrodni jest Polak i wbrew opinii Alberta typuje na niego 15-letniego krewnego ofiary. Chłopak jest oficjalnie Niemcem, ale mówi po polsku, a po niemiecku ledwo duka. No i nosi polskie nazwisko. Naginając fakty i dorabiając podejrzanemu motyw morderstwa z chęci zysku, stawiają go przed sądem. Rozprawa trwa siedem minut, po czym obwiniony zostaje skazany na śmierć i natychmiast powieszony. Wkrótce jednak w identyczny sposób zostaje popełniona kolejna zbrodnia, również na niemieckim przedsiębiorcy, a także na jego nastoletniej córce, która niechcący stała się świadkiem.

Gestapowcy uznają, że skazanie Polaka było błędem i dają Dannerowi więcej swobody w dalszym postępowaniu. Teraz jest to już tylko jego śledztwo. Badając poszlaki, policjant odkrywa, że tak jak w poprzednim przypadku, ślady prowadzą do łódzkiego getta, a w dalszej przestrzeni czasowej nawet do początku lat dwudziestych. Sensacyjna, nasycona okrucieństwem i brutalnością, a także językowymi wulgaryzmami, intryga szybko staje się pretekstem do odtworzenia świata Łodzi z 1942 roku, z resztkami jej wielokulturowości. Przed wojną żyły razem trzy nacje: polska, żydowska i niemiecka. Podczas okupacji panami życia i śmierci dwóch pozostałych stali się Niemcy. Żydów zamknięto w getcie, na czele którego stanął Chaim Rumkowski, ironicznie nazywany przez rodaków królem, nakazujący wywieszanie swoich oprawionych zdjęć w instytucjach samorządu żydowskiego oraz umieszczania wizerunku na banknotach dopuszczonych do obrotu na terenie getta. Polacy żyją na uboczu i pod presją śmierci, wykonując zawody usługowe wobec niemieckich panów.

A sami Niemcy traktują miasto jako swoją własność. Jest jednak rok przełomu w działaniach wojennych, trwa bitwa pod Stalingradem. Berlinowi zaczyna brakować żołnierzy, wywiera więc nacisk na Łódź oraz inne miasta, które weszły w skład tak zwanego Kraju Warty, aby dostarczały mięsa armatniego na front wschodni. Oficer, nadzorujący działania bohatera z ramienia łódzkiego Gestapo, stawia mu ultimatum: ma w ciągu dwóch tygodni schwytać sprawcę obu zbrodni, albo trafi na rosyjski teatr wojny. Podążając tropem zabójcy Albert Danner, z konieczności przynależący także do SS, gdzie ma stopień Scharführera czyli sierżanta, przemierza niemieckie śródmieście, żydowskie Bałuty i polski Widzew, świat przesycony fatalizmem i destrukcją, korupcją, pogardą i przemocą, w którym każdy ma dwie twarze i bardzo dużo do ukrycia. Autorowi udało się wykreować mroczną atmosferę życia w okupowanej Łodzi, w której aktualne życie przeplata się z tym, co było przed wojną.

Naturalizm i sugestywność tej atmosfery to mocne cechy tej powieści, korespondujące z krwawą intrygą oraz katastrofizmem samej wojny, na tle której samo miasto przypomina wielki obóz koncentracyjny, bo nawet jego funkcyjni czyli hitlerowcy oraz osoby będące w ich służbie są niewolnikami systemu, a w głębszym odniesieniu egzystencjalnym niewolnikami samych siebie. Finał fabuły okazuje się mocno zaskakujący, a umiejętność prowadzenia złowieszczej gry z czytelnikiem jest jedną z głównych zalet literackich autora. Książka intrygująca, wciągająca od początku do końca, oferująca wiele mało znanej lub wydobytej na światło dzienne po raz pierwszy wiedzy historycznej. Debiut z wyższej półki. Polecam. Oprawa miękka, klejona. Piotr Kitrasiewicz