Autorka: Wiktoria Amelina
Wydawnictwo: Krytyka Polityczna
Wiktoria Amelina była ukraińską pisarką, autorką dwóch powieści, dwóch książek dla dzieci i zbioru wierszy. Nie przypadkiem używam czasu przeszłego – Amelina zmarła wskutek rosyjskiego ataku rakietowego na Kramatorsk, który miał miejsce w czerwcu 2023 roku. Miała trzydzieści siedem lat.
„Patrząc na kobiety, patrząc na wojnę” to książka wydana pośmiertnie. Pisarka pracowała nad nią, kiedy zginęła. Podobno zdążyła napisać jakieś 60% planowanego tekstu, ale z pewnością to, co teraz mamy okazję przeczytać stanowi jeszcze jego surową wersję – pozbawioną ostatecznych poprawek autorki, nie mówiąc o poprawkach redaktorskich. Z kolei redaktorzy, którzy pracowali nad wydaniem nieukończonego tekstu, postanowili zostawić go jak najbliżej oryginalnej, autorskiej wersji. W tej sytuacji to decyzja jak najbardziej zrozumiała.
„Poszukiwanie sprawiedliwości przeobraziło mnie z pisarki i matki w badaczkę zbrodni wojennych. Od roku fotografuję wyrwy w ścianach bibliotek, ruiny szkół i domów kultury, rejestruję relacje świadków i ocalałych. Robię to, aby ujawnić prawdę, utrwalić pamięć, w imię sprawiedliwości i szansy na trwały pokój. Pod wpływem tego samego dążenia stopniowo wróciłam do roli pisarki, by móc wam opowiedzieć o ukraińskim poszukiwaniu sprawiedliwości” – w taki sposób już na samym wstępie Amelina pośrednio tłumaczy czytelnikom, czym właściwie miała być jej książka.
I rzeczywiście: jest ona trochę dziennikiem pisarki, a trochę bardzo fragmentaryczną, reporterską opowieścią o kilku kobietach, które zajmują się dokumentowaniem rosyjskich zbrodni wojennych w Ukrainie po to, by w przyszłości było możliwe pociągnięcie ich sprawców do odpowiedzialności. Oczywiście już ze względu na sam temat i kontekst – choćby fakt, że mówimy o wojnie, która wciąż trwa – jest to lektura przejmująca. Autorka celowo podjęła decyzję, by przesadnie nie estetyzować swoich zapisów, a chwilami pisze wręcz sucho. Co oczywiście nie znaczy, że nie da się dostrzec w jej książce prób tworzenia literatury przez wielkie „L”. Amerykańska pisarka Margaret Atwood, autorka przedmowy do tej książki, nie waha się przed zestawieniem dzieła Ameliny z utworami takich gigantów jak Fernando Pessoa czy Samuel Beckett.
Według mnie warto pozyskać tę książkę do bibliotek – choćby jako tragiczne świadectwo wojny, która wciąż toczy się za naszą wschodnią granicą. Ale także po prostu jako poruszającą lekturę skierowaną zarówno do Polaków z dziada pradziada, jak i do żyjących w naszym kraju Ukraińców. Oprawa twarda, szyta.