Wybrańcy ukrytego świata

Autorka: Malina Prześluga                                    Wydawnictwo Dwie Siostry

Poziom: BD II

 

Florentyna, zwana Florą, oraz Leopold, czyli Leo, są 11-latkami mieszkającymi obok siebie na tym samym piętrze kamienicy. Urodzili się w tym samym dniu i o tej samej godzinie, w dodatku w tym samym miejscu, bo na porodówce jednego szpitala. Potem ich rodzice kupili mieszkania w tym samym domu, również obok siebie. Trudno o lepsze pokrewieństwo dusz, zwłaszcza, że od najmłodszych lat bawili się razem i codziennie spędzali czas ze sobą jako najtrwalsi z przyjaciół. Nie oznacza wcale, że byli we wszystkim zgodni, bo kłócili się żarliwie o byle co, ale złość szybko mijała. A ponadto bardzo się różnili charakterologicznie. Florka to dziewczynka poukładana, ambitna, racjonalna i energiczna. Leo natomiast to chłopiec wiecznie znudzony, niezadowolony, niespokojny, mający skłonność do mówienia tego co myśli, co często sprawia, że wpada w kłopoty. A w ogóle wierci się często, jakby czekał na coś co przyjść powinno, ale nie nadchodzi. W miarę rozwoju fabuły okazuje się, że oboje czekali. A to co nadeszło okazało się bardzo niezwykłe. Granicę innego świata przekroczył Leo, którego matka zawiozła na letni obóz karate w okolicach Gdyni, a on natychmiast naraził się przemądrzałemu trenerowi, a także dopiero co zapoznanemu koledze, bezczelnemu Romanowi.

W Noc Kupały uciekł z obozu i snuł się po lesie, aż przyciągnął go tajemniczy niebiesko-zielony blask. Pochodził od dużego kwiatu, podobnego do wielkiego oka, wydającego się wsysać ciemność i przerabiać ją na energię. Pod jej wpływem Leopold zamienił się w gołębicę. Poleciał do swojej przyjaciółki, Flory, która zrozumiała jego mowę, chociaż z przeciętnym człowiekiem zamieniony w ptaka chłopiec nie mógł nawiązać kontaktu. Okazało się, że dziwna roślina była Kwiatem Poznania, który w każdą Noc Kupały czyli Świętojańską ujawnia swoją niezwykłą moc i przenosi wybrane osoby do tytułowego Animarium, przestrzeni, nazywanej również Żywo Światem. Animarium zasiedlają Animanty, a są nimi zarówno zwierzęta i rośliny, jak i kamienie. Są one obdarzone mową oraz świadomością, zupełnie jak ludzie. Mają uczucia, doświadczając tego co człowiek. Kochają, cierpią, tęsknią. Ale okazuje się, że Leopold jest czymś więcej niż Animant, bo jego byt nosi nazwę Anikamba. Anikamby występują w Żywo Świecie rzadziej niż Animanty, bo są czymś w rodzaju elity.

Mogą przeistaczać się w inne stworzenia, lecz tylko trzykrotnie. Leo jako człowiek przeistoczył się w gołębia, ma więc jeszcze jedną możliwość. Chciałby jednak wrócić do postaci ludzkiej, ale nie wie jak to zrobić. Podobno dowie się z czasem, a w każdym razie tak mówią niektórzy z jego nowych przyjaciół, także Anikambów. Ale nie wszystkie z tych istot są przyjazne, jak to ludzie / nie-ludzie. Leo ma w tym odmiennym, na pozór czarodziejskim świecie masę przygód, bo ciągle natyka się na coś nowego i zaskakującego, a towarzyszy mu Florka, która wprawdzie nie przeistoczyła się w Anikamba lub Animanta, ale dowiedziała się, że jest Widzącą czyli osobą dostrzegającą rzeczy niedostępne innym. W ten sposób dołączyła go grona wybranych.

Autorka wykreowała fascynujący, przesycony odmienną rzeczywistością świat adresowany do starszych dzieci, bo „Animarium” nie jest na pewno lekturą dla najmłodszych, lecz dla dojrzewających, uczących się poznawania otaczającej rzeczywistości na szczeblu wyższym niż te dolne. Książka uczy współczucia i szacunku dla wszelakiej odmienności, także słabości, która może kiedyś okazać się wielką siłą. Ukazując krainę Żywo Świata pokazuje wcale nie czary i nie magię, ale odmienność rządzącą się własnymi prawami, zaskakującymi dla przybyszów i początkowo niezrozumiałymi. Z czasem bohaterowie, przekraczając kolejne etapy poznawania, dotykają mega tajemnicy, w której każdy mikroświat jest częścią makroświata, czyli wszechświata, a zwykła ćma jest równie ważna i potężna jak największe z gwiazd. Książka bardzo wartościowa, rozbudzająca wrażliwość i wyobraźnię młodego czytelnika. Oczywiście polecam, również dorosłym, bo przekaz „Animarium” jest uniwersalny, podobnie jak styl autorki pasujący do różnych grup wiekowych. Pisarka i wydawnictwo zapowiadają już ciąg dalszy czyli tom drugi o tytule „Animarium: Pszczoły i płomienie”. Oprawa twarda, szyta. Piotr Kitrasiewicz