Autorka: Barbara Baraldi Wydawnictwo LeTra
Akcja tej sensacyjnej fabuły rozgrywa się w Trieście, mieście nieczęsto wykorzystywanym jako sceneria zarówno przez pisarzy, jak i filmowców, może dlatego, że mającym opinię jednego z najbezpieczniejszych w Europie, zwłaszcza południowej. Postanowiła zmienić to pisarka włoska, Barbara Baraldi, i pod jej piórem Triest stał się przestrzenią na której działa seryjny morderca. Jego pierwszą ofiarą stał się 54-letni agent nieruchomości oferujący mieszkania bogatym i ustosunkowanym klientom, Alfredo Ottolini.
Znaleziono go martwego, po tym jak wypchnięto go z 6-ego piętra dopiero co ukończonego budynku. Kolejnym trupem okazała się kobieta, 50-letnia Nicole Ruzzier, której zadano potężne, śmiertelne ciosy w głowę w jej mieszkaniu. Zamordowani nie byli ze sobą powiązani, ani personalnie, ani zawodowo, a łączącym je elementem były znalezione przy nich pojedyncze karty do tarota. Śledztwo prowadzi ambitna policjantka, Emma Bellini, która rozpoznaje karty jako pochodzące z oryginalnej talii zaprojektowanej przez jej siostrę, Maię. Obie kobiety nie kontaktowały się ze sobą od dwóch lat, kiedy podzieliły je traumatyczne przejścia osobiste. Od tamtego czasu Maia nienawidzi Emmy, ale ta dzwoni do niej podejrzewając, że karty mogą pochodzić od kogoś bliskiego siostrze, komu kiedyś je podarowała.
Problem w tym, że Maia twierdzi, iż zaprojektowana przez nią talia była tylko jedna, a tę spaliła dawno temu w ramach rytuału oczyszczającego po bolesnych doświadczeniach. Ale czy mówi prawdę? Design tarotowych wizerunków pochodził na pewno od niej. Ona sama utrzymywała, że nie używała ich do przepowiadania przyszłości, lecz jako klucz do własnej psychiki. Codziennie rano wyciągała z tali jedną kartę i odkładała nie patrząc na nią, dopiero wieczorem to robiła i konfrontowała z tym co wydarzyło się w ciągu dnia. Zaprzestała jednak tych praktyk, a karty jakoby spaliła. Lecz dwie z nich, całe i nienaruszone ogniem, znaleziono przy zwłokach. A wkrótce pojawia się kolejna ofiara, a wraz z nią trzecia karta.
Zawodowa frustracja pani inspektor Emmy narasta, tym bardziej, że przydzielono jej do współpracy emerytowanego kryminologa, eksperta sądowego, który działa jej na nerwy. Silny stres przeżywa również Maia – dowiadujemy się, że imię rodzice nadali jej na cześć jednej z bohaterek serialu science-fiction „Kosmos 1999” – rozpoczynająca śledztwo na własną rękę. Jej tropy stopniowo zazębiają się z tymi na które wpada siostra. A swoją rolę w dochodzeniu do prawdy odgrywają karty tarota. Psychologicznym wątkiem fabuły jest relacja pomiędzy dwie siostrami, z których jedna obwinia drugą o spowodowanie nieszczęścia. Nietrudno jednak przewidzieć, że opowieść zakończy się odbudowaniem ich siostrzanych relacji. W finale, kiedy Maia odkrywa, kto jest mordercą – dodajmy, że głównym, bo było ich kilku – i nie może wyrwać się z jego rąk, z pomocą przybywa Emma i skutecznie posługuje się służbowym pistoletem. Strzał prosto w serce i zabójca, zdążywszy spojrzeć na powiększającą się na piersi plamę krwi, osuwa się na ziemię. Koniec napięcia. Trzeba jednak przyznać, że towarzyszy ono akcji od początku i robi swoje czyli przyciąga uwagę czytelnika. Oprawa miękka, klejona. Piotr Kitrasiewicz