Czymże jest mężczyzna bez wąsów. Powieść humorystyczna

Autor: Ante Tomić                                                    Wydawnictwo Noir Sur Blanc

 

Jest to pełna humoru opowieść o życiu mieszkańców chorwackiej wioski o nazwie Smiljevo. Dodam od razu, że humor jest specyficzny, bo plebejski, bogato zaprawiony wyrażeniami uchodzącymi za brzydkie i nieprzyzwoite. Nie razi to jednak oczu czytelnika, bo autor zręcznie wpasowuje owe wyrażenia w opisywane sytuacje i ich klimat, tak że wulgaryzmy dodają przysłowiowego pieprzu zabawnym scenkom wzmacniając ich rubaszną wymowę i obraz.

Bohater jest zbiorowy, a jest nim lokalna społeczność, tym niemniej Ante Tomić eksponuje kilka postaci wokół których rozgrywa się fabuła. Jedną z nich jest ksiądz, na którego mówią don Stipan, wysoki, przystojny, po trzydziestce, z prostymi czarnymi włosami i świecącymi imponującą bielą zębami. Kocha się w nim młoda wdowa, Tatiana, której mąż wyjechawszy do pracy na budowie w Niemczech spadł z rusztowania prosto w dół z wapnem i zginął na miejscu. Teraz kobieta wyznaje duchownemu przy konfesjonale, że duch zmarłego przychodzi do niej w snach i chce położyć się obok niej do łóżka, ale ona nie pozwala, bo cały jest umazany wapnem. A w ogóle społeczność Smiljeva dzieli się na tych, którzy pracują w Niemczech i czyszczą sobie uszy kluczykami do Mercedesa, oraz na pracujących na miejscu, przy czym ci ostatni do grzebania w uszach używają zapałek. Jest także sklepikarz nazywany Miguelem, bo stoi za ladą w meksykańskim sombrero i co rusz wtrąca jakieś zdania i zwroty po hiszpańsku, którego uczy się z trzymanego pod ladą podręcznika.

Powieść Ante Tomicia składa się z rozdziałów, z których każdy opowiada o innym wydarzeniu z życia mieszkańców Smiljeva. Wydarzenia te zazębiają się tworząc ciągłość fabularną. Postaci wydają się funkcjonować w świecie bliskim realizmowi magicznemu rodem z czeskiej literatury spod znaku Jaroslava Haszka i Bogumiła Hrabala, ale poznając nieco bliżej literaturę chorwacką można zauważyć, że kultura obu narodów słowiańskich, szczególnie zamieszkujących wioski, miasteczka i w ogóle tereny prowincji, jest sobie bliższa niż można by się tego spodziewać. Ze specyficznym rodzajem rubasznego humoru idzie w parze postrzeganie świata jako swoistego absurdu, który trzeba zaakceptować i po prostu żyć. Tę napisaną lekkim piórem książkę, zawierającą wiele życiowej prawdy, tyle że przekazanej z farsowo-karykaturalnym wykrzywieniem, czyta się po prostu jednym tchem. Oprawa miękka, klejona. Piotr Kitrasiewicz