Autorka: Agnieszka Pietrzyk Wydawnictwo Skarpa Warszawska
Jest to przerażająca opowieść, której nie polecam kierowcom samochodów osobowych, zwłaszcza podróżującym samotnie autostradami. Tytułowa trasa szybkiego ruchu ciągnie się od krajów północnych, aż na dalekie południe Europy, a jej odcinek przebiegający przez nasz kraj stał się terenem paskudnych wydarzeń. Zaczęło się od tajemniczej śmierci niejakiej Ewy Kamińskiej, dwudziestoletniej studentki filologii skandynawskiej Uniwersytetu Gdańskiego, córki jednej z najbogatszych Polek. Pewnej listopadowej nocy studentka zjechała swoim drogim samochodem na pobocze nowoczesnej, zaopatrzonej w ekrany ochronne, monitoring oraz podziemne przejścia dla dzikiej zwierzyny, autostrady A1 nazywanej Bursztynową i zadzwoniła na numer 112. Będąc w stanie silnego stresu powiedziała operatorce, że grozi jej niebezpieczeństwo ze strony nieokreślonej istoty, krążącej wokół jej pojazdu. Jej ostatnie słowa brzmiały: „Oni tu są! Są straszni! Wkładają do mnie palce przez przednią szybę! Są czarne, okropnie czarne!”.
Operatorka usłyszała odgłosy przypominające walenie w karoserię, krzyk dziewczyny, a potem już nic. Przybyła na miejsce policja stwierdziła, że Ewa Kamińska zmarła za kierownicą. Sekcja zwłok wykluczyła jednak udział osób trzecich. Lekarze ustalili, że przyczyną śmierci było zatrzymanie akcji serca na skutek nadmiernie dużej dawki adrenaliny. Ktoś lub coś musiało ją śmiertelnie przerazić. Śledztwo podejmuje specjalny zespół komendy wojewódzkiej w Trójmieście pod kierunkiem prokuratora Tobiasza Hanysa. Okazuje się, że ofiara jechała do Torunia na wykład o filmach Ingmara Bergmana w towarzystwie swojego bliskiego kolegi, także studenta. Pokłócili się jednak i chłopak wysiadł, a ona pojechała dalej sama. Po kilku kilometrach zjechała na pobocze i będąc w stanie silnego wzburzenia nerwowego zadzwoniła po pomoc. Serce jednak nie wytrzymało, a kolega z którym się pokłóciła nazywał się Mateusz Hanys i był młodszym bratem prokuratora Tobiasza Hanysa.
Wkrótce dochodzi do podobnego zdarzenia na innym odcinku autostrady, w pobliżu Łodzi. Dwóch kumpli, osiemnastolatków, jedzie nocą autem wartym pół miliona, prezentem jaki jeden z nich dostał od ojca. Zatrzymują się w przydrożnym MacDonaldzie z zamiarem skorzystania z toalety. Właściciel samochodu szybko załatwia potrzebę fizjologiczną, a kiedy wychodzi stwierdza, że jego pojazd zniknął sprzed wejścia do restauracji razem z kolegą. Ale ten ostatni nie chciał się tylko przejechać, jak można by mniemać w pierwszym odruchu. Wkrótce jego siostra otrzymała niepokojącego esemesa, w którym chłopak błagał o pomoc. Jego słowa brzmiały: „Nie wiem gdzie jestem. Tu jest ciemno i ONI tu są”.
Powieść Agnieszki Pietrzyk wciąga od pierwszej strony i autentycznie trudno się od niej oderwać. Losy bohaterów wciągają, intrygują i wzbudzają grozę. Można by nazwać ją nawet majstersztykiem w budowaniu nastroju niesamowitości i napięcia, a także skomplikowanej intrygi, gdyby nie finał pozostawiający uczucie niedosytu. Tak jakby autorce nie udało się utrzymać do końca twórczej fali, silnej przez większą część książki, ale na koniec słabnącej i rozbijającej się o brzeg niemal bezszelestnie. A po dużej dawce emocji, do jakich przyzwyczajają czytelnika poszczególne rozdziały, można by spodziewać się finału na poziomie Hitchcocka. Nie przekreśla to wartości tej opowieści, która może okazać się skutecznym zagospodarowaniem nudnego wieczora lub długiej podróży pociągiem. Polecam. Oprawa miękka, klejona. Piotr Kitrasiewicz