Autor: Robert Lufkin Wydawnictwo Sensus
Ciekawa sprawa. W opisie okładkowym czytamy, że to „rewolucyjny i holistyczny przewodnik, który pomoże Ci przejąć kontrolę nad zdrowiem, zanim będzie za późno”. Ale w informacji polskiego wydawcy zalecana już jest krytyczna analiza treści i ostrzeżenie przed kontrowersjami, które póki co nie znalazły oficjalnego potwierdzenia w badaniach naukowych. To cenne wskazówki wydawnictwa, bardzo słuszny ruch oficyny, która oddala w ten sposób od siebie ewentualne zarzuty środowiska medycznego. Nie ulega jednak wątpliwości, że radiolog Robert Lufkin wkłada kij w mrowisko. Gdyby tak dosłownie przetłumaczyć oryginalny tytuł prezentowanej pozycji, wyszłoby, że czytamy „Kłamstwa, których uczyłem na studiach medycznych”. Brzmi mocno.
Dlatego Sensus czuwa, w tekście zdarzają się przypisy redakcyjne, jak np. na stronie 349, gdy autor stanowczo propaguje jeden, max dwa posiłki dziennie. Lufkin pisze: „Daruj sobie śniadanie. Jeśli chcesz zaoszczędzić jeszcze więcej, pomiń również obiad”. Przypis do tego fragmentu dopowiada, że „wprowadzając te zmiany, warto zaobserwować reakcje swojego organizmu, ponieważ nie każda osoba dobrze zareaguje na pomijanie posiłków”. Być może zbyt lekko – również w kontekście żywienia – autor porównuje ludzi z psami. Stąd nic dziwnego, że redakcja asekuruje się w punktach spornych. Ważne, żeby czytelnik – szczególnie taki w typie spiskowca i zwolennika niekonwencjonalnych rozwiązań leczniczych – nie traktował refleksji Lufkina jako prawdy objawionej.
Ale! Lektura z dystansem na pewno wyostrzy czujność odbiorców zarówno w kwestii własnego stanu zdrowia psychofizycznego, dbania o siebie, jak i wobec niektórych głosów medycznych zniewolonych przez rynek farmaceutyczny. „Koncerny farmaceutyczne są gotowe zapłacić mi za mówienie o lekach na chorobę Alzheimera, które nie działają. Ubezpieczyciel zapłaci mi za ich przepisanie. Ale nikt nie chce płacić za szerzenie wiedzy, że wielu pacjentów może cofnąć chorobę poprzez zmianę stylu życia” – pisze Lufkin na stronie 344. W takich fragmentach trudno nie przyznać mu racji. Albo gdy twierdzi, że „coraz częstsze problemy psychiczne wiążą się z pogorszeniem sposobu odżywiania i niekorzystnymi wyborami życiowymi” (s. 276). Nie sądzę, aby Lufkin oczekiwał, że każdy jego czytelnik uwierzy we wszystko. Pewnie wystarczy mu, że on sam wierzy w siebie. Całość jednak przekonuje, jest ożywcza, uświadamiająca i pozytywnie prowokująca do myślenia o własnej wadze, diecie, zachęca też do przeprowadzania badań profilaktycznych. Pozycja zawiera bibliografię i przypisy końcowe. Oprawa miękka, klejona.