Nowele z szuflady

Autor: Robert Gliński                                                                Oficyna Wydawnicza Rytm

 

Autor tej książki jest znanym reżyserem, scenarzystą, producentem i pedagogiem. Realizuje filmy do dzisiaj, w przeszłości wyreżyserował miedzy innymi według własnych scenariuszy tytuły takie jak: „Niedzielne igraszki”, „Wszystko co najważniejsze” i „Cześć, Tereska”. Po koniec lat osiemdziesiątych, kiedy istniał jeszcze w Polsce komunizm, ale w kulturze rozpoczęła się moda na wypełnianie tak zwanych białych plam, napisał razem z kolegą scenariusz do „Wroga ludu”, z fabułą osadzoną w ZSRR w czasie stalinowskich czystek. Bohaterką była Marysia, córka polskiej, komunistycznej rodziny w Moskwie.

Pewnej nocy przyszli do ich mieszkania funkcjonariusze NKWD i zabrali ojca. Matka pobiegła następnego dnia do Juliana Leńskiego, przewodniczącego KPP, z którego żoną Julią była zaprzyjaźniona. Ale interwencja nie przyniosła rezultatu. Dowiedziała się tylko, że męża skazano na dziesięć lat łagru bez prawa do korespondencji. Nie miała świadomości, że ten urzędowy zwrot określa karę śmierci. Wkrótce aresztowano i ją, podobnie jak innych członków Komunistycznej Partii Polski, w tym oboje Leńskich. Marysia i jej brat trafili do sierocińca dla wrogów ludu. Gehennę dziewczynki relacjonuje właśnie fabuła filmu, który nigdy nie powstał. Dlaczego? Gliński wyjaśnia to we wprowadzeniu, na które składa się jego rozmowa z dziennikarką Małgorzatą Jakubowską.

Film zaplanowano jako epicki, z lokacjami naśladującymi miejsca w Związku Radzieckim. Wymagało to ogromnych funduszy, a tych nie było, chyba żeby znalazł się współproducent ze strony rosyjskiej. Ale nie znalazł się. Innym projektem była „Wielka szpera”, nowela filmowa z lat dziewięćdziesiątych o dzieciach w łódzkim getcie. Bohaterem tego obrazu miał być 14-letni Dawid, postać zainspirowana zapiskami Dawida Sierakowiaka, ale i z tego przedsięwzięcia nic nie wyszło, podobnie jak z „W zwierciadle niejasno”, według powieści Josteina Gaardera. Ten ostatni, niezrealizowany film, odnotował Gliński jako szczególnie bolesną porażkę. Wprawdzie bez trudu udało mu się zachęcić do udziału w przedsięwzięciu producenta niemieckiego, który dał fundusz na 50% budżetu. Pozostałą połowę miała przeznaczyć strona polska, ale odnośna komisja Państwowego Instytutu Sztuki Filmowej odmówiła. Podobno pod wpływem kolegi Glińskiego, wymądrzającego się, że scenariusz jest źle skonstruowany, a sam film za drogi. Była to opowieść o chorej na białaczkę dziewczynce, która pragnęła wyjechać na karnawał do Wenecji, a część zdjęć miała powstać właśnie w tym włoskim mieście. Ale nic z tego nie wyszło, bo nie wymieniony z nazwiska kolega Glińskiego skasował jego projekt.

Był jeszcze scenariusz „Strzelałem do papieża”, oparty na losach dwóch Turków, Ali Agcy i Orala Celika, którym Sowieci za pośrednictwem Bułgarów zapłacili za zabicie Jana Pawła II podczas audiencji generalnej na placu Świętego Piotra. Agca strzelił do papieża, a natychmiast potem Oral do Agcy, ale chybił, po czym uciekł. Próbował wyeliminować wspólnika, żeby nie sypał, a przy okazji zagarnąć tylko dla siebie walizkę z pieniędzmi. Film miał opowiadać o tym, co dalej działo się z Celikiem przewiezionym na lotnisko bułgarskim samochodem dyplomatycznym, stamtąd do Sofii, a następnie do NRD. W tym czasie siedzący w swojej celi Ali Agca odmawiał jedzenia, bo bał się, że zostanie otruty przez agentów KGB. Mógłby powstać pasjonujący film o jednej z największych tajemnic współczesnej historii, ale i przy tym temacie plan spalił na panewce. Książka jest interesującym wypełnieniem naszej wiedzy na temat twórczości Roberta Glińskiego, a zaprezentowane w niej materiały są ciekawymi podmiotami do lektury. Niektóre są dosyć krótkie i zaledwie sygnalizują treść fabuły, inne – rozbudowane, jak „Wróg ludu” czy „Strzelałem do papieża” – dają się czytać niemal jak gotowe utwory literackie. Polecam. Oprawa miękka, klejona. Piotr Kitrasiewicz