Autorka: Katarzyna Ryrych Ilustracje: Paulina Radomska-Skierkowska Wydawnictwo Literatura
Jest to przygodowa opowieść dla starszych dzieci w „Serii z dreszczykiem”, a więc zapowiadającej wrażenia o posmaku niesamowitości. Oczywiście ta ostatnia jest odpowiednio zminimalizowana, dostosowana do poziomu umysłowego czytelników, no i zaopatrzona w racjonalne, a nawet dowcipne wyjaśnienie wzbudzającej grozę zagadki. Bohaterowie to para dzieci, bliźnięta, Majka i Michał. Spędzają letnie wakacje u dziadków, którzy kupili niedawno dom z ogrodem i troskliwie opiekują się wnuczętami. Ale chłopiec i dziewczynka nudzą się i szukając zajęcia postanawiają rozwikłać zagadkę sąsiedniego, piętrowego starego domu również znajdującego się w ogrodzie, tyle że mocno zaniedbanym.
Zagadka polega na tym, że dom jest jakoby nawiedzony, o czym dowiadują się od odwiedzających dziadków okolicznych znajomych. Prym wśród nich wiedzie pani Janina, którą dzieciaki nazwały Puszką Pandory, bo opowiada dużo plotek o tragicznej wymowie. Podobno kiedyś w owym starym domu mieszkała rodzina z dziećmi, bliźniętami jak Majka i Michał. Doszło do nieszczęścia, kiedy dzieci bez wiedzy rodziców poszły nad pobliski staw i wsiadły do łódki, która uniosła ich na środek wodnej przestrzeni. Okazało się, że łódka ma dziurę, słabo zabezpieczoną szmatą. Zatonęła, a wraz z nią dzieci. Ich rodzice wyprowadzili się, a dom wystawiono na sprzedaż. Sprowadzały się do niego różne osoby, ale nikt nie mógł wytrzymać dłużej niż kilka miesięcy. Mieszkańcy słyszeli nocami dochodzące z góry głosy dzieci, a kiedy szli do pokoju na piętrze, nikogo tam nie było, za to na podłodze natrafiali na dużą plamę wody z wodorostami i glonami. Uznano, że budynek jest nawiedzony i straszą w nim duchy ofiar wodnego zbiornika. Stał pusty. Pewnego dnia Michał zakradł się do sąsiedniego ogrodu i zbliżył do starego domu, lecz uciekł, kiedy na górze trzasnęła okiennica.
Siostra wyśmiała go za tchórzostwo, a więc wrócił następnego dnia i żeby zaimponować Majce zrobił sobie zdjęcie komórką na tle drzwi wejściowych. Był bardzo dumny z siebie, dopóki razem z nią nie obejrzał fotki: widać było na niej stojącego w oknie na piętrze chłopca w marynarskiej bluzie. Temat opowieści mógłby posłużyć jako fabuła mocnego dreszczowca dla dorosłych, bo motyw utopionych dzieci występował i wielokrotnie przerażał w historii światowego horroru literackiego. Ale Katarzyna Ryrych doskonale kontroluje swoje pióro łagodząc grozę i wplatając w narrację wiele humoru. Legenda o ofiarach stawu okazała się wyssana z palca i umiejętnie rozprowadzona po okolicy, między innymi za pośrednictwem plotkarskiej pani Janiny, przez miejscowe dzieci, które miały swój cel w tym, aby starego domu nikt nie kupił. Te same dzieci udawały duchy i pozostawiały w nim mokre ślady.
Mocną stroną książki są tytułowe „PogaDuchy”, nie tylko rozmowy rodzeństwa między sobą, ale również pogwarki dziadków z ich wiekowymi znajomymi przychodzącymi na herbatkę. Mocno nasycone konfabulacją wywody Puszki Pandory oraz innych gości, z których dzieci wyłapywały strzępy informacji nasycając swoją wyobraźnię, są obrazem dobrze oddającym etapy dojrzewania dzieci, począwszy od bezkrytycznego przyjmowania fascynujących ich umysły tajemniczych przekazów słownych, do pobudzenia w sobie krytycyzmu i uczenia się wyciągania własnych wniosków. Książka nieco straszy, intryguje, bawi oraz uczy. Czego trzeba więcej dla młodego czytelnika? Polecam. Oprawa twarda, szyta. Piotr Kitrasiewicz