Skłodowska-Curie. Rebeliantka

Autorka: Angelika Kuźniak                                      Wydawnictwo Literackie

 

Książka jest najpełniejszą z dotychczasowych biografii naszej wielkiej rodaczki. Pisząc ją autorka korzystała z materiałów zdeponowanych w paryskim archiwum małżonków Marii i Piotra Curie, które dopiero niedawno, i to częściowo, zaczęto udostępniać i to na wyłączną odpowiedzialność osoby zainteresowanej. Chodzi o to, że zapiski, dzienniki i notatki laboratoryjne ciągle wykazują radioaktywność, a niektóre z nich są nadal przechowywane w ołowianych pojemnikach.

Angelika Kuźniak rozpoczęła swoją opowieść niejako od środka, a mianowicie od śmierci Piotra Curie, która nastąpiła 19 kwietnia 1906 roku na zatłoczonej ulicy Paryża. Wybitny uczony nie zachował ostrożności podczas przechodzenia przez jezdnię i wpadł pod koła dwukonnego wozu towarowego. Zginął na miejscu. Tego dnia, wychodząc z domu, zapytał żonę czy będzie korzystać z ich wspólnego laboratorium, a ona odpowiedziała, że nie, dodając szorstki i nieprzyjemny komentarz. Nie wiedziała, że już go nie zobaczy żywego i do końca życia miała wyrzuty sumienia z powodu tych ostatnich oschłych słów. W chwili śmierci męża, a zarazem swojego najbliższego współpracownika, Maria miała 39 lat. Byli małżeństwem przez 11 lat. Ich największymi wspólnymi sukcesami naukowymi było odkrycie polonu i radu. Oba pierwiastki przyniosły im obojgu nie tylko sławę i uznanie, ale i ogromne pieniądze, i to nie tylko te związane z Nagrodą Nobla. Na świecie zapanowała bowiem moda na rad wynikająca z jego antynowotworowych właściwości, początkowo postrzeganym przez opinię publiczną różnych krajów niemal jako cudowny eliksir.

Maria miała przed sobą jeszcze 28 lat życia, obfitych w zaszczyty i nagrody, w tym kolejnego Nobla, oraz w działalność społeczną. W 1908 roku została pierwszą kobietą z tytułem profesora nadzwyczajnego Sorbony. Stała się jedną z ikon swoich czasów, coraz częściej braną na sztandary przez ruchy feministek. Odcinała się od feminizmu w publicznych wystąpieniach, mówiąc, że nie dzieli ludzkiej inteligencji na męską i żeńską, ale każda z płci ma swoich mądrych, jak i głupich przedstawicieli. Tym niemniej niektóre z jej zbożnych przedsięwzięć dyskryminowały mężczyzn w sposób drastyczny. Na przykład, w ufundowanym przez nią w Anglii instytucie leczenia raka nie tylko pracowały, ale i były pacjentkami wyłącznie kobiety. Do tego kontekstu pasuje jak ulał tytuł „Rebeliantka”.

Książkę czyta się z ogromnym zainteresowaniem, począwszy od najmłodszych lat Marysi Skłodowskiej spędzonych w Warszawie. Kiedy wracały z siostrą ze szkoły pluły na placu Saskim na cokół pomnika wystawionego na rozkaz cara ku uczczeniu kilku polskich generałów zabitych przez powstańców w Noc Listopadową, gdy stanęli w obronie monarchy. Kiedy zmarł car Aleksander III dziewczynki skakały z radości. Szlachecka rodzina Skłodowskich wykazywała się patriotyzmem, a ojciec rodu pilnował, żeby dzieci w swoich listach eliminowały rusycyzmy i posługiwały się czystą polszczyzną. Autorka skupia się na osobowości Marii jako kobiety, dobrze kreśląc jej psychologiczny wizerunek, pasujący jak ulał do wyglądu fizycznego. Przenikliwe oczy, zawzięte usta i zmęczona twarz odbijały wnętrze kobiety pracowitej do granic fanatyzmu, wytrwale dążącej do celu, oschłej i zamkniętej w sobie, pamiętliwej, wrażliwej, lecz nie uzewnętrzniającej uczuć. Nie była łatwą żoną, ani matką. Wymagała od siebie, a także od innych, wysiłku do granic możliwości, a poświęcenie dla fizyki i chemii wyniszczało jej organizm z roku na rok za sprawą destrukcyjnego promieniowania.

Również ostatni okres życia uczonej, która zmarła w 1934 roku w sanatorium w górach Saubadii we Francji, zawiera wiele nieznanych szczegółów, wydobytych przez autorkę z niebezpiecznego, bo nawet po wielu latach jeszcze napromieniowanego, archiwum Marii. Angelika Kuźniak, mająca w dorobku dwie obszerne monografie o znanych artystkach, o Zofii Stryjeńskiej i Oldze Boznańskiej, znakomicie wywiązała się ze swojego zadania biografki pisząc również o wielkiej przedstawicielce nauk ścisłych. Może dlatego, że nie skupiła się na stronie naukowej żmudnej pracy bohaterki, lecz na jej osobowości. Mówi się, że tylko kobieta potrafi w pełni zrozumieć drugą kobietę, chociaż istnieją fakty przeczące temu twierdzeniu, na przykład dziękczynne listy jakie pisały do Balzaca czytelniczki jego powieści. Tyle tylko, że było to już jakiś czas temu, bo w pierwszej połowie XIX wieku. Polecam. Oprawa twarda, szyta. Piotr Kitrasiewicz