Autor: Arne Lindmo
Ilustrator: Marcin Minor
Wydawnictwo: Kropka
Poziom czytelniczy: BD II
„Klątwa lasu trolli” to już szósta część „Trollheim”, czyli jednego z najlepszych wydawanych obecnie cyklów powieściowych dla dzieci. Podczas naszych przeglądów omawialiśmy wszystkie dotychczasowe tomy – ostatnio „Królową pająków” (przegląd 6/2026). Wszystkie polecaliśmy, bo są tego warte – „Trollheim” to literacka rozrywka wysokiej próby. Powieści z tego cyklu łączą w sobie wartką akcję, wykorzystanie wątków z nordyckiej mitologii, pełnokrwistych bohaterów oraz zajmujące wątki obyczajowe.
W najnowszym tomie Tara i Tobiasz postanawiają wspólnie urządzić swoje trzynaste urodziny. Nadarza się ku temu znakomita okazja. Rodzice Tary chcą kupić weekendowy domek w lesie, jakaś godzinę jazdy od Trollheim, ale nie mogą się ostatecznie zdecydować, bo wydaje im się podejrzenie tani. To właśnie Tara ma pomieszkać w nim przez chwilę, żeby sprawdzić, czy aby na pewno wszystko z nim w porządku. Czy może być lepsza okazja do uczczenia urodzin w gronie trzynastoletnich przyjaciół?
Oczywiście szybko okazuje się, że, delikatnie rzecz ujmując, z domkiem nie wszystko jest w porządku. Mieszka w nim duch małej dziewczynki Astrid, ale to wcale nie on jest problemem, a raczej czarownik, który przeszło sto pięćdziesiąt lat temu zabił dziewczynkę, by zyskać życie wieczne. Problem w tym, że nie udało mu się załatwić tego samego swojej żonie i synowi. Teraz nareszcie uśmiechnęło się do niego szczęście – poświęcenie dwójki trzynastolatków, którzy odwiedzili domek powinno załatwić sprawę…
No cóż, akcja powieści jest wartka i angażująca, zresztą jak zawsze w przypadku „Trollheim”. Jedno niebezpieczeństwo goni drugie, nie brakuje zwrotów akcji, a bohaterowie muszą wykazać się odwagą i sprytem, by jakimś cudem wyjść cało z opresji. Nie obywa się jednak bez pewnych ofiar – znów, jak to bywa w przypadku cyklu Arnego Lindmo. Poza warstwą sensacyjno-magiczną w „Klątwie lasu trolli” wyraźniej niż w poprzednich częściach wybrzmiewają jednak wątki miłosne. W końcu bohaterowie mają już trzynaście lat i czymś naturalnym jest, że ich uczucia w stosunku do siebie zaczynają się zmieniać. W dodatku powoli zaczynają być gotowi, żeby przełamywać nieśmiałość, która wcześniej wydawała się nie do pokonania.
Polecam „Klątwę lasu trolli”, zresztą tak samo jak poprzednie części „Trollheim”. Wprawdzie mocno wskazana jest lektura cyklu w kolejności wydawniczej, a więc tym samem nabycie wszystkich poprzednich części, ale jestem pewien, że taki zakup się opłaci. Cykl Arnego Lindmo ma naprawdę dużo uroku i powinien spodobać się dzieciom w odpowiednim wieku – i to nie tylko tym, które od dawna są molami książkowymi, ale także tym, które polubią czytanie dopiero przy okazji „Trollheim”. Oprawa twarda, szyta.