Autorzy: Sabine Lemire, Rasmus Bregnhøi
Wydawnictwo: Dwie Siostry
Poziom: BD I/II
Siódma część przygód sympatycznej nastolatki z Kopenhagi. Tytułowa Mira wybiera się wraz z klasą na biwak. Zapowiada się ekscytująco – lato, przyjaciele, ognisko, nocowanie w namiocie, ale chyba nikt się nie spodziewa, że sielankę nastolatków zburzy pojawienie się dwóch chłopców z sąsiedniego obozu. Emocje sięgają zenitu, gdy ktoś czuje się zraniony, ktoś ma mętlik w głowie a ktoś inny jest bardzo zazdrosny – jednym słowem: nastoletnia burza w umysłach i w sercach. Bohaterowie komiksu na szczęście jakoś poradzą sobie z całym tym bałaganem, dzięki zakorzenionym wartościom takim jak przyjaźń albo uczciwość. Dodatkowym wątkiem, pojawiającym się w najnowszej części cyklu jest ochrona środowiska. Klasa Miry ma nowego wychowawcę, nauczyciela biologii, który postanawia zasiać w uczniach bakcyla ekologii. Autorzy komiksu potrafią w niewidoczny dla odbiorcy sposób przemycić dydaktyczne przesłanie i pobudzić czytelnika do myślenia. Dzieje się tak i tym razem, choć mam wrażenie, że problem zostaje jedynie zarysowany a jego pełne rozwinięcie pojawi się dopiero w kolejnej odsłonie cyklu.
„Mirę” #7 bez zbędnych słów mogę tylko polecić dzieciom, które już sprawnie czytają i młodym nastolatkom. Ta pozycja w lekki i zabawny sposób pokazuje, że bez wielkich dram da się oswoić różne, małe i duże problemy m. in. związane z życiem w patchworkowej rodzinie, relacjami z innymi, miłością i przyjaźnią, utratą kogoś bliskiego, zagubieniem czy zawsze trochę bolesnym dojrzewaniem. Poczucie humoru autorki i sztuka łapania dystansu to chyba są klucze do sukcesu publikacji, choć nie bez znaczenia pozostaje również szata graficzna. Komiks niezmiennie świetnie rysuje Rasmus Bregnhøi, którego kreska wydaje się w guście młodego odbiorcy. Wrażenie robią pełnostronicowe kadry, śmieszą detale. Bardzo polecam. Oprawa miękka, szyta.
