Autorka: Paulina Płatkowska
Wydawnictwo: Silver
Najnowsza powieść Pauliny Płatkowskiej jest jak zastrzyk pozytywnego myślenia, lekcja optymizmu, dawka dobrej energii i solidna porcja wiary w siłę kobiet. Dwie główne bohaterki książki początkowo nie pałają do siebie sympatią, wiele je dzieli począwszy od stylu życia po charakter i sposób patrzenia na świat. Nagle zbliża je do siebie niespodziewana tragedia, która wywraca ich życie do góry nogami. Adela od razu przechodzi w tryb działania, Zofii o wiele trudniej podnieść się po bolesnej stracie, na szczęście starsza i bardziej doświadczona sąsiadka wyciąga pomocną dłoń do tej bardziej zagubionej. Tak z prostego odruchu serca rodzi się przepiękna przyjaźń, która pozwala przenosić góry i ocala. Czytelnik od początku lektury wie, że relacja Adeli i Zofii będzie trwać latami, ponieważ obie kobiety poznajemy w prologu jako seniorki, by za chwilę przenieść się trzy dekady w czasie (do lat dziewięćdziesiątych XX wieku) i odkryć całą ich historię. A ta niby zwyczajna, taka, jaka mogłaby przydarzyć się każdemu, lecz gdy jest opowiadana przez Paulinę Płatkowską, wprost trudno się od niej oderwać. Tło wydarzeń to sielska, polska wieś z pięknymi widokami, lasem i jeziorem, pysznym, swojskim jedzeniem oraz leniwie płynącym czasem (czego chcieć więcej). Tak ulokowany Hotel Zacisze, prowadzony przez Zofię i Adelę, staje się synonimem wytchnienia i wypoczynku, pozwala naładować baterie nie tylko gościom przybytku, również dwóm doświadczonym przez życie właścicielkom. Oczywiście los rzuca pod nogi kolejne przeszkody, w pokonywaniu których czytelnik szczerze kibicuje wszystkim książkowym postaciom. Nie sposób ich nie polubić, zwłaszcza, kiedy odkryje się ich zaskakujące zamiłowania, chowaną przed światem drugą naturę, małe talenty i ciche marzenia. Mało tego, dzięki perypetiom Adeli i Zofii łatwo uwierzyć w to, że od życia warto chcieć czegoś więcej niż względny spokój i „jakotakość”. Być może tak właśnie brzmi najważniejsze przesłanie utworu, choć znajdziemy w nim również wiele pomniejszych, inspirujących przekazów, które podnoszą na duchu, motywują do czynienia dobra i budowania własnego świata tak, by naprawdę chciało się w nim zamieszkać.
Zdecydowanie polecam „Sto lat szczęścia” każdemu, kto potrzebuje książkowego relaksu i fabularnej przygody, wywołującej uśmiech na twarzy a także czegoś, co nastroi pozytywnie do codziennych zmagań z prozą życia. Nienaganny styl, ciepły klimat utworu, subtelne poczucie humoru autorki, pobrzmiewająca w tle pochwała przyjaźni i bezinteresownej życzliwości wobec drugiego człowieka, wreszcie zaskakujące zwroty akcji i godna podziwu determinacja, otwartość oraz pogoda ducha, z jaką bohaterki stawiają czoła kolejnym wyzwaniom składają się na bardzo udaną powieść obyczajową – w sam raz na wakacyjne wieczory. Publikacja z pewnością znajdzie swojego odbiorcę i sprawdzi się w osiedlowych bibliotekach. Oprawa miękka, klejona i oczywiście – jak to u Silvera – wygodny, duży druk.
