Autorka: Urszula Gajdowska Wydawnictwo Skarpa Warszawska
Urszula Gajdowska to pisarka szukająca połączeń między gatunkami literackimi. W „Pensjonacie pod Tańczącymi Ogniami” nie jest inaczej. Synkretyzm gatunkowy zbiera wątki obyczajowe, kryminalne i miłosne w jedno. To ciekawa kompozycja, nic tu się nie wyklucza, a mimo momentów grozy, cierpienia niektórych postaci, nad całością unosi się jakaś lekkość. Jednocześnie nie ma nudy. W powieści siłą rzeczy dzieje się dużo. W sumie wszystko za sprawą Emilii, absolwentki psychologii, która obecnie zajmuje się pisaniem książek o lokalnych legendach. Do tego pracuje w biurze detektywistycznym. Jej wizyta w tytułowym pensjonacie – uroczo położonym na skraju Puszczy Knyszyńskiej – łączy się bezpośrednio ze sprawą zaginionego męża właścicielki, niejakiego Wawrzyńca Potockiego. Emilia dostała zlecenie wyjaśnienia tej zagadki.
Na miejscu, żeby zapewnić sobie większą skuteczność, działa pod przykrywką zatrudnionej jako pomocy w przygotowaniach pensjonatu do sezonu, który będzie pierwszym po kilku latach przerwy. Emilia przy okazji zasięga języka w sprawie tutejszych legend, realizuje więc swoje pasje, ale czyni to jedynie w wolnych chwilach, których wcale nie będzie tak wiele. Oto bowiem w okolicy dochodzi do serii podpaleń, aktów wandalizmu, a nawet do znęcania się nad zwierzętami. Podejrzenia padają na nastoletniego Natana wychowywanego przez bogatego wujka. Ten wątek może zmrozić krew w żyłach dzięki kontrastowi do idyllicznych, baśniowych fragmentów wynikających wprost z miejsca akcji. Z kolei postać Piotra, byłego policjanta i byłego Emilii, wprowadzi do powieści ducha miłości. Bo duch puszczy jest w niej od początku. Oprawa miękka, klejona.