Autorzy: Roman Polański, Ryszard Polański Wydawnictwo: słowo/obraz terytoria
Książka ma dwóch autorów i składa się z dwóch części. Na pierwszą składają się wspomnienia z czasów wojny Romana Polańskiego, światowej sławy reżysera filmowego urodzonego w Paryżu jako Raymond Thierry Liebling, syn Mojżesza Lieblinga. Rodzice byli polskimi Żydami, którzy wyemigrowali do Francji, ale w 1936 roku powrócili wraz z synem do Krakowa. Pod nazwiskiem Polański ojciec i syn funkcjonowali od roku 1945. Matka Bella Katz-Przedborska zginęła w Auschwitz. Wspomnienia Romana, bo tak nazywali go polscy koledzy, odtwarzają jego życie w Polsce, bo z pobytu we Francji niewiele pamięta. Dotyczą głównie Krakowa, chociaż miał również epizod warszawski we wrześniu 1939 roku, dokąd wysłał go ojciec razem z matką i przyrodnią siostrą, wierząc, że stolica obroni się przed Niemcami. Wkrótce wrócili z powrotem do grodu Kraka. Razem z rodziną trafili do getta, z którego mały Roman o słowiańskim wyglądzie wydostawał się dziurami pod drutem kolczastym i chodził do kina oglądając niemieckie filmy. To wówczas przeżył wielką fascynację dziesiątą muzą, aczkolwiek kino lubił już przed wojną.
Okupację spędził na wsi o nazwie Wysoka, u obcych ludzi, biednych polskich chłopów, których jałówka ani razu nie wydała mleka. Potem znalazł schronienie u innej rodziny, a ich nazwisko, Wilk, nosił także krótko po wojnie. W czasie okupacji wielokrotnie ocierał się o śmierć, a kiedy wojenna apokalipsa wreszcie się zakończyła starał się nie oglądać w przeszłość, lecz z determinacją i głodem życia szedł do przodu robiąc w zawrotnym tempie imponującą karierę filmową. Opublikowane wspomnienia funkcjonowały początkowo jako wywiad udzielony przedstawicielce Fundacji Pamięci o Zagładzie Catherine Bernstein w 2006 roku, a dopiero jesienią 2024 roku Polański zgodził się przekształcić tę rozmowę w jednolity tekst, który poprawił i autoryzował. Jego wspomnienia rozdzielają śródtytuły informujące o głównej, przejmującej zawartości treściowej poszczególnych części, jak „Bombardowania”, „Głód i samotność”, „Społeczność getta” czy „Łapanki i aresztowanie mamy”. Cześć drugą książki stanowią wspomnienia jego ojca, przed wojną Mojżesza Lieblinga, a po niej Ryszarda Polańskiego. W liście do syna z 1973 roku opowiedział o swoich przerażających przeżyciach wojennych, czym bardzo go zainteresował. Aczkolwiek nie od razu, gdyż Polański wrzucił list od szuflady bez czytania, a kiedy w długi czas później wreszcie to zrobił poprosił ojca o rozszerzenie relacji.
I pan Ryszard tak uczynił, a to, co przeżył w obozie koncentracyjnym w Płaszowie, którego komendantem był osławiony austriacki esesman Amon Goeth, psychopatyczny morderca z upodobaniem strzelający do więźniów, a następnie w obozie w Mauthausen, jest bardziej drastyczne niż opowiadania oświęcimskie Tadeusza Borowskiego. Listy Polańskiego seniora z historycznego punktu widzenia są ciekawym uzupełnieniem do obrazu płaszowskiego getta zawartego w filmie Stevena Spielberga „Lista Schindlera”, bo wspomnienia Ryszarda wnoszą więcej wiedzy o obozowej codzienności, w tym o okrucieństwie oprawców. Nie tylko o samym Goeth’ie, ale i o jego podwładnych. O jednym z nich Polański napisał, że większą trudność sprawiało mu wypalenie papierosa niż zastrzelenie dziesięciu osób.
Relacje obu świadków historii są wyważone. Obaj unikają wrzucania do jednego worka całych nacji i społeczności. Piszą, zwłaszcza ojciec, również o żydowskich odszczepieńcach żerujących na nieszczęściu rodaków, jak i o tych Niemcach i Austriakach, którzy odnosili się do Żydów w sposób ludzki, a nawet im pomagali. O Polakach Polańscy piszą na ogół ciepło i życzliwie, a wyjątkiem jest wspomnienie pobytu małego Romana w Wysokiej, kiedy słuchał jak chłopi mówią o Żydach, co było jego zdaniem zaszczepianą katolikom przez tysiąc lat propagandą Watykanu. Jednak na koniec swej relacji, podkreśla, że przeżył wojnę dzięki Polakom i jest im za to wdzięczny. Nie neguje przy tym faktu, że niektórzy Polacy czerpali korzyści z nieszczęścia Żydów, ale jak zaznacza, były to jednostki, podczas gdy wielu pomagało. Polecam. Oprawa miękka, klejona. Piotr Kitrasiewicz