Utracony kompas. O europejskiej lewicy

Autor: Arturt Troost                                                Wydawnictwo Krytyki Politycznej

 

Autor omawia zagadnienia związane z Unią Europejską z perspektywy lewicowej. Jego zdaniem czas najwyższy, aby dokonać tego rodzaju konfrontacji, gdyż organizacja ta ma w gruncie rzeczy charakter neoliberalny i o wiele większym stopniu przykłada wagę do afirmowania interesów wielkiego biznesu niż wspomagania ludzi pracujących na rzecz tegoż kapitału. Zastosowanie takiego klucza jest sporym wyzwaniem, tym bardziej, że większość respondentów różnego rodzaju ankiet dotyczących UE nie ma tak naprawdę swojej stałej opinii w tym temacie.

Owszem, prawica ciska gromy i demonizuje Brukselę, ale przeciętny obywatel sam nie wie, co jest w Unii dobre, a co złe. Pewne posunięcia mu się podobają, inne nie. Europa daje pieniądze na infrastrukturę – bardzo dobrze, ale czy w zamian nie za bardzo wtrąca się do naszego wewnętrznego, polskiego życia, dyktując nam co wolno, a czego nie? Poglądy na ten temat są chwiejne, a nawet zmienne. Bywa, że dawni euroentuzjaści, stają się eurosceptykami, i odwrotnie. Artur Troost spogląda na zjawisko Unii Europejskiej przede wszystkich z perspektywy lewicy krajów określanych jako „Stara Europa”, głównie Francji, Niemiec i Włoch. Integracja społeczeństw naszego kontynentu leżała w sferze zainteresowania organizacji lewicowych od Wielkiej Rewolucji Francuskiej, kiedy niektórzy myśliciele szkicowali wizje Europy jako pokojowego związku bratnich republik, a w drugiej połowie XIX wieku ich poglądy rozwinęli socjaliści i radykalni demokraci. Włoch Giuseppe Mazzini pisał o przyszłej Europie jako republikańskiej federacji, natomiast Francuz Wiktor Hugo głosił potrzebę utworzenia Stanów Zjednoczonych Europy. Próbę wcielania w życia koncepcji integrujących społeczeństwa podjęto po zakończeniu II wojny światowej, kiedy powołano Europejską Wspólnotę Gospodarczą, będącą podstawą późniejszej UE.

Autor omawia elementy działania unijnej machiny, zajmując się zarówno tymi popieranymi przez lewicę, jak i przez nią krytykowanymi. Wszystkie „za” i „przeciw” przedstawia z naukowym dystansem, posługując się politologicznym aparatem badawczym. Jednym z najciekawszych omawianych problemów jest analiza argumentów, czy UE ma stać się jedną wielką Republiką Europejską, pod hasłem „Precz z Europą ojczyzn!”, czy może spełnieniem najgorszych prognoz prawicy czyli nowym tworem totalitarnym w rodzaju Socjalistycznego Związku Republik Europejskich? Z jednej strony przytacza poglądy na rzecz kontynentu miodem i mlekiem płynącego po tym, jak integracja społeczeństw stanie się na tyle silna, że zatarciu ulegną wszelkie różnice narodowe, a nawet powstanie jeden światowy rząd rodzaju ludzkiego – nadmienię, że Troost nie kryje sceptycyzmu i dostrzega utopijność wielu propozycji ładnie prezentujących się na papierze.

Z drugiej strony prezentuje punkty widzenia tych, którzy uważają, ze Unia jest sojuszem imperialistycznych państw kapitalistycznych służącym wyłącznie interesom korporacji i wielkich monopoli. Co ciekawe, bardzo radykalne stanowisko zajmują w tym temacie greccy komuniści, uważający, że UE powinna zostać zniszczona, bo jej wszelkie propozycje i działania na rzecz rzekomego wspierania rozwiązań socjalnych są tylko mydleniem oczu i niczym innym jak założeniem imperialistyczno-kapitalistycznemu molochowi fałszywej, jakoby ludzkiej, maski. Autor pyta jednak: no dobrze, ale jeśli nie UE, co w zamian? I jest to faktyczna puenta tej książki. Od siebie dodam, że Winston Churchill zajął kiedyś stanowisko wobec krytyki ustroju demokratycznego, mówiąc, że doskonale zdaje sobie sprawę, jak wadliwy i zawodny jest to system, ale wie również, iż jak dotąd nie wynaleziono niczego lepszego. Dla zainteresowanych tematem. Oprawa miękka, klejona. Piotr Kitrasiewicz