Autor: Oliver Hilmes
Wydawnictwo: Znak
Druga na naszej liście książka niemieckiego autora i zarazem kolejna, którą poświęcił historii Trzeciej Rzeszy – podczas przeglądu 9 w 2025 roku gorąco polecaliśmy publikację zatytułowaną „Codzienność i groza. Trzecia Rzesza w 1943 roku”. Tym razem Hilmes przenosi czytelników do Berlina na szesnaście sierpniowych dni 1936 roku, kiedy to w stolicy Niemiec odbywają się niesławne Igrzyska Olimpijskie, będące w istocie nie tylko pełną rozmachu imprezą sportową, ale także bezprecedensowym pokazem siły rządzonego przez nazistów kraju, który za kilka lat rozpęta drugą wojną światową.
Choć tematyka sportowa siłą rzeczy jest w tej książce istotna, autora w dużo większym stopniu interesuje kontekst społeczno-polityczny. Stara się ukazać go możliwie jak najpełniej i z wielu punktów widzenia. „Berlin 1936” jest więc polifoniczną historią opowiadaną z perspektywy całego szeregu postaci historycznych. Wśród nich są m.in. Joseph Goebbels, który właśnie dowiaduje się o tym, że zdradza go żona, przebywający w Szwajcarii wybitny pisarz Thomas Mann, późniejszy minister spraw zagranicznych III Rzeszy Joachim von Ribbentrop, przebywający wówczas w Berlinie amerykański pisarz Thomas Wolfe czy czarnoskóry lekkoatleta Jesse Owens, który wrócił z Igrzysk z aż czterema medalami olimpijskimi. Oliver Hilmes rekonstruuje krótkie fragmenty życia tych i wielu innych postaci na podstawie materiałów źródłowych, prywatnych zapisków, biografii czy korespondencji, ale robi to w taki sposób, by ani na chwilę nie stracić z pola widzenia swojego tematu, którym jest rosnąca w siłę Trzecia Rzesza i niemieckie społeczeństwo już na dobre pogrążone w nazistowskim szaleństwie.
Istotnym walorem tej książki jest właśnie sposób, w jaki opowiada się w niej o historii. Czas przed drugą wojną światową nie jest tu pokazany jako zbiór ważnych dat, ale jako przeplatające się ze sobą losy prawdziwych ludzi, którzy po prosu żyją – niektórzy aktywnie wspierając Hitlera, inni wręcz przeciwnie. Sięgnięcie do źródeł połączone z pewnym talentem literackim pozwoliło Hilmesowi na plastyczność opisu, dzięki której czytelnik może wręcz poczuć, że rzeczywiście znalazł się w Berlinie podczas kilkunastu letnich dni 1936 roku. Chyba nie trzeba przekonywać, że to zaleta tej publikacji – nie dość, że książka niemieckiego autora działa na wyobraźnię, to jeszcze wartko się ją czyta. To udana publikacja, która z pewnością może zainteresować czytelników – i to nie tylko tych, którzy na co dzień lubują się w literaturze historycznej. Z perspektywy biblioteki również warto się nią zainteresować. Oprawa twarda, szyta.