Autor: Christophe Lebold
Wydawnictwo: Znak
Książka Christophe’a Lebolda o Leonardzie Cohenie wykracza poza zwyczajowe ramy biografii. Oczywiście nikomu nie zabraknie w niej faktów, anegdot oraz historii powstania kolejnych piosenek, albumów i książek kanadyjskiego barda, publikacja nie ogranicza się jednak tylko do nich. Autor najwyraźniej stwierdził, że aby w sposób adekwatny opowiedzieć o poecie – bo chyba właśnie za poetę przede wszystkim uważa Cohena – należy obok wydarzeń z jego życia przedstawić czytelnikom coś w rodzaju duchowego krajobrazu meblującego wyobraźnię twórcy, a także determinującego jego życiowe wybory. Ten zaś jest bardzo bogaty: przede wszystkim składa się z silnych wpływów talmudycznych (Cohen urodził się w ortodoksyjnej rodzinie żydowskiej), ukochanej poezji (na czele z wierszami Federico Garcíi Lorki) i elementów religijności wschodniej na czele z buddyzmem zen (faktem jest, że Cohen kilka lat życia spędził w zakonie buddyjskim). Lebold pisze o życiu Cohena jak gdyby nie było ono jedynie barwną, ale w gruncie rzeczy ograniczającą się do namacalnych faktów biografią – przedstawia je raczej jako Opowieść pisaną przez wielkie „O”, chwilami wręcz biblijną. Autor robi wiele, by po prostu Cohena zrozumieć – i to od razu na wiele sposobów. Sygnalizuje to już na samym początku, książka rozpoczyna się bowiem prologiem, składającym się z trzech różnych portretów duchowych Cohena, które – jak pisze autor – „otwierają troje różnych drzwi do jego świata”.
Cóż, książka jest po prostu bardzo ciekawa i sądzę, że polscy fani Cohena powinni być nią zachwyceni. Opisane powyżej wykraczanie poza ramy tradycyjnie pojmowanej biografii prawdopodobnie będzie dla nich wartością, bo takie podejście rzeczywiście świetnie koresponduje z twórczością artysty. Trzeba przyznać, że Christophe Lebold nie ogranicza się także pod względem językowym – sam stara się pisać nie tyle jak biograf, ile wręcz jak opowiadający cudzą biografię poeta, a tłumacz Filip Łobodziński robi co może, by oddać jego starania w polszczyźnie. Według mnie końcowy efekt jest chwilami nieco koślawy i manieryczny, ostatecznie jednak nie psuje to przyjemności z lektury, a zapewne znajdą się i tacy, którym się spodoba. Dla fanów Cohena – pozycja obowiązkowa. Dla ludzi szukających interesujących książek o muzyce i muzykach – niemal obowiązkowa. Sądzę, że warto mieć ją w bibliotece. Oprawa twarda, szyta.