Archipelag Lewiatana Marcin Cielecki

„Archipelag Lewiatana”

Archipelag Lewiatana Marcin CieleckiAutor: Marcin Cielecki                                            Wydawnictwo: JanKa

 

„Zabił – młody”. W takim skrócie można ująć punkt wyjścia odmierzanej liturgią godzin powieści Marcina Cieleckiego, parafrazując przy okazji początek „Kordiana”. Bohater (Bartek Ostrowski) dokonuje morderstwa z premedytacją w piwnicy jednego z olsztyńskich bloków.

Poczynił staranne przygotowania, świadomie wybrał cel. Był nim facet, o którym w kontekście literatury powiedzielibyśmy: antybohater; zwykły obwieś, kark, goryl. Rozumowanie Bartka przypomina poniekąd koncepcję Rodiona Raskolnikowa. Niska pozycja społeczna ofiary ma w jakiś sposób usprawiedliwiać morderstwo. Bohater po zbrodni ukrywa się w klasztorze pod pretekstem pracy nad rozprawą doktorską o utopii. W tym momencie kończy się kryminał, a zaczyna powieść psychologiczna wysokich lotów.

Ucieczka w niemal wieczną klasztorną noc, w chłód grubych murów, w rytm powtórzeń wydaje się rozsądnym ruchem mordercy, ale błędną decyzją człowieka. Pomruki zbrodni, gorycz oraz oddech śledczego dosięgną Bartka w zamknięciu, a dysputy z innymi, równie tajemniczymi, gośćmi klasztoru (księdzem Henrykiem i Agnieszką), mocno zacisną pętlę na szyi jego duszy. Cielecki osiągnął maksymalną intensywność znaczeń, stworzył prawdziwą rozprawę filozoficzną o sensie istnienia, powołaniu (do czegokolwiek), spełnieniu, kryzysie.

Klasyczny zapłon fabuły uruchamia semantyczną lawinę, której na próżno szukać w polskiej literaturze gatunkowej. A wszystko jest napisane ze smakiem, ze znawstwem słowa literackiego. Wiele scen wwierci się na stałe w pamięć czytelników. Powieść aż prosi się o adaptację filmową. Oprawa miękka, klejona.

Link do fragmentu książki: https://www.jankawydawnictwo.pl/det_archipelag.html