Czas na sen Paweł Leśniak

„Czas na sen”

Czas na sen Paweł LeśniakAutor: Paweł Leśniak                                                            Wydawca: Wydawnictwo Nocą

 

Rekomendacje od tak surowych – często nader złośliwych – dziennikarzy pokroju Pawła Zarzecznego należały do wyjątków. Pochwała od tego człowieka była jak ujrzenie rekina w Bałtyku. Nieprawdopodobne, ale możliwe. Świętej pamięci nieświęty Zarzeczny miał słabość do ludzi ze świata piłki wyłamujących się z pewnych – czasem krzywdzących, ale często prawdziwych – stereotypów kojarzonych z ludźmi niepiśmiennymi. Paweł Leśniak był jednym z takich zawodników, którzy zniknęli z krytycznego radaru Zarzecznego, przekroczyli Rubikon.

Jeszcze jako pierwszoligowy piłkarz zaczął tworzyć literaturę w gatunku fantasy, sprawnie poruszał się również w estetyce horroru (poprzednio na liście: „Zachwianie”, p. 19/13). Zbieg okoliczności sprawił, że Leśniak wkroczył na ścieżkę artystyczną obiema nogami, sport zostawiając innym. Polska literatura gatunkowa już korzysta na tej decyzji, co dokumentuje najnowsza powieść autora pt. „Czas na sen”. Leśniak przygotował się należycie do jej napisania. Odrobione lekcje poświadczają badania pisarza nad rocznymi statystykami niewyjaśnionych zgonów oraz studia nad wierzeniami niektórych plemion indiańskich, które uznają oddzielenie duszy od ciała za umiejętność do nabycia. Zgodnie z ich wiarą obie cząstki istoty ludzkiej łączy srebrna nić. Jeśli oddzielona dusza znajdzie się w zbyt dużej odległości od tejże nici, ciało umiera.

Życie pozagrobowe jest fascynującym tematem, który intryguje rzesze czytelników; tym bardziej powinni oni zwrócić uwagę na prezentowaną pozycję, jako że fabuła „Czasu na sen” została utkana bezpośrednio z wspomnianych przed chwilą elementów. Główny bohater (Taylor) po sześciu latach rozłąki na prośbę matki wraca w rodzinne strony, żeby pomóc w wyjaśnieniu przyczyn śpiączki Maxa – młodszego brata Taylora. Chłopiec teoretycznie powinien być już dawno wypisany do domu, lekarze są bezradni, wobec czego pomoc musi przyjść z „zewnątrz”, ze strony kogoś kto rozumie zjawiska paranormalne.

W roli wybawcy ma wystąpić Taylor – postać z tajemnicą, ze skazą, niemile widziany gość w rodzinie, nielubiany przez współpracowników na budowie, tkwiący w bezustannej ucieczce od prawdziwego świata, w jakim z trudem przychodzi mu żyć w wyniku niebezpiecznej umiejętności, którą posiadł. Tylko on jednak może uratować brata dzięki doskonałej orientacji poza tym, co jest na ziemi. Misja Taylora uruchamia wiele równorzędnych pod względem poziomu wątków. Ocalenie najbliższej osoby to jedno, ale chociażby mroczna strona szpitala, eksperymenty na ludziach to drugie, rozpad rodziny to trzecie.

Leśniak rozwija się jako pisarz. Względem wczesnych powieści zdecydowanie poprawił warsztat. Warstwa językowa jest doskonalsza niż ongiś bywało, poprzez co ciekawy koncept fabularny staje się lepszy w odbiorze. Całość niby utrzymana w klimacie thrillera, osobiście bardziej przypomina mi literaturę grozy w starym stylu spod znaku Stefana Grabińskiego – mistrza polskiej noweli fantastycznej. Dynamiczna akcja to oczywiście atut „Czasu na sen”, ale polecam zwrócenie szczególnej uwagi na kreację atmosfery strachu; obecnej silnie w obrębie całego świata przedstawionego, ale mocno skumulowanej zwłaszcza w postaci Taylora. Protagonista wyraźnie cierpi, a jednocześni musi działać, bo czas ucieka. Rzecz dzieje się w USA, co uzasadnia dodatkowo amerykański styl Leśniaka. Grabiński, Poe, Lovecraft – według takiego klucza odczytuję tę powieść. Wtedy smakuje najlepiej. Oprawa miękka, klejona.