Autorka: Iida Turpeinen
Wydawnictwo Poznańskie
Najnowsza książka w serii Dzieł Pisarzy Skandynawskich Wydawnictwa Poznańskiego. Lektura powieści może wywołać efekt porażający. „Żywe istoty” to oryginalne połączenie zgrabnie napisanej prozy z tekstem popularnonaukowym z dziedziny nauk przyrodniczych.
Osią fabuły są badania prowadzone przez pasjonatów, podróżników i biologów na przestrzeni trzech ostatnich wieków. Pierwszy z nich, Georg Wilhelm Steller, uczestniczy w słynnej wyprawie Beringa, eksplorującej wody Oceanu Spokojnego. Statek „Święty Piotr” rozbija się niedaleko Kamczatki na brzegu nieznanej i niezamieszkanej wyspy, największej w archipelagu Wysp Komandorskich. Tu Steller odkrywa nowy gatunek krowy morskiej znanej również pod nazwą syrena. Sto lat później rosyjski gubernator Alaski, Johan Hampus Furuhjelm, pragnie odnaleźć szkielet rozbudzającego wyobraźnię olbrzymiego ssaka, uznanego za wymarły. Ostatnią krowę morską widziano na Wyspie Beringa, później ślad po niej zaginął. Okazuje się, że przełomowe odkrycie Stellera staje się wyrokiem dla syreny morskiej. Szkielet zwierzęcia ostatecznie udaje się odnaleźć, ponieważ odkrywca gatunku zakopuje go w piachach plaży przed opuszczeniem wyspy a kolejni żeglarze znajdują kości i przywożą je do Europy. Znalezisko trafia do Muzeum Historii Naturalnej w Helsinkach, gdzie zostaje przeprowadzona rekonstrukcja szkieletu i ekspozycja dla oczu zwiedzających. Eksponat jednak w pewien sposób różni się od kości dinozaurów czy innych prehistorycznych stworzeń prezentowanych w muzeum. Różnica wywołuje niepokój i smutek u każdego, kto ją zauważy. Dlaczego? W odpowiedzi zacytuję fragment powieści: „Krowa morska wymarła. To niewiarygodna myśl, by człowiek mógł być dla innego gatunku taką samą plaga jak asteroida czy potop (…)” (s. 192). A jednak, dwadzieścia siedem lat, które upłynęły od odkrycia syreny przez Europejczyków wystarczają, by powolne, łagodne i łatwe do odłowu zwierzę zostało całkowicie wytępione dla mięsa, skóry i tłuszczu.
„Żywe istoty” to głos w obronie gatunków, które znikają z powierzchni ziemi z winy człowieka, przez chciwość, chorą ambicję i bezmyślne postępowanie. Autorka z szacunkiem pochyla się nad losem każdej żywej istoty, siebie stawia na równi z nawet najmniejszym stworzeniem, zamieszkującym naszą planetę. Postawa ludzi i ich stosunek do zwierząt, aroganckie przekonanie o własnym statusie pana świata zostaje poddane w powieści surowej krytyce. Proces odbywa się bez napastliwości czy agresji. Tekst ma w sobie wiele elegancji, stonowaną formę, wyważone słowa i bezlitosną w swej prostocie wymowę. Prozę Iidy Turpeinen przepełnia nostalgia i żałoba, więcej tu rozczarowania niż złości, w tle majaczy lęk przed nieuchronnie zbliżającą się katastrofą. Chciałoby się powiedzieć, że nigdy nie jest za późno na zmianę, niestety książka pokazuje, że to nie zawsze prawda. Bardzo polecam tę mądrą, ale niestety smutną opowieść. Oprawa twarda, klejona.