Archiwum kategorii: Przegląd Nowości

Anna Ehring, Moa Graaf, „Śledzik czeka na dzidziusia”

Śledzik czeka na dzidziusia/Śledzik idzie do szkoły

Anna Ehring, Moa Graaf Moa, „Śledzik idzie do szkoły”Anna Ehring, Moa Graaf, „Śledzik czeka na dzidziusia”Autorka: Anna Ehring
Ilustratorka: Moa Graaf
Wydawnictwo: Zakamarki
Poziom czytelniczy: BD I

Wydawnictwo Zakamarki proponuje sześcio-/siedmioletnim czytelnikom nową serię. Jej bohaterem jest Hubert Rask, nazywany przez wszystkich Śledzikiem (bo w wodzie czuje się jak ryba). To nieco nieśmiały, ale pełen pomysłów chłopiec. Nie jest to powiedziane wprost, ale bohater prawdopodobnie jest dzieckiem w spektrum autyzmu – wskazuje na to choćby fakt, że zwykle nosi on czapkę, „która trzyma wszystkie myśli na swoim miejscu”, nie lubi zmian i przeszkadzają mu głośne dźwięki.

Dwie pierwsze książki wchodzące w skład tego szwedzkiego cyklu zostały u nas wydane równocześnie. W pierwszej, zatytułowanej „Śledzik czeka na dzidziusia”, bohater chwilowo mieszka u dziadka, bo jego rodzice pojechali do szpitala. Nic im nie jest – po prostu Śledzikowi niedługo urodzi się braciszek. Jednak, jak zauważa bohater, „niedługo” to bardzo nieprecyzyjne słowo – tak naprawdę nie wie on, czy stanie się to za godzinę, za dwa dni, a może za dwa tygodnie albo rok. Pewne jest, że Śledzik z jednej strony nie może się tego doczekać, ale z drugiej boi się, że po pojawieniu się jego braciszka na świecie nic już nie będzie takie samo, jak wcześniej. Druga książka, zatytułowana „Śledzik idzie do szkoły”, skupia się z kolei na innej dużej zmianie w życiu chłopca, a konkretnie na rozpoczęciu przez niego edukacji szkolnej. Bohater oczywiście raczej nie widzi takiej potrzeby i wolałby zostać w domu z bliskimi, tak jak to było do tej pory, ale na szczęście okazuje się, że w szkole wcale nie jest tak źle. Głównie dlatego, że już pierwszego dnia zaprzyjaźnia się on z koleżanką z klasy o imieniu Hela. Jak zauważa Śledzik, jej imię rymuje się z „makrela”. Wątek rybny nie jest jednak jedyną rzeczą, która łączy nowych przyjaciół.

Muszę przyznać, że seria o „Śledziku” już od pierwszych stron przypadła mi do gustu. Bardzo spodobało mi się to, jak książka zwraca uwagę na spontaniczne dziecięce zachowania i spostrzeżenia w rodzaju tych nieczęsto opisywanych w literaturze. Zdarzają się tu takie pełne dyskretnego uroku fragmenty, jak „Śledzik przeżuwa. Chrzęści mu w całej głowie”, a opisy skonstruowane są tak, by zwracać uwagę czytelnika na wszystkie zmysły – nie tylko sam wzrok. W życiu Śledzika nie mniej niż wzrok znaczą choćby dotyk i słuch. Świetną postacią jest dziadek, który stara się dodatkowo stymulować rozwój Śledzika, jego wyobraźnię i uważność. Zachęca go na przykład do słuchania porannego koncertu ptaków (jak mówi: „te po deszczu są najpiękniejsze”), a kiedy opowiada o swojej ulubionej filiżance, zwraca uwagę wnuka na to, że ma ona w sobie historię: najpierw była piaskiem, po którym być może kiedyś stąpały dinozaury, później została zaklęta w kształt w pracowni ceramicznej, aż w końcu – już dawno temu – kupiła ją nieżyjąca babcia Śledzika. „Jeśli się dobrze wsłuchasz, usłyszysz upływ czasu” – mówi dziadek.

Podsumowując, cykl o Śledziku to kawałek bardzo dobrej literackiej roboty. Czarno-białe ilustracje również robią jak najbardziej pozytywne wrażenie. Bardzo polecam zakup obu książek z serii. Sam będę wyczekiwał kolejnych części – mam nadzieję, że one także do nas trafią. Oprawa twarda, szyta.

Emma Adbåge, „Przyroda”

Przyroda

Emma Adbåge, „Przyroda”Autorka: Emma Adbåge
Wydawnictwo: Zakamarki
Poziom czytelniczy: BD 0/I

„Przyroda” to kolejna na naszej liście autorska publikacja autorstwa Emmy Adbåge, szwedzkiej ilustratorki i autorki książek dla dzieci. Wcześniej omawialiśmy m.in. takie jej książki jak „Ja to ja” (przegląd 13/2024) i „Zamek” (przegląd 7/2021).

W najnowszej wydanej na naszym rynku publikacji szwedzkiej autorki bezimienny dziecięcy narrator (lub narratorka) opowiada o życiu niewielkiej społeczności żyjącej w pewnej wiosce. W wiosce, jak to w wiosce, żyje się dość blisko natury – nawet jeśli nie ma tam gospodarstw rolniczych. „To jest wioska, w której mieszkamy. Trochę dzieci oczywiście oraz dorośli w różnym wieku. Mamy też zwierzęta domowe. Psy i jeszcze inne. Wokół wioski jest coś, co nazywamy Przyrodą. Ale to tylko las, trochę krzaków, jakieś jezioro i jakieś morze” – czytamy na pierwszej stronie. Na kolejnych narratorka (lub narrator) już z nieco większymi szczegółami opowiada o zmiennych relacjach mieszkańców wioski z rzeczoną Przyrodą. Ogólnie rzecz biorąc, twierdzą oni, że ją lubią, a nawet kochają – na przykład czerwone jesienne liście, zjeżdżanie na sankach, wiosenną bujność i nocowanie w cieple letnie dni na łodziach zacumowanych u brzegu morza.

Niestety tak naprawdę Przyroda częściej ich drażni i męczy, na przykład kiedy śniegu zimą jest za mało albo za dużo, kiedy opadłe liście gniją, a fale na morzu są zbyt wielkie i uniemożliwiają rekreację. Dzielni mieszkańcy radzą sobie jednak z niedogodnościami, coraz bardziej zmieniając naturalne otoczenie wokół nich, a tym samym utrudniając Przyrodzie życie swoim życiem i oddzielając się od niej. Szybko okazuje się, że na mieszkańcach wioski mszczą się ich własne decyzje. No cóż, jeśli całą wioskę wyleje się asfaltem, to może i jesienna plucha nie będzie aż tak przeszkadzała, ale latem będzie nieznośnie gorąco. Jeśli zetnie się stare, rozłożyste drzewo, to nie będzie ono dłużej dawało cienia. Jeśli w upalne dni mieszkańcy będą chłodzili się klimatyzacją, przesiadując w swoich samochodach, to spaliny w końcu spowiją całe niebo. Pewnego dnia do wioski przychodzi wichura, wybucha pożar i okazuje się, że nie ma go nawet czym ugasić.

Szwedzka autorka nie moralizuje – Przyroda pozostaje w książce czymś niewzruszonym i obojętnym na ludzkie losy, a narrator w żadnym momencie nie mówi, co powinni zrobić mieszkańcy, żeby uniknąć podobnych katastrof. Zamiast tego pozwala dziecku wyciągnąć odpowiednie wnioski samemu – i bardzo szanuję taką postawę. Narracja tej opowieści jest pozornie nieuporządkowana i niby niedbała, co nie tylko sprawdza się jako zabieg, ale też świetnie współgra z klimatycznymi, stylizowanymi na bazgroły ilustracjami autorki. Podejrzewam, że podobna, pozornie niedbała kreska nie każdemu musi przypaść do gustu, ale mnie bardzo się podoba. Ogółem „Przyroda” to wartościowa, wysmakowana estetycznie, pomysłowa publikacja, która w dodatku na swój sposób bierze dziecięcego czytelnika pod włos – i dlatego serdecznie ją polecam. Oprawa twarda, szyta. Duży format.

Co się stało z Niną?

Autorka: Dervla McTiernan
Wydawnictwo: Harper Collins
Warszawa 2025

Thriller napisany przez australijską autorkę, która debiutuje na naszej liście, choć we własnym kraju cieszy się już dużym uznaniem. Książka wyróżnia się spośród innych kryminalnych opowieści, ponieważ odpowiedź na kluczowe, postawione w tytule pytanie pada dość wcześnie. Czy jest zatem sens czytać dalej? Tak, zresztą od lektury ciężko się oderwać, fabuła wciąga czytelnika i trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej kartki. Oto para młodych ludzi wyjeżdża na weekend, który okazuje się niewypałem. Ona z nim zrywa, on zostawia ją samą i wraca do domu. Nikt nie wie, co dalej dzieje się z dziewczyną, policja rozpoczyna śledztwo a prawda wychodzi na jaw mniej więcej w połowie książki. Co sprawia, że chcemy czytać dalej? Prawdziwym tematem książki są emocje i reakcje ludzi, którzy przeżywają swój największy dramat. Czytelnik śledzi to, co dzieje się z rodzicami zarówno Niny, jak i jej chłopaka Simona. Wszyscy znajdują się w niebywale trudnej sytuacji. Niedobrze jest drżeć ze strachu o córkę, ale równie źle jest podejrzewać syna o straszliwą rzecz. Czy w końcu ktoś pęknie a kumulowane emocje wybuchną z wielką siłą? Zakończenie książki zaskakuje dwukrotnie.

Powieść jest bardzo dobrze napisana, a świat przeżyć emocjonalnych postaci ukazany niezwykle przekonująco. Dreszcz przechodzi po plecach na samą myśl, że można znaleźć się w podobnej sytuacji i to jest chyba największa siła utworu. Polecam wszystkim, którzy lubią się bać i gustują w powieściach psychologicznych. Oprawa miękka, klejona.

Czytaj dalej

Czy Nika znika?

Autorka: Anna Bichalska
Ilustratorka: Marta Rydz-Domańska
Wydawnictwo: Bis
Warszawa 2025
Poziom: BD I/II

Kolejna książka autorki znanego cyklu o Adelce – ostatnio na przeglądzie „Adelka i małe wielkie rzeczy” (P. 22/24). Najnowsza opowieść o Nice czyli Weronice zostaje dostrzeżona przez jury VI Konkursu Literackiego im. Astrid Lindgren, trafia także na Złotą Listę „Cała Polska Czyta Dzieciom”. Główna bohaterka utworu ma sześć lat, dwa czarne kucyki, psa Łatka i rodziców, którzy nie mają czasu odkąd przeprowadzili się do nowego domu. Dziewczynka czuje się niezauważana przez mamę i tatę, którzy przestali się z nią bawić i nawet nie patrzą na nią podczas rozmowy. Pewnego dnia bohaterka dochodzi do wniosku, że znika i to jest powodem dziwnego zachowania rodziców. Co zrobić w takiej sytuacji? Najlepiej pobiec po radę do starszej, miłej sąsiadki. Pani Wanda doskonale rozumie, co czuje dziewczynka i poleca jej napisanie listu, bo „czasami łatwiej jest coś napisać” (s.49) niż powiedzieć wprost. I tak powstaje książkolist – twór bardzo ciekawy o tytule „Zniknięta królewna”. Oczekiwany efekt książkolistu jest więcej niż zadowalający i Nika już chyba nie zniknie. Podziękowania należą się pani Wandzie, jednak skąd starsza pani wiedziała, co zrobić? Okazuje się, że kiedyś spotkało ją coś podobnego. Czy da się kogoś „odzniknąć”? Czas pokaże, choć na pewno nie będzie to łatwe: „(…) czasami, gdy zbyt często zapomina się o tym, by kogoś bliskiego dostrzegać, patrzeć na niego, rozmawiać z nim, nie poświęca się mu uwagi, to ten ktoś pewnego dnia naprawdę znika z naszego życia. I później trudno sprawić, żeby znowu wrócił. Nawet jeśli się bardzo chce” (s.52-53).

Książka porusza ważny problem zatracenia w natłoku codziennych zajęć, alarmuje i inspiruje do zadbania o relacje z bliskimi ludźmi. Warto podsunąć ten tytuł dzieciom, ale też ich rodzicom. Polecam. Oprawa twarda, szyta.

Miś i Zając

Autorka: Ewa Kozyra-Pawlak
Ilustrator: Paweł Pawlak
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Warszawa 2025
Poziom: BD I

Najnowsza propozycja dla małych czytelników przygotowana przez Ewę Kozyrę-Pawlak i Pawła Pawlaka, prywatnie małżeństwo a zawodowo duet artystów, tworzących dla dzieci. Tytułowi bohaterowie publikacji: Zając i Miś to sąsiedzi, którzy choć zupełnie różni od siebie, wspaniale się rozumieją. Uwielbiają ze sobą rozmawiać, wiele rzeczy robią razem a najważniejsze, że zawsze w potrzebie mogą liczyć na pomocną łapę, bo przecież nie dłoń, tego drugiego. Kłopoty to specjalność Zająca, ale Miś za każdym razem coś mądrego „wymiśli”. Bohater pociesza swojego sąsiada: „nigdy się nie martw. Zawsze jest jakieś rozwiązanie” (s. 23). I rzeczywiście zawsze znajdzie się wyjście z trudnej sytuacji, nawet gdy w nocy przejdzie wichura, gdy ktoś przewróci się w bamboszkach albo gdy kura rozgrzebie warzywne grządki. „Może wszystko w życiu jest po coś?” (s. 34) – filozoficznie pyta Zając. Kilka złotych myśli rozrzucono po tekście, jednak największą wartością książki jest humor. Bardzo zabawne dialogi, śmieszne perypetie obu bohaterów wywołają uśmiech na każdej dziecięcej twarzy. Autorka często puszcza oczko do małego czytelnika, przekręcając w śmieszny sposób wyrazy i powiedzonka lub zwracając się do niego bezpośrednio z jakimś pytaniem. Co więcej, na pierwszym planie stoi tu siła przyjaźni, życzliwości i wzajemnej troski. Publikacja uczy empatii i akceptacji tego, że każdy jest inny, każdy jest jakiś i każdy może być naszym przyjacielem.Ciepła książeczka o sympatycznych zwierzątkach powinna spodobać się dzieciom w wieku wczesnoszkolnym. Zbiór zawiera krótkie opowiadania, które doskonale sprawdzą się do samodzielnego czytania, ale też w trakcie głośnej lektury z grupą dzieci lub jako literackie dobranocki przed snem. Ilustracje, w których widać rękę Pawła Pawlaka, są utrzymane w ciepłej tonacji i przyjemnej dla oka kolorystyce. Bardzo polecam. Oprawa twarda, szyta.

Opieka nad człowiekami… dla opornych

Autor: Pieta
Wydawnictwo: Waneko
Warszawa 2025
Poziom: BD III/IV

Japońska manga dla dzieci o tym, jak wielką radość, ale i duże wyzwanie stanowi opieka nad żywym stworzeniem. A stworzeniem domowym, o którym mowa w komiksie jest człowiek spotkany przez potwora w lesie. Nieczęste znalezisko cieszy bestię, choć także stresuje, bo – jak sama mawia – „człowieki są na tyle rzadkie, że nie mamy zbyt wiele informacji na ich temat” (s. 7). Potwór uczy się opieki metodą prób i błędów a człowiek musi się oswoić ze swoim nowym opiekunem.

Komiks w zabawny, ale i mądry, empatyczny sposób ukazuje przeżycia pupili, które trafiają do naszych domów. Znakomity pomysł odwrócenia ról i opowiedzenia historii przygarnięcia człowieka przez potwora z obu perspektyw: tego, kto opiekę sprawuje oraz tego, nad kim jest sprawowana, uświadamia, co może czuć przestraszone szczenię czy inne zwierzę, które bierzemy pod swój dach. Autor pokazuje jak wiele błędów można popełnić nawiązując relację ze stworzeniem. Odmienny język komunikacji, brak porozumienia, nieznajomość zwyczajów a przede wszystkim tęsknota za pozostawionym daleko domem i bliskimi to problemy, z którymi trzeba się oswoić i zmierzyć. Bardzo często o tym zapominamy myśląc, że jedzenie i schronienie to wszystko, czego potrzeba maluchowi zabranemu od jego zwierzęcej mamy.

Kreska prosta, ale nie nudna. Natomiast komiczna konwencja komiksu to coś, za co autor powinien dostać medal. Poradnik o puszczaniu człowieka luzem po pokoju albo o poprawnym chwytaniu i trzymaniu człowieka jest bardzo przydatny i jeszcze bardziej śmieszny. Niektóre porady mogą się sprawdzić w ludzkim świecie, np.: „Mów do swojego człowieka łagodnym tonem, żeby czuł się bezpiecznie!” (s.83), „Człowieki lubią być czyste. Utrzymywanie ich w czystości ma też korzyści zdrowotne” (s.91). Ta manga bawi i uwrażliwia. Bardzo polecam. Oprawa miękka, klejona.

Czytaj dalej

Serca pod lodem

Autorka: Katarzyna Ryrych
Wydawnictwo: Books
Konin 2025
Poziom: BD III/IV

Ta książka jest jak wspomnienie – chciałoby się powiedzieć, choć wiadomo, że mamy tu do czynienia z fikcją literacką. Katarzyna Ryrych potrafi jednak opowiadać swoje historie z ogromną wrażliwością i autentyzmem, szczerze i uczciwie zarówno wobec odbiorców, jak i swoich bohaterów. Czas PRLu, do którego tym razem przenosi nas autorka to wycinek z jej młodości. Stan wojenny, stare osiedle Huty, zamieszki na ulicach i strajki, ale przede wszystkim wszechobecne pragnienie wolności to główne tematy utworu. Julia, nastoletnia bohaterka historii, początkowo pojmuje tężę wolność jako prawo decydowania o sobie w kwestii przyszłego zawodu czy chłopaka, w którym się zakochuje, a który nie podoba się jej rodzicom. Problemy Julki najpierw wydają się duże, lecz bledną wobec tego, co przynosi 13 grudnia 1981 roku. Groźna rzeczywistość wkracza do życia dziewczyny do tej pory chowanej pod kloszem dobrobytu. Ojciec – członek partii – jest czerwony, dzięki czemu rodzinę stać na więcej niż ówczesnego przeciętnego Polaka. Pieniądze i dobra materialne jednak nie wnoszą szczęścia do ich domu, nad którym wiszą chmury wzajemnych pretensji, żalu oraz rozczarowań. Dopiero przyjaźń z Kariną ze Śląska i miłość do Romka pokazuje Julce, czym jest ciepło domowego ogniska. Bohaterka uświadamia sobie także o jaką wolność należy najpierw zawalczyć mimo ryzyka i gróźb płynących z głośnika telewizora.

Katarzyna Ryrych nigdy nie obniża poprzeczki a jej nazwisko to marker dobrej literatury – najnowszą książkę można polecić każdemu z czystym sumieniem. Najwięcej wyniosą z niej ludzie młodzi, rówieśnicy literackich bohaterów, ale dorosły czytelnik, który pamięta osiemdziesiąte lata XX wieku także sięgnie po utwór z sentymentem. Historia dorastania w trudnym, mrocznym czasie PRL-u jest opowiedziana z empatią, wrażliwością i sympatią do wszystkich postaci, nawet tych, którzy stoją po drugiej stronie barykady (to też Polacy). Co więcej, właśnie tak, jak autorka należy mówić nastolatkom o miłości, która mimo zrozumiałych porywów wcale nie musi być rozerotyzowana, a raczej czuła, pełna szacunku i troskliwości. Nikogo nie zaskoczę mówiąc: polecam. Dobrze, że na rynku wydawniczym i takie perełki można wyłowić dla naszej młodzieży. Oprawa twarda, klejona.

Japonia. Kraj możliwości

Autorka: Zofia Jurczak
Wydawnictwo: Helion
Gliwice 2025

Najnowsza książka rozkochanej w Japonii kulturoznawczyni, autorki strony: podrozepokulturze.pl. Reportaż ukazuje się w serii: „Oblicza świata” i przynosi obietnicę prawdziwego oblicza kraju samurajów. Publikacja ma eseistyczny charakter, ale podzielono ją na części według porządku tematycznego. Co więcej, widać wyraźnie, że autorka ma swój patent na opowiadanie. Zofia Jurczak za każdym razem wychodzi od opisu przestrzeni, by stopniowo zagłębiać się w historię miejsc i zwyczaje ich mieszkańców, a równolegle robi drobne wycieczki w stronę filmu, literatury, aktualnych kwestii społeczno-politycznych, religii, kulinariów czy lokalnych anegdot. Wszystko po to, by ukazać Japonię jako kraj, choć lubiący kopiować, niepodobny do żadnego innego i nie odcięty od reszty świata.Turysta, pragnący odwiedzić Kraj Kwitnącej Wiśni usłyszy od autorki radę: „Spodziewaj się niespodziewanego” (s. 7). Zaskoczyć Europejczyka może tu kompletnie wszystko: brak koszy na śmieci, firanki w taksówkach, cisza w pociągach, estyma wobec banknotów, ale też całkowicie swobodne planowanie przestrzeni miast, architektura pojedynczych budynków, które często wcale nie współgrają z otoczeniem oraz pożyczki, m. in. japońska wieża Eiffla, mini statua wolności a nawet niedokładna (ale jednak!) replika dworca, który oglądamy przyjeżdżając nad morze do Gdańska. Co jeszcze można o tytułowym kraju powiedzieć? Japonia to wyspy – autorka opisuje te znane i nieznane, np. wyspę kotów, ale nie kawaii, wyspę widmo czy wyspę świątyń. Japonia to Hiroszima i Nagasaki – to pierwsze skojarzenie, które pojawia się w głowie przeciętnego Europejczyka, który uważał w szkole na lekcjach historii o II wojnie światowej. Autorka opisuje proces konstytuowania się japońskiej tożsamości wokół bomby atomowej, którego efekt najjaskrawiej unaocznia awantura o projekcję kinowego hitu „Oppenheimer”. Bardzo ciekawe są rozważania dotyczące stosunku Japończyków do ciała i seksualności, a także rozdział poświęcony specyficznej sympatii tego narodu do transportu kolejowego. Książkę kończy seria anegdot toaletowych, w których „nocna gleba” i nowoczesne washlety może i trochę śmieszą, ale też ciekawią. Już wiadomo, od kogo Europa powinna uczyć się sanitariatu.Reportaż jest warty polecenia nie tylko ze względu na zawartość merytoryczną, ale też na przekaz pełen humoru, lekkości i otwartości podróżniczki prawdziwie zainteresowanej światem, z szacunkiem, bez oceny spoglądającej na ludzi z odległego kręgu kulturowego. Bardzo polecam – ta książka nie znudzi czytelnika. Oprawa miękka, klejona. Czytaj dalej

Grubancypacja

Autorki: Urszula Chowaniec, Natalia Skoczylas
Grupa Wydawnicza Foksal
Warszawa 2025

Dzieło dwóch kobiet, określających siebie jako działaczki grubancypacyjne. Jedna z nich to blogerka znana z profilu galantalala.pl, poza tym feministka, kulturoznawczyni a czasami modelka plus size. Druga pani to prawniczka, na co dzień zajmująca się przeciwdziałaniem przemocy domowej. Obie wspólnie i z sukcesem prowadzą podcast oraz profil na Instagramie pod nazwą Vingardium Grubiosa.

Książka ma za zadanie otworzyć czytelnikom oczy na dyskryminację tzw. grubych, których jest wiele wokół nas a jednak są niezauważani albo co gorsza wykluczani. Problem dotyczy dzieci, nastolatków oraz dorosłych. O grubości rozmawiamy, grubości się lękamy, przed grubością uciekamy i na jej karb składamy całe zło, które nas spotyka. Autorki mówią „nie” kulturze diety i dyskursowi winy, stają w obronie osób, które wykraczają poza standardowe wymiary piękna, rozprawiają się ze wstydem oraz mitami, które narosły wokół grubości i apelują o równe traktowanie niezależnie od rozmiaru noszonego ubrania. Publikacja zawiera dogłębną analizę stereotypu grubej osoby i przegląd zjawisk pokrewnych, wśród nich: żarty z grubości w tekstach kultury, popkulturowe reprezentacje grubasów, fatshaming i medykalizacja grubości. Działaczki zwracają uwagę na nieprzyjazną architekturę i design przestrzeni, na problemy z zakupem odzieży i obuwia w swoim rozmiarze, na trudności w relacjach romantycznych oraz kłopoty ze znalezieniem pracy z powodu nienormatywnego wyglądu.

Książka wpisuje się w raczkującą dziedzinę nauki o nazwie fat studies. Czytelnik, oprócz genezy ruchu grubancypacyjnego (szukaj: Stany Zjednoczone z lat 60-tych), znajdzie w środku nie tyle rozważania o fizyczności, ale o tożsamości oraz nierówności, którą tworzą ludzie, zachowując się w taki a nie inny sposób czy budując świat, w którym nie mieści się każdy człowiek. Co zatem może zrobić osoba, która jest grubx? Nie przepraszać, bo: „W grubancypacji nie chodzi o to, że gruba osoba jest piękna czy zdrowa. Chodzi o tę podstawową prawdę, że jest człowiekiem. I jako człowiek ma swoją godność (…)” (s. 125). Bardzo polecam. Oprawa miękka, klejona.

Czytaj dalej