Archiwa tagu: Wydawnictwo Literackie

Jesteś wystarczająca. Jak przestać się porównywać i być sobą

 

 

Autorka: Maja Günther
Wydawnictwo Literackie

 

Maja Günther ukończyła studia socjologiczne. Od ponad 15 lat pracuje jako doradca i szkoleniowiec. Doradza menedżerom i pracownikom w takich tematach jak przeciążenie i stres, a także w kryzysach i konfliktach osobistych. Jest również autorką, reżyserką i twórczynią podcastu coachingowego.

Publikacja ma pomóc czytelnikom w zrozumieniu mechanizmów psychologicznych, które determinują działanie. Czasami usłyszany w w dzieciństwie epitet, przezwisko lub rola pełniona w rodzinie decydują o tym, jak postrzegamy siebie w grupie. Autorka przekonuje, że porównywanie się do innych szkodzi poczuciu własnej wartości. Skutkiem niekończących się porównań mogą być zaburzenia psychiczne, poczucie wykluczenia lub wrażenie, że nie jest się integralną częścią danej wspólnoty.

Każdy z nas jest niepowtarzalny i ma w życiu do zrealizowania indywidualne cele. Günther wyjaśnia teorię porównań społecznych, odróżnia dobre i złe porównania, pisze o destrukcyjnej zazdrości, budowaniu tożsamości i słuchaniu siebie. Uważa, że warunkiem wzmocnienia samego siebie jest wyjście poza strefę komfortu i przekraczanie swoich dotychczasowych granic. Ten proces jest znacznie łatwiejszy, jeśli mamy przed oczami określoną wizję i wiemy, dokąd zmierzamy.

Poradnik skonstruowany w sposób logiczny, czytelny. Zawiera krótkie testy do wykonania, tabele, rysunki, motta życiowe.

Oprawa miękka, klejona, przypisy końcowe.

Sekretne życie Grety O.

 

 

Autor: Cary Fagan
Wydawnictwo Literackie

 

Cary Fagan to kanadyjski autor książek dla dzieci, laureat licznych nagród. Napisał sześć powieści i trzy zbiory opowiadań dla dorosłych czytelników.

Głównym bohaterem omawianej publikacji jest trzynastoletni Hartley. Czuje się samotny, bo nikt nie zwraca na niego uwagi, ani rodzice, ani rodzeństwo. Najstarszy brat Jackson dziewięć miesięcy temu uciekł z domu. Od tego czasu wszystko się zmieniło. Dom w małym Whirton nie jest już taki zadbany. Przed wejściem leżą śmieci i ulotki. Całe miasteczko jakby zapadło w głęboki sen.

Bohater szuka pocieszenia w małej bibliotece, mieszczącej się w domku kempingowym. Ten domek podarował ludności George Smythe – lokalny wynalazca, który o mało nie wysadził miasta w powietrze. Księgozbiór biblioteki w całości pochodzi z darowizn. W jednej z książek bohater znajduje tajemniczą kartkę, podobną do tych produkowanych przez Wisławę Szymborską. Jest to kopią wycinanki z naklejonym zdaniem „Nienawidzę wszystkich flag z wyjątkiem pirackich”. Hartley zastanawia się, kto mógł być autorem tego dzieła, kto nie lubi powiewających na wietrze flag, anarchista, kibic drużyny piłkarskiej, zwolennik Piotrusia Pana?

Te rozmyślania na chwilę odwracają uwagę chłopca od rodzinnej traumy. Po zniknięciu najstarszego syna rodzice byli wielokrotnie przesłuchiwani, wszyscy musieli poddać się terapii. Szególnie Heather, która jest siostrą bliźniaczką Jacksona. Została zwolniona z wszelkich obowiązków domowych i przez ostatnie dziewięć miesięcy obchodzono się z nią jak z jajkiem.

Tymczasem Hartley stoi w cieniu, stresuje się szkołą, ostatnim projektem przygotowywanym na koniec ósmej klasy. I chociaż lubi swoją nauczycielkę, panią Gorham, bo nie jest lodowatą skamieliną, pozwala na chaos w klasie, nosi modne okulary i ma tatuaż, to i tak boli go brzuch, gdy tylko myśli o nowych wyzwaniach.

Nawet najlepszy przyjaciel Zack, z którym wspólnie opiekowali się szkolną myszą, unika Hartleya po incydencie Jacksonem. Jego mama uznała, że powinien mieć wokół siebie wyłącznie pozytywną energię, bo zamierza zdawać na studia medyczne. Początkowo wszyscy mieszkańcy angażowali się w poszukiwania młodego buntownika, ale potem rodzina Staplesów została wyeliminowana z lokalnej społeczności.

Autor jest wrażliwym obserwatorem, rozumie młodego czytelnika. Dostrzega jego zainteresowania i potrzeby. Piętnuje ostracyzm, tworząc także pozytywnych bohaterów, którzy wspierają Hartleya. Książka napisana z polotem, błyskotliwa, śmieszna i smutna, ale bez przemocy.

Gorąco polecam.

Oprawa miękka, klejona.

Porządek dnia

 

 

Autor: Éric Vuillard
Wydawnictwo Literackie

Éric Vuillard to francuski pisarz i reżyser filmowy, autor specjalizujący się w beletrystyce inspirowanej wydarzeniami historycznymi. Powieść „Porządek dnia” została uhonorowana Nagrodą Goncourtów i wydana w czterdziestu krajach.

Akcja rozpoczyna się w pałacu przewodniczącego Parlamentu niemieckiego. Dwudziestu czterech mężczyzn, przystrojonych w kapelusze i złote pierścienie, podobnych do sfinksów, zmierza na spotkanie z Göringiem. To ludzie ważni, właściciele firm, członkowie rad i organizacji. Przewodniczący Reichstagu przypomina o marcowych wyborach. Uważa, że trzeba położyć kres niestabilności państwa. Jeśli partia nazistowska zdobędzie większość, będą to ostatnie wybory w ciągu najbliższych dziesięciu lat.

Do salonu wchodzi nowy kanclerz – Hitler. Prezentuje swoją ocenę sytuacji politycznej. Należy skończyć ze słabym państwem, usunąć zagrożenie komunistyczne, zlikwidować związki zawodowe i doprowadzić do tego, by każdy przedsiębiorca mógł być führerem we własnym zakładzie. Aby przeprowadzić kampanię wyborczą, potrzebne są pieniądze. Przedsiębiorcy są przyzwyczajeni do wypłacania politykom łapówek. Gustav Krupp wykłada milion, Georg von Schnitzler daje czterysta tysięcy, reszta się dorzuca.

To słynne spotkanie z 20 lutego 1933 nie było jednak roboczą naradą ze zwykłymi przedsiębiorcami. Za nazwiskiem każdego z tych bogatych sfinksów stały takie firmy jak: Varta, Basf, Bayer, Agfa, Opel, I.G., Farben, Siemens, Allianz i Telefunken. To było duchowieństwo wielkiego przemysłu.

Vuillard posługuje się poetyckim językiem, zatrzymuje czas, byśmy mogli przyjrzeć się z bliska kłamliwym twarzom ludzi, którzy przyłożyli swoją rękę do niszczycielskiego planu Hitlera. Nawet przewodniczący Izby Lordów Halifax udawał, że nie wie nic o Göringu, morfiniście, psychopacie, niedoszłym samobójcy, depresyjnym wariacie. Po spotkaniu z Hitlerem napisał do Baldwina „Nacjonalizm i rasizm to potężne siły, lecz nie uważam ich za wynaturzone ani niemoralne!”.

Książka przedstawia dramatyczne chwile narodzin faszyzmu, tworzenie struktur, zastraszanie, wykorzystywanie młodzieńczego buntu do realizacji okrutnych planów podbicia Europy.

Lektura bardzo wciągająca, niezwykle aktualna w czasach odradzającego się imperializmu Rosji.

Polecam. Oprawa twarda, szyta.

Cała szkoła mówi o mnie

 

Autorka: Michelle Quach
Wydawnictwo Literackie

 

Michelle Quach jest graficzką i pisarką o chińsko-wietnamskich korzeniach, mieszkającą w Los Angeles. Studiowała historię i literaturę na Uniwersytecie Harvarda. Powieść „Cała szkoła mówi o mnie” to jej debiut literacki.

Główną bohaterką jest nastoletnia Eliza. Tak jak autorka, pochodzi z chińsko-wietnamskiej rodziny. Jest w ostatniej klasie college’u. Uważa się za dość utalentowaną dziennikarkę. Była czterokrotnie zaliczona do grona najlepszych młodych dziennikarzy na Konferencjach Dziennikarstwa Szkolnego. Jest redaktorką prowadzącą szkolnej gazetki – „Sygnalisty”. Zarządza zespołem odpowiedzialnym za wiadomości.

Trwają przygotowania do wyborów redaktora naczelnego. Eliza jest początkowo jedyną kandydatką, ale niespodziewanie do rywalizacji dołącza Len. To niedoświadczony chłopak. Pracuje w gazecie dopiero półtora roku. Jest byłym bejsbolistą, który po poważnej kontuzji musiał pożegnać się ze sportem. Członkowie redakcji wysłuchują przemówień dwóch kandydatów i w głosowaniu decydują się powierzyć władzę Lenowi. Eliza jest obrażona i podejrzewa wszystkich o mizoginizm. Oliwy do ognia dorzuca matka, która twierdzi, że córka nie ubiera się odpowiednio, a ludzie zawsze przecież oceniają człowieka po wyglądzie. Starsza siostra Elizy ma fioła na punkcie ciuchów i kosmetyków i też nie rozumie, jak można nie wystroić się na najważniejszy dzień w swoim życiu.

Autorka zwraca uwagę na głupotę młodych dziewczyn, które bardziej dbają o urodę, niż o swoją edukację. W opowieść wplata wątki feministyczne. Pokazuje jak na najniższych szczeblach edukacji ogranicza się młodym kobietom możliwość kierowania i zarządzania grupą. Historia jest mocno osadzona w amerykańskiej rzeczywistości, w której działalność w samorządach i organizacjach uczniowskich jest traktowana jako wstęp do błyskotliwej kariery. Ciekawe jest spojrzenie chińsko-wietnamskich bohaterów na konflikty polityczne, emigrację, sytuację ekonomiczną i sukces w obcym kraju.

Publikacja adresowana do starszej młodzieży.

Oprawa miękka, klejona.

Lalani z dalekich mórz

Autorka: Erin Entrada Kelly

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

 

„Lalani…” to piąta, z łącznie ośmiu jak dotąd, powieści pióra Erin Entrady Kelly, która właściwie debiutuje dopiero na polskim rynku. Warto śledzić poczynania autorki, niewątpliwie wyróżnia się ze swoją prozą dzięki nietypowemu pochodzeniu – jest to bowiem pisarka o korzeniach filipińskich, acz mieszka i pracuje w USA, tam też uzyskała już kilka wyróżnień, m.in. Asian&Pacific Americam Awards for Literature (za „Land of Forgotten Girls” z 2016 r.). Natomiast adresatów jej książek określa się czasem jako „starsze dzieci lub młodszych nastolatków”. Sądzę, że w obu grupach – jakkolwiek by je rozumieć – znajdą się oddani fani tej bogatej w sensy, mityczno-baśniowej prozy, pełnej obcego nam przecież filipińskiego folkloru.

Fabuła stanowi rozwinięcie inicjacyjnego motywu wędrówki, wzmocnionego wszechobecnym żywiołem wody (co jest wszak starym jak świat rozwiązaniem, zbudowanym na dobrze zakorzenionej tradycji literackiej) oraz wyprawą do tajemniczej góry, której zdobycie może przynieść ukojenie lub ratunek (ta sama sytuacja, każdy „Głupi Jasio” musi zdobyć swój szczyt). Nim jednak wybierzemy się w tę podróż w okolicach drugiej połowy książki, trzeba będzie lepiej zapoznać się z tytułową Lalani i jej otoczeniem. Te wprowadzające rozdziały przynoszą opis zamkniętej, wyspiarskiej społeczności, z jej codziennymi rytuałami i wyraźnym systemem wartości, wreszcie z podziałami na to co wolno, a czego nie, ze szczególnym wyróżnieniem tego, czego nie wolno kobietom i dziewczynkom. Plemienny system wyznacza też racje żywnościowe i jakiegoś rodzaju kult siły, czy może raczej – tężyzny, ludziom chorym bowiem nikt tu nie pomoże. Trudno więc oczekiwać, że ten mały naród wychowa bohatera, jeszcze trudniej wyobrazić sobie bohaterkę, co więcej – postać tytułowa żadnych znaków szczególnych nie nosi, musi dopiero wybrać swą drogę i ustalić sama, co jest sensem życia, na początku jest bowiem wcieleniem nijakości. Trawestując słowa autorki, to nie jest książka o postaciach od dzieciństwa naznaczonych do wielkich czynów, nie jest to świat Heraklesa czy Achillesa. Do wielkich rzeczy może być bowiem przeznaczone dziecko do bólu zwyczajne, tyle że to już nie będzie przeznaczenie, lecz wola tego dziecka, ono się niejako „wyznacza”. W tej rozwijającej topikę mesjańską książce bohater wyznacza swój los, walcząc z chorobą matki i decydując się na wyprawę do tajemniczej góry, czego konsekwencje mogą być opłakane. Jednak właśnie tak wybiera.

Nie jest to fantastyka, raczej z fantazją napisana młodzieżowa powieść inicjacyjna. Ma swój niezbywalny urok, znaczony swoistym rytmem zdań – acz nie idzie o jakąś prozę poetycką, raczej można domyślać się tu bardziej zmiennego rytmu fal i wiatrów. Zmieniają się też formy narracji, z trzecioosobowej wchodzimy w drugoosobową i z powrotem. Nad wszystkim unosi się niezwykły, ni to baśniowy, ni to mityczny, nastrój tej – w pełni godnej polecania – opowieści. Twarda, szyta oprawa.

Wietnam. Epicka tragedia 1945-1975

 

 

Autor: Max Hastings

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

Autora książki – amerykańskiego dziennikarza, korespondenta wojennego i historyka wojskowości – czytelnik znać może z jego wcześniejszych, tłumaczonych na język polski, publikacji, takich jak I rozpętało się piekło (nt. II wojny światowej), Tajna wojna 1939-1945 czy Wojna koreańska. Nową, ukończoną i wydaną w 2018 roku książkę o konflikcie w Wietnamie warto natomiast zrecenzować nieco obszerniej, i to pomimo faktu, że kompetentnie wyrażone słowa zachęty do lektury już się pojawiły. Jest to bowiem praca człowieka, który hekatombę walk Wietnamu i USA obserwował własnymi oczami i po latach wrócił do tych doświadczeń, by w oparciu o bogaty materiał źródłowy i liczne lektury opracowań naukowych przedstawić własne, nowatorskie rozpoznanie zjawiska. Książka jest więc swoistym przedłużeniem pamiętników Hastingsa z 2000 roku (Going to the Wars, niestety nieobecnych na rynku polskim).

Styl, temat i podejście do materii historycznej znamionują z jednej strony wytrawnego znawcę procesów dziejowych, wprawnego człowieka pióra, ale i dziwnie się kojarzą z… Cwałem Walkirii (tym, który towarzyszył filmowi Czas Apokalipsy) i piosenką Brothers In Arms. Kultowa scena z filmu Francisa Forda Capelli – nalot amerykańskich śmigłowców przy akompaniamencie muzyki Wagnera i spalenie wioski napalmem, po którym następowało surfowanie po jakoby idealnych do tego sportu falach – to bodaj najlepsze w dziejach kina przedstawienie absurdu wojny. Z kolei utwór Dire Straits z 1985 r. to uniwersalny, melancholijny manifest antywojenny, podkreślający przewagę głupoty nad heroizmem w każdej wojnie międzyludzkiej. Pracę Hastingsa widzę jako nieco bardziej akademicką wersję obu tych artystycznych wizji, napisaną ze znawstwem i wyczuciem, w tym wyczuciem empatii dla niewinnych ofiar po obu stronach barykady, jak i krytycyzmu pod adresem sprawców wojennego absurdu – takoż znajdujących się po każdej z wojujących stron.

Co ważne, dotychczasowe publikacje, jak przekonuje Hastings, obciążone były znaczną przewagą wątków amerykańskich i zwykle zachodnia perspektywa dominowała nad tragedią Wietnamczyków, którzy zapłacili 40-krotnie większą daninę krwi (Wprowadzenie, s. 10). Wychodząc od omówienia sytuacji w stanie badań, autor podkreśla, że wojna ta – choć zasadniczo tak samo brutalna jak wszystkie inne – była jednak znacząco odmienna, uczestniczyła w niej cała społeczność posiadająca dostęp do mediów. Opowieść Hastingsa jest zatem też analizą technik manipulacji i próbą zrozumienia podprogowych działań propagandystów obu stron: z jednej strony supermocarstwo dopuszczające się wszelkich wynaturzeń w imię swej przewagi moralnej i ponoszące za cały świat największe straty, z drugiej – wieśniacy w kapeluszach i prości bojownicy o wolność (i wszystko to pokazywane w telewizji w najlepszym czasie antenowym!). Odpowiednio wypreparowane szczegóły świat oglądał niczym ciekawe przedstawienie. Dodatkowo, otwartość Amerykanów, by ujawniać szczegóły okropieństwa i własnego okrucieństwa (w przeciwieństwie do obsesyjnej u komunistów tajności wszystkiego) zdaje się służyć u Hastingsa dowiedzeniu, że ci przekonani o własnej wyższości moralnej twórcy nowoczesnego świata wcale nie okłamywali świata – jest to bowiem nazbyt typowe dla konfliktów wszelakich. Znacznie gorsze jest to, że okłamywali samych siebie, zaś efekty ich zadufania przeżywamy także dziś.

Dobrze wydana książka, gruba oprawa, ponad 1000 stron i obszerna bibliografia. Praca ta, choć może przerazić rozmiarami, jest napisana sprawnie, wciąga i styl, i zaangażowanie autora. Z całą stanowczością polecam!