Autorka: Virginia Evans
Wydawnictwo: Filia Czytaj dalej
Autorka: Virginia Evans
Wydawnictwo: Filia Czytaj dalej
Autorka: Lena Jones
Wydawnictwo: Kropka
Poziom: BD II Czytaj dalej
Autor: Matt Lucas
Ilustrator: Forrest Burdett
Wydawnictwo: Kropka
Poziom: BD I/II
Czytaj dalej
Autorka: Nula Stankiewicz
Wydawnictwo: Wielka Litera Czytaj dalej
Autorka: Lynne Kelly
Wydawnictwo: Wilga
Poziom: BD II Czytaj dalej
Autorka: Roksana Jędrzejewska-Wróbel
Wydawnictwo Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Josepha Conrada Korzeniowskiego w Gdańsku Czytaj dalej
Autorka: Hanne Gjerde
Ilustratorka: Jenny Synnove Naustan
Wydawnictwo: Kropka
Poziom: BD I Czytaj dalej
Autorka: Julia M. Maj
Grupa Wydawnicza Relacja
Warszawa 2025
„O pięciu osobach, które odwiedziły moją żonę po mojej śmierci” – tytuł konkretny i szanujący czytelnika, a przy okazji od razu wprowadzający w fabułę. Julia M. Maj nie bawi się w niepotrzebne metafory, za to dobrze radzi sobie z subtelną ironią i ma duże poczucie humoru. Powieść stanowi jej debiut literacki, trzeba przyznać bardzo udany i intrygujący, który dobrze rokuje o dalszej karierze pisarki.
Uwagę czytelnika na pewno zwróci ciekawa konstrukcja fabularna utworu i trzeba przyznać oryginalna, nie do pozazdroszczenia dla głównego bohatera sytuacja narracyjna. Oto nieżyjący od kilku dni Witek budzi się w ulubionym fotelu w rogu salonu jako niewidzialny dla większości ludzi duch. Salon jak to salon jest przestrzenią odwiedzin, rozmów z gośćmi, towarzyskich spotkań, podczas których mogą paść słowa zmarłemu bohaterowi niemiłe, zaskakujące i dające do myślenia, a że śmierć często wspaniale współgra z podsumowaniami życia, pojawią się wątki trudnego dzieciństwa, małżeństwa, kariery zawodowej i relacji z ludźmi. Ostatecznie Witek dochodzi do wniosku, że „najważniejsze są te miłe chwile. Ilość miłych chwil” (s. 242) i ta maksyma wydaje się tak ważna, prosta i oczywista, że aż trudno uwierzyć, że samemu się na nią nie wpadło. W kontekście stosunków międzyludzkich zapisano w książce jeszcze kilka mądrych zdań, bo właśnie związki, zależności, miłość i przyjaźnie są głównym tematem opowieści. Pisarka z dużą wrażliwością i empatią ukazuje skomplikowane relacje rodzinne najpierw małego Witka, potem dorosłego Witolda. Świat przeżyć wewnętrznych postaci wydaje się bliski, jakby znany z autopsji, choć biografia bohatera przebiega według wciągającego i raczej niecodziennego scenariusza. Niespełnienie miesza się tu z wchodzeniem w role, które przyszło grać bohaterom utworu, a wybierany przez nich najczęściej kompromis niepostrzeżenie przechodzi w rezygnację z siebie i z drugiego człowieka. Nie będzie tu silnych porywów uczuć, nie z nich utkane jest życie, a raczej z codziennych, spokojnych interakcji nie wolnych od uników i napięć, przyjaznych gestów czy wrogich spojrzeń, żalu oraz wdzięczności, poczucia obowiązku i drobnych satysfakcji.
Książka Julii M. Maj to, choć utrzymana w komediowej konwencji, w gruncie rzeczy bardzo poruszająca proza o zaniku relacji, przemilczeniach, barierach i niedoskonałościach w komunikacji między bliskimi sobie ludźmi. Pisarce udaje się stworzyć mały, literacki majstersztyk, który mimo poważnego, momentami niepokojącego przesłania, zostawia czytelnika z lekkim sercem i w dobrym humorze. Każdemu, kto szuka wartościowej współczesnej literatury, gorąco polecam niniejszą powieść. Oprawa miękka, klejona.
Autorka: Dorota Groyecka
Wydawnictwo: WAB
Warszawa 2025
Książka Doroty Groyeckiej to prawdopodobnie najcięższy kaliber na dzisiejszym Przeglądzie Nowości Wydawniczych. Podtytuł publikacji brzmi: opowieści o stracie i nadziei. Autorka podejmuje wyjątkowo trudny temat śmierci dziecka i żałoby po nim. Reportaż powstaje, by wesprzeć rodziców opłakujących swoje potomstwo – gdy brak pocieszenia nie pozostaje nic innego niż dzielenie cierpienia, wysłuchanie innych, doświadczonych tym samym nieszczęściem i dostrzeżenie, że przetrwali i trwają nadal, choć życie po stracie trzeba zbudować na nowo. Wydaje się, że istnieje również drugi adresat publikacji, osoby z tzw. otoczenia, które w obliczu czyjejś tragedii nie wiedzą jak pomóc, nie potrafią się zachować i dobrać słów a wystarczy po prostu być, wspólnie milczeć albo razem zapłakać. Im także pomoże ta książka.
Zbiór zawiera kilkanaście relacji rodziców, którzy tracą dziecko – dziecko nienarodzone, kilkumiesięczne, kilkuletnie lub prawie dorosłe. Rozmówcy autorki bez przemilczeń, bardzo szczerze i wprost mówią o emocjach związanych z odchodzeniem stopniowym lub nagłym, z trwogą oczekiwanym albo zupełnie niespodziewanym – tu każda historia jest inna i wyjątkowa. Teksty przepełnia ból, epatuje z nich echo przeżytego niegdyś strachu, nadziei, potem rozpaczy. Niektóre zdania tej książki są bezlitosne, czyta się ją ze ściśniętym gardłem, ale także z poczuciem wyjątkowości i wdzięczności, że bohaterowie zdobyli się na dzielenie wspomnień z czytelnikiem. Niewiele jest na rynku publikacji o śmierci, zwłaszcza tak mądrze napisanych i przejmujących. Ciężko się o tym myśli a co dopiero pisze czy rozmawia, ale temat prędzej czy później każdego będzie dotyczył. Warto wiedzieć, że istnieje książka, która niczym objęcie ramieniem wesprze w żałobie, będzie drogowskazem, podpowie gdzie szukać pomocy, bo właśnie takie i właśnie po to są „Krwinki”. Gdyby pokusić się o próbę określenia w dwóch słowach o czym opowiadają te autentyczne, bardzo osobiste, złożone i nasycone teksty zebrane w tomie to: o wielkiej miłości, która nie umiera, o ogromnym bólu, który nie przeminie, o godzeniu się z tym, co nieuniknione, o tym, że człowiek bywa tak silny, że aż ciężko uwierzyć a przede wszystkim o tym, że każda chwila naprawdę ma znaczenie.
„Krwinki” nie powinny umknąć uwadze – warto mieć je na półce w domu, w bibliotece, warto przeczytać, choć może zaboleć. Oprawa miękka, klejona.
Autorka: Anja Franczak
Ilustracje: Marianna Sztyma
Wydawnictwo Albus
Poziom czytelniczy BD I/II
Anja Franczak jest założycielką Instytutu Dobrej Śmierci, który wspiera osoby, będące w żałobie. Jej najnowsza książka „Żaba” ma pomóc dzieciom zrozumieć, co się dzieje, kiedy ktoś bliski umiera. Ucieleśnieniem stanu żałoby w prezentowanej historii jest żaba, która pojawia się w życiu dziewczynki po śmierci babci. Kilkuletnia bohaterka jest smutna i wściekła, lecz na początku nie pozwala sobie na oznaki słabości. Jej nowa towarzyszka namawia ją do tego, by wyzwolić z siebie emocje, bo czasem płacz i krzyk są konieczne, by odczuć ulgę. Obie bohaterki w końcu oswajają się ze swoją obecnością, a nawet stają się przyjaciółkami – w końcu żaba ma moc przywoływania wspomnień z babcią. Po pewnym czasie żałobna towarzyszka staje się niewidoczna, pojawia się tylko w momentach tęsknoty za babcią. Dziewczynka dzięki żabie pogodziła się ze stratą bliskiej osoby, nauczyła się wyzwalać emocje i zrozumiała, że śmierć jest nieodłącznym elementem życia.
Książka jest wyjątkowa i bardzo potrzebna. Za sprawą prostej symboliki z żabą w roli głównej, uczy i daje nadzieje. Piękne ilustracje Marianny Sztymy wpisują się w klimat książki, ale nie znaczy to, że są przygnębiające, wręcz przeciwnie – mimo dominacji szarości, są bardzo łagodne i miłe dla oka. Bardzo polecam tę książkę każdej bibliotece. Uważam, że rozmowy o śmierci, choć do łatwych nie należą, powinny być oswajane. Oprawa twarda, szyta.